to my tez juz mamy naszego aniolka

Przed wyjsciem do kosciola dalam jej jesc i zasnela, wszyscy się szybko ubralismy i wyszliśmy do kościółka. Całą drogę przespała w wózeczku, w kościele byliśmy wcześniej, było głośno, ale nie obudziła się (o co się obawiałam bo wiem, że śpi jak mysz pod miotłą), więc już byłam szczęśliwa,że prześpi całą mszę, lub jej większą część. Ale niestety, gdy rozpoczynała się msza i zabiły dzwony, obudziła się wystraszona, ale nie zapłakała. I nie spała całą mszę, choć była bardzo śpiąca. W kościele leżała sobie w wózeczku, była grzeczna (znaczy nie płakała), ale fikała nogami (tak mocno, że pospadały jej buciki), jadła

) swoją sukienusię, nakrywała się nią i w ogóle. Na sam chrzest, gdy ją wyjęłam z wózka, śmiała się do kościelnego, ale miała niezadowoloną minę, kiedy miała polewaną główkę. Potem znowu do wózka i fiku miku. Jak była udzielana komunia, to leżała bardzo grzecznie, bo wszyscy podchodzili do ołtarza i się na nią patrzyli, więc ani nie fikała, ani nie ruszała sukienki, rączki trzymała wzdłuż ciała i wodziła wzrokiem za tymi wszystkimi ludźmi. Już na koniec mszy, gdy ksiądz czytał zapowiedzi i nie mógł przeczytać nazwiska kawalera, to mu pomogła

) i powiedziała:"aguuuuuuuuuu". Wszyscy się zaśmiali, nawet ksiądz się uśmiechnął, bo było to mniej więcej tak, że ksiadz czyta:"Przemysław ...........(cisza),przepraszam nie wiem, jak na nazwisko" a Wiki na to:"aguuu". I tak już sobie pogadała chwilkę. Jak wszyscy wyszli z kościoła, porobiliśmy trochę zdjęć (potem umieszczę je w galerii) i pojechaliśmy do domku na imprezę. Zjadła i poszła spać, i spała długo i spałaby jeszcze dłużej, ale obudził ją dzwonek do drzwi

ale za to noc miała super!