Witam. Jestem tu po raz 1wszy. Sama już nie wiem komu się "wygadać"...Pierwszy raz poroniłam w lipcu2008r. puste jajo płodowe, w tym roku, a dokładnie 2tyg.temu wyszłam ze szpitala po łyżeczkowaniu mojej drugiej ciąży-w 9tyg.lekarz stwierdził, że nie bije serduszko, nawet nie zdążyliśmy usłyszeć jego bicia:-(Jestem na zwolnieniu już prawie 7mies. bo po pierwszym poronieniu nie mogłam długo dojść do siebie, a teraz jeszcze drugie. Tak bardzo oczekiwaliśmy maleństwa i cieszyliśmy się na jego przyjście. Teraz opłakuję wszystko co się wydarzyło...Poza tym bardzo źle się czuję...Przytyłam 5 kg, mam zawroty głowy, bóle brzucha, młdłości - lekarze mówią, że mam nerwicę...Dodatkowo mam stresującą pracę, do której nie wyobrażam sobie jeszcze powrotu...Tracę powoli nadzieję i nie mogę już słuchać jak ktoś pociesza mnie "że będzie dobrze.."słyszałam to za 1wszym poronieniem i słyszę za 2gim i wcale nie jest dobrze...