Moje serdeczne gratulacje
Moje małe są właściwie tylko na mm, Martę dokarmiam cycem, bo są punkty dnia, kiedy ona nie ruszy butelki, będzie pluła i krzyczała ze złości, dostanie wtedy cyca i dziecko się uspokaja. No i w nocy często karmię ją cyckiem, bo mi się zwyczajnie nie chce latać do kuchni

Jak Marta ładnie śpi w nocy, tak Emila budzi się tak ze 2-3 razy i potem ten 4 raz Marta i mam w nosie kolejne szykowanie flaszki.
Ha! Sytuacja zabawna mi się przypomniała, jak z automatu wstałam w nocy do płaczącej Marty, naszykowałam jej butelkę, wracam do pokoju, a tu zonk, bo to nie Marta płakała tylko Emilka i trochę mnie zamroczyło, hehe, musiałam butelkę zmienić, bo Marta nie chce NUKa, a Emilka nie chce Aventa... normalnie typowe baby, kapryśne
No i te nieszczęsne spacery, nie ma opcji żebym nie poszła. Mam jeszcze pięciolatka w domu, który nie może kisić się w domu

Partner wraca czasami tak zmęczony po pracy, pod wieczór, że nie zawsze ma tę werwę żeby iść jeszcze synem na dwór. A ja powiem, że jak logistycznie ogarnę wyprawę, to godzinka spaceru (tfu... siedzenia na ławce przy placu zabaw) działa kurujące cuda. Godzina taka jak teraz jest najlepsza, jedyny punkt dnia kiedy obie śpią dość długo
A nad chustą to się bardzo poważnie zastanawiam, bo noszenie obu na rękach jest po prostu ciężki

i kręgosłup mnie piecze jak jasny szlag, bo panny nie są lekkie (tydzień temu jedna ważyła 5100 a druga 4700, także jest co dźwigać).
Zastanawiam się jeszcze nad leżaczkami z wibracjami (się mi "rymnęło"), jak to faktycznie na dzieci działa, bo że leżaczki się przydadzą, to wiem na 100% ponieważ na tym młodszego syna karmiłam pierwszymi posiłkami, zanim samodzielnie siedział.