reklama

Chusty i nosidelka :)

maraton mowisz... hmm moze to nie miejsce na to ale i tak opwoiem jak wczoraj na 5 min weszłam do sklep z bielizną, a mój A. został z chlopakami na ulicy. Sklep jest na przeciw rosmana, a zwykle tam wchodzę wieć mój Kuba w amoku jakimś poleciał tam mnie szukać (mimo, ze widział gdzie wchodze) mój A. porzucił wózek i popędził z aKubą. Wózek pchhniety widac potrącił jakąs stauszkę. Staryszka zrugała A., Kuba w tym czasie zdązył zbiec. Wbiegl do zoologczneggo ggdzie ukradł psie ciasko i nim A. zdążył go namierzyć ze smakiem skonsumował.Nastepnie skrzyczany orzez ojca z rykiem wrocił na ulicę, wlazł na rabate i usiadł na środku bratków i wył... chusta i wozek to pikus przy tym:baffled:
już się smieję na myśl, ze poświetach A. będzie z nimi sam przez 2 tygodnie hehe
 
reklama
hehe no ja miałam ciekawie słuchają, moj A gorzej hhehe ale taki jest urok małych dzieci, zwłascza takich szalonych.
Ostatnio mówię do lekarki, ze Kuba jakis dziwnie pobudzony, a ona "jeszcze bardziej niż zwykle?????" hehe
 
reklama
a mialam Wam już dawno napisać, że opatentowąłam sposób motania chusty na ulicy bez szargania jej po ziemi. Zapewne juz to ktoś przede mną wymyśliła, ale i takk jestem z siebie zadowolona, bo super się sprawdza...
a więc przed wyjściem z domu robię na chuście dwa warkocze z obu końców (takie pętelki, ponoć identyczne ze "skrótem na linę" ale w tym temacie się nie orientuję) zostawiam około metra na samym środku - nie związany panel, potem zaczynam zakładanie od panela, a poły sobie delikatnie ciagnę i rozplata się akurat tyle ile w danym monecie potrzebuję
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry