Ponieważ 3.09 przeżyliśmy tą wielką chwilę postanowiłam podzielić się z wami krótką relacją.
Julek był baaardzooo grzeczny. Zarówno w trakcie ostatnich przygotowań jak i w kościele. Tylko sam moment polewania główki wodą święconą spowodował u niego nieco skrzywioną minkę, ale mino to ani nie miałknął. Za to mi poleciały łezki, bo tak się wzruszyłam.
Uroczystość była rekordowa, bo chrzczonych było 20 dzieci!!! Po raz pierwszy w naszej parafii. Ale wszystko poszło szybko i sprawnie, dzięki wcześniejszym zapowiedziom i prośbom księży na tą mszę przyszło bardzo mało ludzi niezwiązanych z rodzinami i nawet nie było ciasno. Msza trwała niecałą godzinkę i dzieci to cierpliwie zniosły.
Potem rodzinnie udaliśmy się na obiadek, po obiadku spacerek, mała sesja foto - Julek był cudny! Bawiło go to ciągłe podawanie z rąk do rąk a nie złościło.
Prezenty dostał wspaniałe. Ma już własne Pismo Święte i taką Biblię dla najmłodszych, śliczny pamiątkowy album ze swoimi zdjęciami i dowcipnymi komentarzami, miśka, pościel.