• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

Witam nowe Aniolkowe Mamusie
[*] dla waszych kruszynek...zostancie z nami piszcie czytajcie napewno pomozemy:tak:moze trudno w to uwierzyc teraz ale bol z czasem jest slabszy a chec do zycia i nadzieja z kazdym dniem coraz wieksza:tak:dacie rade a my u Waszego boku pokonamy wszelkie trudnosci kto jak nie my!!!
Dobranoc papapa
 
reklama
Witajcie dziewczynki - mnie ostatnio mniej było. Po kolejnej stracie jakoś tak musiałam sie na chwilę zamknąć, ale już wracam z nowym siłami:-)
To co doczytałam - anty super że masz takiego fajnego mężusia, ja się muszę pochwalić że mój też mi oststnio kupił na przeprosiny kwiatki - frezje, których nie lubię, no ale nie ważne...:-D
Karola Ty to już jesteś mamuśka pełną gębą i nie stresuj sie tak bo córka to ekstra już mała kobitka i zobaczysz że Ci stresów wystarczy jak już się urodzi!!!
Koleżanki nie słuchaj - po prostu jest przerażona i jesli sprzeda komuś tochę swoich lęków to jej będzie lepiej. Nas też straszyli że będzie strasznie i że sie nie wyśpimy. I wiesz co kochana??? Moja Ala tylko spała i jadła. I jak skończyła 3 miesiące dopiero usłyszałam że potrafi płakać. Jak miała 2 miesiące już przesypiała całe noce bez jedzenia i wstawania. Mieliśmy z nią raj!!!! Nie chorowała, nie płakała, ząbki jej rosły tak że nawet nie wiedziałam kiedy.Nie miała smoczka, od cyca odstawiłam ją jak miała pół roku od razu na butelkę i jakoś nie wybrzydzała. To było święte dziecko!!! Dlatego nie słuchaj tych proroctw bo każde dziecko jest inne. A druga sprawa że męża musisz od poczatku angażować w opiekę nad dzieckiem bo to procentuje. I nie ma wykręcania!!!
Lenka ja poroniłam dwa razy a mam już w domu córeczkę i nie ważne co kto będzie mi mówił ja i tak wierzę że mi się kolejny raz uda. A Tobie to nawet dwa razy się udało!! Więc przeżyjesz tą żałobę bo masz pełne prawo do tego ale zobaczysz - czas leczy rany i pozbierasz się szybciej niż myślisz. Ja trzymam kciuki:-)
Kłaczek nie takie matki po 40-tce natura widziała i jakoś dzieci dawały sobie radę. Po prostu tak jak my dożyjemy może do 70-tki tak Ty musisz do 80-tki. Same plusy:-D A i Karolek Ci pomoże!!!
Anulka a co u Ciebie??? Działacie jak potrzeba???:-)
A ja mam jeszcze 5 dni do @ i mam nadzieję że się nie doczekam!! Na razie jest dobrze, objawy OK i tempka zadowalająca. Ale nie chcę sobie wkręcać....Bedę się dzisiaj modliła za moją przyszłą didzię, pomodlę się za Was wszystkie bo jesteście wspaniałe:-D
 
Ostatnia edycja:
Plenitude...też trzymam kciuki duuuze...no i zdrowiej kochana, zdrowiej szybciutko...
Nisiao moja Kochana...trzymaj się...ja przeżyłam dwie straty, jedna w 14 a drugą w 7 tc. Rzeczywiscie ta druga była całkiem inna...tak naprawdę nie zdarzyłam się przyzwyczaić do ciązy...nie mniej jednak też płakałąm i cierpiałam, tyle że krócej...Synka do końca życia będę wspominać...niech śpi sobie spokojnie. Myślę że za jakiś czas może uda Ci się spojrzeć inaczej na całą tą sytuację i nie będziesz czuła tylu obaw... zostań z nami, jak Ci smutno to pisz, na pewno od kazdej z dzieczyn dostaniesz ciepłe słowo...
Lenka...nadzieja umiera ostatnia, chociaż wiem że trudno teraz o pozytywne myślenie...masz dla kogo żyć i to jest najważniejsze...ja bez mojej Lili bym nie dała rady...dzieci sa jednak naszym największym skarbem i wbrew pozorom naszą największą podporą...tulę Cię mocno

Dziewczyny a ja wam nie pisałam jak udało mi się zajść w tą ciążę...tak sobie teraz myślę...w cyklu kiedy to się stało miałam zapalenie przydatków, bardzo bolesne...myślałam że to może jakieś komplikacje po poronieniu, brałam antybiotyk bo do tego doszła infekcja okolic intymnych a żeby tego było mało to jeszcze zapalenie pęcherza mi się przyplątało...gdy byłam u gina, wg moich obliczeń dawno po owulacji miałam niepopękane pęcherzyki...rzadko się kochaliśmy z wiadomych względów...szczerze to do tej pory ta ciąże traktuję jako mój wielki cud...może Bóg dał mi ostatnią szansę...

Anii
ja też czuję że Bóg za trzecim razem już nie wystawi mnie na taką ciężką próbę... W sumie to miałyśmy podobną sytuację, moja córeczka też skończyła 5 latek i też 2 razy straciłam kolejne dzieciątka:-) Tylko ja teraz czekam na tą trzecią szansę i mam nadzieję że nadejdzie jak najszybciej!!!
 
Karola, jak to emka stwierdzila, kolezanke masz do rany przyloz.. Dolozylabym od siebie ze gangrena murowana. No i troche racji to kolezanka ma. Z tymi 20kg to bidula musiala przesadzic z korytkiem i zachciankami, wiec spokojnie, ale co do reszty... Wiesz... Piekne, biale i zwiewne mamusie to pieknie wygladaja na reklamach, a rzeczywistosc troche inaczej wyglada, nieco bardziej prozaicznie. Porod boli. Odkrywcze, c'nie? No, to powiem wiecej - boli jak cholera. Ale w tym bolu jest cos tworczego. Normalnie bol informuje nas ze cos sie dzieje zle z naszym cialem, a bol porodowy jest normalny i nic zlego nie zwiastuje, wrecz przeciwnie, wiec inaczej sie go znosi. Poza tym jak sie urodzi dzidzia to bedziesz chodzic na rzesach, a pewnie nie raz tez bedziesz marzyc zeby sie wyspac - bo maluch jest bardzo absorbujacy i jemu akurat pora dnia i nocy jest doskonale obojetna. I tym nie ma co straszyc bo to jest wiadome. Tylko kolezanka o jednym chyba zapomniala wspomniec - ze caly ten bol, potem zarwane noce, bluzki obrzygane mlekiem, czasem obsikane przez pocieche, polprzytomne dni, czas odmierzany pampersami... To wszystko jest szczegol wobec radosci jaka daje jeden usmiech malego czlowieka.

kochana ale ja sie zgadzam w 100% z tym wszystkim co napisałas i wiem,ze nie jest latwo...moja mama urodzila 3 corki z czego niestety jedna zmarła,ale mnie i siostre wychowała i nie raz opowiadała mi jak było ciezko...nie zyje w jakiejs szklanej kuli z przekonaniem,ze dzidzia tylko spi,je i kupczy:tak: to wszystko co napisałas wychowanie,bol porodowy domyslam sie,ze jest to wszystko ciezkie,ale do przejscia,przezycia...przeciez kazda z nas z tego forum tylko na to czeka.zeby przytulic swoje dziecko ukochane,wyczekane...a to,ze czlowiek pozniej chodzi nie wyspany,ze jest obolały to nic w porownaniu do tego co sama napisałas-pierwszego usmiechu maluszka...widzisz ja sie czasem zastanawiam nad ta moja kolezanka...patrze na jej core jaka jest sliczna,jak sie smieje do kazdego,jak zaczepia itd oczywiscie,ze jest tez marudna itd,ale kurcze ona ma 20 lat i czasem mysle,ze załuje,ze ja ma...kocha ja to napewno,ale...nie wiem...obwinia ja o to,ze sie nie wysypia,ze ma rozstepy...mowilam jej,ze to nie jest wina małej,ze co dziecko jest winne przeciez sama sie na nie zdecydowała w sumie no wpadła ale na poczatq ciazy sie cieszyła,pozniej juz nieco mniej,bo była dosc przy kosci wiec trudno bylo jej sie poruszac...ale jak patrze na to jej malenstwo to ahhh...zreszta ona nigdy nie miala problemow z zajsciem i donoszeniem...miala w ciazy male komplikacje,ale nie przechodzila przez to co ja i dlatego mysle,ze nie jest w stanie docenic az tak bardzo tego co dał jej los...u nas to wyglada inaczej...

kobietka22 tez tak uwazam...ta jej cora jak na nia patrzy...gdzie kolwiek ona pojdzie mała zaraz wodzi za nia wzrokiem...nie zazdroszcze jej,ze ja ma...ja niedługo tez bede miala swoje malenstwo,ale jakos wewnetrznie szkoda mi tego dzieciaczka,bo dla niej liczy sie tylko matka,a ona chyba czasem załuje,ze musi 24h przy niej siedziec:-( ja przez wiele lat marzyłam o tym zeby na mnie jakies dziecko mogło patrzec tak jak na nia....

majra...no chyba nie potrafi...ona wspomina tylko to co złe...a ma takie szczescie. a wiecie co jest najlepsze w całej tej historii???? ze jeszcze jedno dziecko za jakies pare lat to chcialaby miec...i pytam ja po co skoro zle wspomina ciaze,porod i teraz ten czas,bo chlopak jej nie pomaga,a ona chyba tak naprawde sama nie wie po co...nie umiala mi odpowiedziec na to pytanie...:no:

anty2 hehee zadnych złosliwosci nie ma rozumiem...ale tak jak napisalas...tobie przeszło jej nie...

anii trzymam &&&& zeby wszystko juz skonczyło sie dobrze.

enya81 witaj słonce.nio suwaczek mi mknie...a stres bedzie mi towarzyszyc do konca co ja poradze;-) co do tego co mowi ta kolezanka to wiesz słucham,bo słucham,ale soj rozum mam i pewne poglady na zycie tez...wiesz nie ona jedna ma dziecko wsrod kolezanek i w sumie tylko ona narzeka wiec cos w tym jest...no twoja Ala jest spokojna,my tez bedziemy mieli Ale wiec moze bedzie tak samo:happy2: nie no zartuje.niech sobie bedzie jaka chce byleby zdrowa była...jak ty sie kochana czujesz??? co słychac??? to ja trzymam &&& zeby @ nie przylazła.

a ja wczoraj juz apapu nie brałam na noc i udało mi sie zasnac...dzis narazie jest ok.głowa nie boli,zab tez nie mam nadzieje,ze tak zostanie.jem tylko na jednej stronie zeby nie draznic tego chorego zeba...a mała dzis od rana daje znac takze mam nadzieje,ze dzien bedzie udany.pozniej jedziemy do lasu zeby sie nasz piesio troche wyciekal i pozniej do dziadkow na ciacho.miłej soboty kochane
 
Enya działamy aż wióry lecą :-D,tylko narazie nic to nie daje, choć dzisiaj takie mam piersi bolące , kurcze przed @ dawno takich nie miałam:szok:

Frezje czy róże co za różnica- ważne!! że pomyślał bo im to raczej ciężko idzie.
Nisiao Ty przestań sie w koncu obwiniać , uwierz ze to nic nie da!

Dla wszystkich slonecznego , spokojnego dnia życzę.
 
Witam kochane kobietki,
pogoda piękna, długo nie będę bo muszę lecieć na miacho zdjąć sim locka z mojej komóry:-)

kobietka wszystko ok, zmartwiłyśmy się, że się nam zawieruszyłaś, ale już jest dobrze i bądź pewna, że nie damy Ci tylko ćwiczyć, musisz też się tutaj poudzielać :tak:

Karola kochana po tym co napisałaś widzę, że jest to bardzo toksyczna osoba ta Twoja "koleżanka", lubi rozdawać negatywną energię więc o ile możesz to raczej trzymaj się od niej troszkę z daleka, nie chciałabym żeby Ci zaszkodziła, jak sobie pościeliła tak będzie spała, ale to nie znaczy, że ma robić co może by czyjeś szczęście zakłócać swoimi słowami, gestami. Jeśli ją lubisz to jakoś dasz radę, ale jeśli nie bardzo to postaraj się ograniczyć kontakty, ta osoba chyba nie życzy innym dobrze...

Ja również nie mogę przestać myśleć o dzieciaczku, ale dałam sobie więcej czasu, do tej pory myślałam, że muszę zajść teraz, natychmiast, ale tak się nie da żyć. Powiedziałam sobie, że mam czas do grudnia żeby zajść, że przecież mnóstwo rzeczy do zrobienia czeka na mnie w domu i muszę się nimi zająć i odrobinę udało mi się wyluzować, ciągle powtarzam sobie pod nosem "będzie to będzie". Nie da się całkiem zapomnieć , ale tak troszkę odwrócić od tego uwagę można, mnie się to chyba udało bo nawet nie spoglądam z paniką na kalendarz, że w ostatni poniedziałek maja się testuję :tak:

Lenka trzymaj się kochana, ja tak odczuwałam nadchodzące poronienie, jak zaczniesz krwawić to jedź do szpitala. Wszystko będzie dobrze, choć upłynie jeszcze wiele czasu nim będziesz mogła to zrozumieć, wiemy to, pisz i pytaj o co chcesz.

Anulka, ja tak miałam gdy zaszłam, objawy jak na @ ale biust- nawet nie próbowałam dotykać, a ubieranie biustonosza to była masakra...
 
Ostatnia edycja:
Jutro postaram się doczytać wszystkie Wasze posty, ale chciałam Wam coś powiedzieć. Przypałętało się do mnie choróbstwo;katar, kaszel niesamowity, gorączka. Jedyne na co mam ochote to leżeć w łóżku... Nie brałam do dziś żadnych leków bo jak wiecie podejrzewałam, że mogę być w ciąży bo okresu nadal brak (choć byłam na 99 % pewna że nie ma we mnie dzidziolka). I dziś test ciążowy to potwierdził: jedna wyraźna krecha! Nafaszerowałam się lekami, leżę w łózku i może to dziwnie zabrzmi ale cieszę się że Maleństwo odłożyło sobie termin przyjścia na świat (oby nie za długo). Teraz jestem strasznie chora, do tego przypałętała się jelitówka, no i mam jeszcze nie do końca uregulowaną tarczycę. Za miesiąc powtórzę tsh i jeśli spadło chociaż do 3 prawdopodobnie nawet po okresie będę przekabacać męża by się starać. Jego dzisiejszy test wcale nie ucieszył, a ja poczułam ulgę bo nie chciałąbym żeby przez moje infekcje ucierpiało nasze dziecko!! Buziaki na weekend;*
 
Plenitude-dziękuję,ja nie wiedziałam co mnie czeka czy mam się domagać na oczekiwanie na samoistnego poronienia,od razu poszłam na zabieg,bez żadnych tabletek dopiero po zabiegu jak bylam na sali z inna dziewczyna,ktora dostala tabletki to wtedy zaczelam mysleć,czy ze mna dobrze sie obeszli,czy macicy nie mam bardziej teraz swatygowanej,bo tabletki jednak powodują jej rozchylenie.Teraz to juz po wszystkim i nie ma sensu w ogóle już o tym myśleć,bo nic to nie da :( trzeba tak jak piszesz dać sobie czas i tyle.mieć nadzieję,że to jednorazowe zdarzenie i taka strata:(
kłaczek dziękuję za słowa otuchy,tak jak wyżej pisałam,wiem że nie ma sensu doszukiwania się czegokolwiek,czasem nachodzą te myśli,jak już dopada mnie bezradność i dołek.trzeba się z tego podnieść żeby następna dzidzia miała spokojną mamę i spokojne rozwijanie się.
karola1388
dziękuję,napewno z Wami zostanę,pewnie będę panikować,ale wiem też że mogę liczyć na Wasze wsparcie za co dziękuję
kobietka22 .Myślę,że żałoby nie da się przyspieszyć,szybciej zakończyć lepiej,żeby to minęło tak jak ma być,i nie dać się depresji,w którą myslę że mam tendencję żeby wpaść.Nie mogę się dać:(
emka01 napewno z Wami zostanę,w grupie raźniej ,dzięki temu widzę że jest jakaś nadzieja,że można doczekać iskierki znowu.

Zapalam światełka dla wszystkich Waszych Aniołków (**************************************************)

Mój Aniołek Bubuś(*)9.05.2012
 
reklama
aniunniadziękuję,przykro że musiałas przez to tyle razy przechodzić,ale cieszę się ogromnie,że się udało i 3 mam kciuki za Was.może niebawem i ja dołączę do Was brzuchatek .
(***)dla Twoich Aniołków
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry