J@god@
IV-V 2005, X 2009
- Dołączył(a)
- 30 Październik 2005
- Postów
- 37 091
agnieszka jakbym czytała o moim Krystianie
, tyle że on zaczął jak miał ok 7-8 miesięcy podgryzaniem nas a potem to już tylko gorzej, znajoma mnie pocieszyła że będzie jeszcze gorzej, choć po tym co się dzieje ostatnio to już nie wiem czy może być gorzej
. Ja staram się nie krzyczeć, mówić jasno, klarownie, nie za dużo zakazów, ale też starać się zawsze być konsekwentną, jestem dość konsekwentną osobą i zawsze miałam dobry kontakt z dziećmi i już jako nastolatka opiekowałam się dziećmi, zawsze bardzo mnie lubiły i słuchały się
.
A z tym moim czortem, jednej rzeczy go nauczę wychodzi 10 nowych
, poznaję jego rówieśników i jeszcze aż na takiego czorta nie trafiłam
.
Wszystko idzie pod górę, wg języka dwulatka -skrzyżowanie poprzeczniaka z żywczykiem, ale przyznam wiedza o tym wcale nie ułatwia zadania
.
A czy wam też bez przerwy wszyscy mówią teksty w stylu: ale pani to musi mieć cierpliwość takie żywe dziecko ???
Bo ja to słyszę od obcych gdzie bym się nie ruszyła
i przyznam trochę mnie to krępuje, nie wiem jak sobie radzić z takimi "komplementami" ????
, tyle że on zaczął jak miał ok 7-8 miesięcy podgryzaniem nas a potem to już tylko gorzej, znajoma mnie pocieszyła że będzie jeszcze gorzej, choć po tym co się dzieje ostatnio to już nie wiem czy może być gorzej
. Ja staram się nie krzyczeć, mówić jasno, klarownie, nie za dużo zakazów, ale też starać się zawsze być konsekwentną, jestem dość konsekwentną osobą i zawsze miałam dobry kontakt z dziećmi i już jako nastolatka opiekowałam się dziećmi, zawsze bardzo mnie lubiły i słuchały się
. A z tym moim czortem, jednej rzeczy go nauczę wychodzi 10 nowych
, poznaję jego rówieśników i jeszcze aż na takiego czorta nie trafiłam
. Wszystko idzie pod górę, wg języka dwulatka -skrzyżowanie poprzeczniaka z żywczykiem, ale przyznam wiedza o tym wcale nie ułatwia zadania
.A czy wam też bez przerwy wszyscy mówią teksty w stylu: ale pani to musi mieć cierpliwość takie żywe dziecko ???
Bo ja to słyszę od obcych gdzie bym się nie ruszyła
i przyznam trochę mnie to krępuje, nie wiem jak sobie radzić z takimi "komplementami" ????
wiek,

,przeszło samo do niczego nie zmuszalismy.Mamy z Domi zwyczaj pogaduszek przed snem i wtedy zawsze coś wtrąciłam na temat ,że tatusiowi jest smutno i rożne tam takie,ale do dzisiaj zostało np to że jak tata cos tłumaczy to przylatuje do mamy potwierdzic czy tak jest no cóż mnie to mile łechce,natomiast widze,że mężowi przykro.Jestem tylko ciekawa kiedy przyjdzie etap mama be a tatuś kochany i kiedy będzie się chciała z nim "żenić"