witajcie dziewczyny, słabo was tu jeszcze znam

( ale mam nadzieję,że będzie lepiej

będę się starać, pierwszy szok po diagnozie obumarłej ciąży chyba ciutkę za mną.... chyba w tym wszystkim dobre jest to,że nie widziałam nawet tej kruszynki, nie wiem nawet czy powstała. Na pierwszym usg widziałam tylko pusty okrągluki pęcherzyk, a na drugim tak zapadnięty że nie było już szans dojrzeć w nim cokolwiek

((
Pewnie trudniej by mi było gdybym fasolkę widziała, usłyszała serduszko...Nie powiem, i tak jest mega trudno i smutno przede wszystkim.... najgorsze i tak jeszcze przede mną, w czwartek mam się zgłosić na zabieg

((
Ale poczytałam trochę na tych forach tutaj i widzę,że jest szansa na kolejną zdrową dzidzię.... Tak bardzo chciałabym móc jak najszybciej się o nią starać.... Nie wiem czy wpływ na to co się stało miały choroby - na samym początku miałam jelitówkę 2 dni, eraz od 1,5 tyg jestem dość mocno przeziębiona.... Do tego zastanawiam się - może toxo? Moja "genialna" ginekolog jak chciałam zrobić badania to powiedziała,że dopiero ak będzie pewne że jestem w ciąży... Mówiłam jej że mam dwa koty w domu, wprawdzie niewychodzące i sprząta im Mój Kochany S., ale jednak..... Teraz jak już będzie po wszytskim chcę iść do innej Pani gin, poleconej przez koleżankę której ona właśnie kończy prowadzić ciążę... Muszę porobić jakieś badania, sprawdzić kiedy znów możemy się starać o upragnione bobo....
Pozdrawiam was wszystkie, buziaki!*