reklama
Forum BabyBoom.pl

Dzień dobry

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

  • Czy twoj dwulatek nie mówi? Wmawiali ci, że z wad wymowy można wyrosnąć? Logopeda to pani od literki R? Rozmawiamy o mitach logopedycznych. Obejrzyj wywiad, nawet jeśli jesteś mamą niemowlaka

    A czy wiesz, co jest przeciwwskazaniem do szczepienia? Kto powinien zgłosić NOP i czy katarek niesie ze sobą ryzyko?Pediatra rozwieje twoje wątpliwości? Zobacz!

reklama

Amniopunkcja robić czy nie?

rambutan

Fanka BB :)
Dołączył(a)
8 Maj 2019
Postów
830
Rozwiązania
0
Dziewczyny, wczoraj przez CC urodziłam zdrowa córkę. Z testu Pappa mi wyszedł Zespol Downa prawdopodobieństwo 1:60 ,Nie zdecydowałam się na test z krwi Nifty Ani Amniopunkcja. Także ku pokrzepieniu serc zamieszczam mój wpis .Pozdrawiam wszystkie zmartwione.trzeba wierzyć że będzie ok.
 
reklama

Martynka90

Początkująca w BB
Dołączył(a)
13 Październik 2019
Postów
28
Rozwiązania
0
Dziewczyny, wczoraj przez CC urodziłam zdrowa córkę. Z testu Pappa mi wyszedł Zespol Downa prawdopodobieństwo 1:60 ,Nie zdecydowałam się na test z krwi Nifty Ani Amniopunkcja. Także ku pokrzepieniu serc zamieszczam mój wpis .Pozdrawiam wszystkie zmartwione.trzeba wierzyć że będzie ok.
Gratulacje ❤ Super, że wszystko się dobrze ułożyło ;)
 

Martynka90

Początkująca w BB
Dołączył(a)
13 Październik 2019
Postów
28
Rozwiązania
0
A mi dalej na usg (było polowkowe) wychodzi, że dziecko jest za małe. "Najmłodsze" ma ręce i nogi, ale główka i brzuszek też za małe jak na 21 tc. Średni pomiar faldu karkowego to 5.64 mm, ale lekarz nic nie mówił, że to za dużo. Mózg, móżdzek, nerki, reszta ok. Tak teraz myślę, czy słusznie zrobiłam nie robiąc badań. Mimo, że do porodu jeszcze ponad 4 miesiące martwię się strasznie i nie potrafię nadal cieszyć się z maleństwa, cały czas chodzę przybita :/ Myślę, że mnie rozumiecie choć trochę.
 
Dołączył(a)
22 Sierpień 2019
Postów
8
Rozwiązania
0
Witam. Post jest już trochę stary ale ktoś kto jest przed amniopunkcją to na pewno jeszcze czyta... Tak jak i my czytalismy, i chcialem opowiedziec nasza historie. Moja zona Ania miala amniopunkcje w ostatni piatek(27.09.2019). Pisze ten post sam bo moja żona niestety jest w szpitalu w tej chwili. Amniopunkcje robilismy ( po dlugich rozmowach i przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw) ze wzgledu na podwyzszone ryzyko zespolu downa (1:105) to jest nasza (a raczej byla) Druga ciąża, pierwsa przebiegla normalnie bez komplikacji. Pierwszy syn Dawidek to okaz zdrowia DZIĘKOWAĆ :). A wiec jak wspomnialem w piatek mielismy amniopunkcje i wcale nie bylo tak jak czytalismy wczesniej w różnych komentarzach w internecie ( ze nic nie boli , ewentualnie cos jak pobranie krwi moze troszeczke bardziej ale generalnie OK itd.) Przed zabiegiem Lekarka i pielegniarka pieknie nam wszystko wytlumaczyly , jakie jest ryzyko poronienia itd. ( w sumie nic nowego bo wczesniej przeczytalismy chyba caly internet na ten temat).I myslelismy sobie... Co to jest 1 (jeden) procent???!!!Napewno nic zlego sie nie stanie... przecierz to tylko 1 procent a nawet 0,5 do1%) czyli prawie niemozliwe...Niestety. .. zabieg amniopunkcji wygladal nastepujaco.Jedna Lekarka wbila igle a druga robila USG, dosyc szybko "wyssala" pierwsza probke plynu owodniowego i zmienila strzykawke. Niestety przy drugiej zauwazylem problemy...Ja bo zona była wpatrzona w obraz dziecka na monitorze. Ja natomiast obserwowalem strzykawke i to co robi pani doktor I zauwazylem ze plyn nie idzie tak samo jak przy pierwszej probce tylko szło samo powietrze. I tak kilka razy az zauwazylem troche ciemnej barwy , to byla krew w strzykawce. Bardzo sie przestraszylem i spojrzalem na pania doktor a ona na mnie i uspokoila mnie tym spojrzeniem. Ufalem jej bo przecierz... to pani doktor.Nie chcialem tez denerwowac jeszcze bardziej mojej Ani. Pytalem jak juz bylo po wsystkim o ta krew ale pani doktor powiedziala ze to nic takiego bo wbila sie przez łożysko i dlatego ta krew , bo dziecko sie ruszalo i wyjela igle , tylko ze nie do konca tylko tak troche z tego worka na plyn ale nie z ciala i czekala az dziecko przestanie sie ruszac.Poczekala jeszcze chwile i wyssala jeszcze troche plynu z krwai i powiedziala ze chyba maja juz wystarczajaco plynu. jedna probka zabarwiona krwia ale druga(tzn pierwsza jest czysta i to jest wystarczajaca ilosc).Poszlismy do domu. i wszystko bylo ok. na drugi dzien( w sobote) tez wszystko bylo ok w niedziele Ania zaczela czuc sie jakby byla przeziebiona.. (lekki katar temperatura ok. 37.7 stopni dreszcze ale to wszystko pojawialo sie i znikalo. we wtorek to samo . czyli objawy przeziebienia ale we wtorek pojawila sie wydzielina z pochwy. od razu pojechalismy do GP(mieszkamy w UK) a nasz GP skierowala nas do szpitala. Tam zrobil badania i w koncu powiedzieli ze wdala sie infekcja po amniopunkcji i Ania musi zostac na noc i dadzą jej antybiotyk przez kroplowke . Nastepnego dnia Ania czula sie (i wygladala duuuzo lepiej).Ale po poludniu znowu zaczela czuc spore bóle a okolo 15 odeszly jej wody. Zrobili USG i powiedzieli ze serduszko caly czas bije i troche wod jeszcze zostalo ale lekarze mowili ze niestety nie ma juz szans... Zaczal sie placz i mnostwo pytan bez odpowiedzi. Lekarki i polozne nie powiedzialy nam wprost co robic ale delikatnie zasugerowaly ze Ania powinna wziac tabletke na wywolanie porodu bo i tak dziecka nie da sie uratowac a urodzic musi i to im szybciej tym lepiej bo infekcja bedzie zagrazac Ani. Ania jednak zdecydowala ze tabletki nie wezmie. Okolo godziny 19:00 pojechalem z naszym Dawidkiem do domu bo skonczyl sie czas widzen. Ania powiedziala na koniec zebym byl gotowy na wszystko bo czuje bole i zebym mial telefon przy sobie. Zadzwonila o 22:33 i powiedziala zebym przyjezdzal szybko.
Nasza coreczka urodzila sie pare minut wczesniej w 17 tygodniu ciazy. Niestety nie miala zadnych szans na przezycie.

15.10.2019
Dzis juz siedzimy razem z Ania konczac ten post. Jest to najgorszy czas w nszym życiu. TRAUMA nie do opisania. Postnowilismy napisac i opublikowac ten post tylko dlatego ze sami takiego nie przeczytalismy wczesniej. W zadnym poscie lub komentarzu nikt nie napiasal wprost zeby AMNIOPUNKCJI NIE ROBIĆ!!!!!!!!!
Bycmoze gdybysmy taki znlezli to Ania ndal bylaby w ciazy... Mamy nadzieje ze dzieki temu chociaz jedna para zrezygnuje z amnio bo nam to badanie zabralo zycie naszego dziecka.
P.S
Tego samego dnia co Ani odeszly wody dostalismy wyniki testu z amniopunkcji... NASZA CORECZKA BYLABY ZDROWA, KOCHAMY JĄ Nasza OLIWIA!!!
Witam. Post jest już trochę stary ale ktoś kto jest przed amniopunkcją to na pewno jeszcze czyta... Tak jak i my czytalismy, i chcialem opowiedziec nasza historie. Moja zona Ania miala amniopunkcje w ostatni piatek(27.09.2019). Pisze ten post sam bo moja żona niestety jest w szpitalu w tej chwili. Amniopunkcje robilismy ( po dlugich rozmowach i przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw) ze wzgledu na podwyzszone ryzyko zespolu downa (1:105) to jest nasza (a raczej byla) Druga ciąża, pierwsa przebiegla normalnie bez komplikacji. Pierwszy syn Dawidek to okaz zdrowia DZIĘKOWAĆ :). A wiec jak wspomnialem w piatek mielismy amniopunkcje i wcale nie bylo tak jak czytalismy wczesniej w różnych komentarzach w internecie ( ze nic nie boli , ewentualnie cos jak pobranie krwi moze troszeczke bardziej ale generalnie OK itd.) Przed zabiegiem Lekarka i pielegniarka pieknie nam wszystko wytlumaczyly , jakie jest ryzyko poronienia itd. ( w sumie nic nowego bo wczesniej przeczytalismy chyba caly internet na ten temat).I myslelismy sobie... Co to jest 1 (jeden) procent???!!!Napewno nic zlego sie nie stanie... przecierz to tylko 1 procent a nawet 0,5 do1%) czyli prawie niemozliwe...Niestety. .. zabieg amniopunkcji wygladal nastepujaco.Jedna Lekarka wbila igle a druga robila USG, dosyc szybko "wyssala" pierwsza probke plynu owodniowego i zmienila strzykawke. Niestety przy drugiej zauwazylem problemy...Ja bo zona była wpatrzona w obraz dziecka na monitorze. Ja natomiast obserwowalem strzykawke i to co robi pani doktor I zauwazylem ze plyn nie idzie tak samo jak przy pierwszej probce tylko szło samo powietrze. I tak kilka razy az zauwazylem troche ciemnej barwy , to byla krew w strzykawce. Bardzo sie przestraszylem i spojrzalem na pania doktor a ona na mnie i uspokoila mnie tym spojrzeniem. Ufalem jej bo przecierz... to pani doktor.Nie chcialem tez denerwowac jeszcze bardziej mojej Ani. Pytalem jak juz bylo po wsystkim o ta krew ale pani doktor powiedziala ze to nic takiego bo wbila sie przez łożysko i dlatego ta krew , bo dziecko sie ruszalo i wyjela igle , tylko ze nie do konca tylko tak troche z tego worka na plyn ale nie z ciala i czekala az dziecko przestanie sie ruszac.Poczekala jeszcze chwile i wyssala jeszcze troche plynu z krwai i powiedziala ze chyba maja juz wystarczajaco plynu. jedna probka zabarwiona krwia ale druga(tzn pierwsza jest czysta i to jest wystarczajaca ilosc).Poszlismy do domu. i wszystko bylo ok. na drugi dzien( w sobote) tez wszystko bylo ok w niedziele Ania zaczela czuc sie jakby byla przeziebiona.. (lekki katar temperatura ok. 37.7 stopni dreszcze ale to wszystko pojawialo sie i znikalo. we wtorek to samo . czyli objawy przeziebienia ale we wtorek pojawila sie wydzielina z pochwy. od razu pojechalismy do GP(mieszkamy w UK) a nasz GP skierowala nas do szpitala. Tam zrobil badania i w koncu powiedzieli ze wdala sie infekcja po amniopunkcji i Ania musi zostac na noc i dadzą jej antybiotyk przez kroplowke . Nastepnego dnia Ania czula sie (i wygladala duuuzo lepiej).Ale po poludniu znowu zaczela czuc spore bóle a okolo 15 odeszly jej wody. Zrobili USG i powiedzieli ze serduszko caly czas bije i troche wod jeszcze zostalo ale lekarze mowili ze niestety nie ma juz szans... Zaczal sie placz i mnostwo pytan bez odpowiedzi. Lekarki i polozne nie powiedzialy nam wprost co robic ale delikatnie zasugerowaly ze Ania powinna wziac tabletke na wywolanie porodu bo i tak dziecka nie da sie uratowac a urodzic musi i to im szybciej tym lepiej bo infekcja bedzie zagrazac Ani. Ania jednak zdecydowala ze tabletki nie wezmie. Okolo godziny 19:00 pojechalem z naszym Dawidkiem do domu bo skonczyl sie czas widzen. Ania powiedziala na koniec zebym byl gotowy na wszystko bo czuje bole i zebym mial telefon przy sobie. Zadzwonila o 22:33 i powiedziala zebym przyjezdzal szybko.
Nasza coreczka urodzila sie pare minut wczesniej w 17 tygodniu ciazy. Niestety nie miala zadnych szans na przezycie.

15.10.2019
Dzis juz siedzimy razem z Ania konczac ten post. Jest to najgorszy czas w nszym życiu. TRAUMA nie do opisania. Postnowilismy napisac i opublikowac ten post tylko dlatego ze sami takiego nie przeczytalismy wczesniej. W zadnym poscie lub komentarzu nikt nie napiasal wprost zeby AMNIOPUNKCJI NIE ROBIĆ!!!!!!!!!
Bycmoze gdybysmy taki znlezli to Ania ndal bylaby w ciazy... Mamy nadzieje ze dzieki temu chociaz jedna para zrezygnuje z amnio bo nam to badanie zabralo zycie naszego dziecka.
P.S
Tego samego dnia co Ani odeszly wody dostalismy wyniki testu z amniopunkcji... NASZA CORECZKA BYLABY ZDROWA, KOCHAMY JĄ Nasza OLIWIA!!!
Bardzo Wam współczuję i jednocześnie dziękuję, że pomimo tych trudnych chwil ostrzegacie innych ludzi.Dobrze,że opublikowaliście ten post.Ja miałam prawdopodobieństwo zespołu downa 1:34 .Już byłam o krok od zrobienia amniopunkcji , bo pomimo,że robiłam test sanco mój ginekolog dał mi skierowanie, twierdząc,że badanie sanco nic nie wnosi.Na dwa dni przed zabiegiem zrezygnowałam, bo miałam złe przeczucia.A jednak okazało się z testu sanco,że dziecko będzie zdrowe.To nie jest zwykłe pobranie krwi, tylko ingerencja w naturalne środowisko płodu i ryzyko infekcji i powikłań jest duże.Nie warto tak ryzykować.
 
Ostatnia edycja:
reklama
Dołączył(a)
3 Listopad 2019
Postów
1
Rozwiązania
0
Cześć dziewczyny! Moja historia może nie dotyczy wprost amniopunkcji, ale chciałam Wam ją opowiedzieć. Może pomoże to komuś, kto jak ja kiedyś szuka promyka nadziei.
Byłam w 11 tygodniu ciąży, usg genetyczne miałam zaplanowane w 12 tygodniu, ale planowałam lecieć na wycieczkę i umówiłam się prywatnie na usg w klinice. Prosiłam o zwykle usg, żeby sprawdzić czy wszystko jest w porządku przed wylotem, na co Pani z recepcji powiedziała, ze już jest taki termin, ze lekarz na pewno przeprowadzi usg genetyczne, nie będzie to dodatkowo płatne. W sumie pomyślałam, że to nawet fajnie, będziemy mieli opinie dwóch różnych lekarzy.

Jak przyszliśmy do Pani doktor, ona bardzo dokładnie wszystko sprawdziła, zobaczyliśmy naszego maluszka, ale jakoś z każda kolejną minutą badania Pani doktor była coraz bardziej zaniepokojona. Po badaniu z całą powagą Pani doktor zaprosiła nas na omówienie tych wyników do biurka. Powiedziała, że nie widzi kości nosowej, że jest to marker ZD. Wpadliśmy w panikę, pytaliśmy czy jest szansa na zdrowe dziecko przy braku tej kości, ona powiedziała , że tak, ale jest na to bardzo małe Prawdopodobieństwo. Wypisała skierowanie do genetyka. Kiedy zapytaliśmy co mamy robić, powiedziała ze mamy iść do genetyka, żeby nam opowiedział jakie są „takie” dzieci, No i amniopunkcję nam poleciła. Kiedy mój mąż zadał konkretne pytanie, czy może być tak, że wrócimy po tygodniu i ta kość będzie, odparła że raczej nie. Świat nam się wywalił spod nóg. Umówiłam się do genetyka i na amnio.

Tydzień trwała gehenna, po tygodniu poszliśmy do innego lekarza, który przeprowadził badanie ponownie. Zobaczył kość nosową, wszystko było w porządku, skierował do jeszcze jednego lekarza, na wszelki wypadek, który również kość zobaczył. Skierował nas na test SANCO. Drugi lekarz to bardzo dobry specjalista, wykonujący badania usg i amnio. Był on bardzo zdziwiony, że Pani lekarz pozwoliła sobie na tak odważne stwierdzenia w 11,4 tygodniu ciąży. Miała powiedziec, ze na razie nie jest kość widoczna, proszę przyjść za tydzień, żeby to potwierdzić, a nie straszyć i tak przerażonych młodych rodziców.

Test Sanco potwierdził , ze na 99,8 nasz maluszek jest zdrowy, i że będzie pchłopiec.

Życzę każdej mamie, która przeżywa podobne chwile zmartwień, pójść do kilku lekarzy i pod koniec badań zobaczyć, że wszystko jest w porządku i nie ma powodów do obaw.

Pozdrawiam serdecznie
 

Polecamy

null

null

Nowe wątki

reklama

Nowe pytania

Do góry