• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

reklama
Witam wczoraj minął tydzień jak musiano mi zrobić zabieg łyżeczkowania 10.05.2012r a 9 tego okazało się,że serduszko nie bije,czułam się super ,nie czułam żeby było coś nie tak.Minął tydzień i w miarę czytając forum to w miarę gdzieś te nadzieje przychodzą,że może i mnie będzie dane zajść z ciążę.Wczoraj w kolejnym załamaniu powiedzailam mężowi ,że boję się kolejnej ciąży,że znowu się to stanie,nie potrafiłabym tego znieść.Boję się,że to ja zainiłam,bolało mnie gardło,ale swierdziłam ze musi jakoś przejść w końcu i tak nie mogę brać żadnych leków,boje sie że to ja zawinilam:(teraz cokolwiek bym nie przeczytała to przypiszę winę do siebie...Mam nadzieję,że dołączę szybko do grona ciężarówek.współczuję Wam wszystkim ,nie wyobrażam sobie stracić dziecka w późniejszym etapie ciąży
 
nisiao chciałabym Cię pocieszyć faktem, że wdł tego co udało mi się zauważyć w większości przypdaków strata zdarza się tylko raz,... Nie mozesz podchodzic do tego tak,że znowu Cię to spotka... Nie mozesz tez szukać w sobie winy... Widocznie tak miało być i już .. I tak to sobie tłumacz... Mnie to spotkało 3 razy... Byłam pewna, że juz wszytsko stracone.... A teraz jestem w 4 ciąży i mam wielką nadzieję, że tym razem się uda... Zyczę Ci, zebyś szybko zobaczyła na tescie II kreseczki i wszytsko skończyło się sukcesem...
 
Nisiao ja też byłam chora i leczyłam sie domowymi sposobami, i nieraz do tej pory myśle że mogłam zrobić więcej, no ale co mogłam?Nie obwiniaj sie bo z doświadczenia wiem że to nie prowadzi do niczego dobrego. Zostań tutaj z nami a przekonasz sie że po stracie jest również słońce. Że i ty i ja i wszystkie doczekamy tego upragnionego CUDU .
Anunnia dobrze napisała.
 
Nisiao - witaj. Musisz dać sobie czas na żałobę. Jak upłynie trochę czasu spojrzysz na pewne sprawy z innej perspektywy. Odezwą się nowe pragnienia i przygaśnie ból. Z nowymi siłami zaczniesz walkę o następne dziecko a my Ci w ty pomożemy. Możesz liczyć na nasze wsparcie.
 
Nisiao kazda z nas na poczatku szuka winy w sobie, ale nie tedy droga. Gdybanie nie pomoze, a czasem moze pogorszyc. Trzeba miec nadzieje, ze to malenkie zycie kiedys sie znow pojawi i zostanie z nami na zawsze.
 
Plenitude - masz rację, że nie zrozumie nas nikt kto tego nie doświadczył, ja dopiero po poronieniu zobaczyłam na kogo tak naprawdę mogę liczyć, kto pomimo tego że tego nie przeżył i nie wie co powiedzieć jest koło mnie. w ten sposób lista przyjaciółek zredukowała mi się do jednej osoby, z resztą nadal się koleguję ale już się nie zwierzam. przykro mi z powodu infekcji, kuruj się Kochana!!! nadal trzymam kciuki &&&&&&&&&& (trochę ciężko się funkcjonuje z takimi zaciśniętymi łapkami, więc działajcie szybko żebym mogła je już puścić)
nisiao - bardzo mi przykro z powodu Twojej straty, tulę Cię mocno. proszę Cię nie doszukuj winy w sobie, ja też miałam takie myśli, też mi się wydawało że może coś zrobiłam nie tak ale lekarz mi wytłumaczył że to nie tędy droga i że to jest kwestia czysto fizjologiczna na którą nie mamy wpływu. ciąże stracone na wczesnym etapie to najczęściej wady genetyczne, które są rzeczą zupełnie przypadkową i od nas niezależną. postaraj się zrobić badania żeby zobaczyć czy u Ciebie nie było innej przyczyny ale nawet jeśli była to o niej nie wiedziałaś i nie mogłabyś nic zaradzić. co do strachu przed kolejną ciążą, to niestety on raczej nie zniknie, po prostu trzeba się nauczyć z nim żyć. ja nadal się boję o obecną ciążę i jeszcze nie potrafię się w 100% cieszyć. trzymaj się i pisz z nami
 
cześć Nisiao,widzę że i ty przywędrowałaś na cpp.Zostań z nami,jak to dziewczyny pisały do mnie m-c temu (o matko to już tyle?:szok:) w kupie raźniej,zawsze się można doradzić w różnych kwestiach,pożalić,pośmiać...i ciągnąć jakoś do przodu,aż znowu zaświeci słońce.
 
reklama
Anulka, Gatto dziękuję bardzo i wiecie jak mocno za Was zaciskam kciuki, nie wystarczy mi znaków żeby to tu wpisać, zaciskam za wszystkie nasze starające się kobietki, za zjolę uciekającą przed menopauzą, za kłaczka, za anty, za dulano, majrę, emy, za naszą kochaną emkę, enyę, sandy, kairę, angel, gosiulka, elkę, aniołkową.mamę, czarną i inne niewymienione starające się kobietki, trzymam bardzo mocno kciuki i na pewno nie puszczę.

nisiao ja nie miałam zabiegu, uparłam się na czekanie na samoistne byleby tylko ułatwić sobie następne zajście w ciążę, czułam się ciążowo i ok, a jednak dzieciątko nie żyło, wcześniej około owu też miałam infekcję i teraz też mam. Długo jeszcze będziesz się obwiniała bo to naturalne, kobiety zazwyczaj szukają winy w sobie, wiem, bo też tak miałam, dopiero niedawno mi to przeszło, jednak jak napisała kochana bett są to często wady genetyczne i nic ani nikt nie mógł tu pomóc ani tego zmienić, nie mogłaś tego wiedzieć. Ja usłyszałam od swojego lekarza "to się czasem zdarza" ale powiedział to ze smutkiem i spuszczoną głową, powiedział mi, że nie ma sensu czekać jeśli oczyściłam się sama i jest ok tylko działać - brać od nowa leki , wręcz mnie poganiał przebąkując coś o moim wieku.. Nie odczułam jego opinii jako potraktowanie mnie z góry bo za każdym razem życzy mi powodzenia, bardzo się ucieszył gdy zaszłam w grudniu i wiem, że ma na względzie przede wszystkim moje dobro, zawsze to odczuwam. Teraz wydaje ci się, że nie przeżyjesz następnej utraty, ale kto powiedział, że znowu stracisz? Tak jak napisała aniunia zdarza się to przeważnie raz, owszem są kobietki na naszym forum, które straciły więcej dzieciaczków, ale to niski odsetek roniących. Ból z czasem się trochę wyciszy i przyjdzie potrzeba następnych staranek, nie zmuszaj się do tego od razu, teraz się boisz i nie jesteś gotowa na następną ciążę - masz do tego prawo. Daj sobie czas na przeżycie żałoby. Przytulam.

Bett kochana dopóki nie urodzisz swojego dzieciątka i nie przytulisz będzie Ci towarzyszył strach, rozumiem to i mogę Cię zapewnić, że i ja tak będę miała. Co do przyjaciół czy koleżanek ja mam ich niewielu bo ciężko nawiązać ze mną kontakt, ale Ci których od zawsze uważałam za swoich przyjaciół są nimi nadal i tylko utwierdziłam się w tym, że zasługują na to miano mimo, że tylko jedna z nich poroniła to to reszta jest szczera i utrzymuje ze mną kontakt taki sam jak wcześniej, nawet pogodziłam się z byłą psiapsiółą z którą o pierdołę się posprzeczałam a która w zeszłym roku urodziła.. Ja za Ciebie też trzymam żeby wszystko było dobrze, ja jestem już po bobosexach i mogę tylko czekać na efekty.
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry