Marcikuk - jak Ci dzieciaczki urosły!!!!! nie nogę uwierzyć...i siedzą na lezaczkach,które tez czekają na moich krasnali w domu

.
Kaja- cieszę sie,ze wszystko dobrze z malenstwami!!!A urosna nim sie obejrzysz!!!!
Kochane,chciałabym odpisać każdej,ale w szpitalu i przez komórkę to trudne. Nadrobie w domu...chyba

.
My już prawie w domu. Początkowa wersja była w niedziele,ale okazało sie,ze to przez mnie,bo krasnale już mogą. Bedą im heszcze jutro rano sprawdzać czy zoltaczka sie nie przyplatala,ale ze wstepnych wyników raczej nie. To kąty jestem pod znakiem zapytania,bo po cc dostałam jakiejś sporej anemii podchodzacej pod hospitalizacji. Jutro mam jeszcze rozmawiać z lekarzem,ktory zastanawia sie czy puścić mnie jutro czy w niedziele.
Co do cc to było to dla mnie takim zaskoczeniem,ze nawet nie wiedziałam co myśleć. Dopiero na samej sali dostałam stracha i trzesawek. Znieczulenie praktycznie bezboleśnie,a sam zbieg naszpikowany emocjami. Zaraz po wyjęciu chłopaków dostałam ich do przytulenia,potem kontrola i znów mi ich przyłożyli. Po tym oni pojechali na obserwacje w związku z wczesniactwem,a ja byłam "czyszczona". Po zabiegu w sumie zjechalismy sie na sali

.
Od poczatku mam pokarm i moge karmić. Do wczoraj laczylam je z mm,ale okazało sie,ze chłopcy zamiast tracić na wadze to przybieranue,wiec od dziś tylko piersi ale jak jest emek to karmie obu jednocześnie.
Nocki nieprzespana,ale daje radę

.