• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

Kochane dziewczyny, dziś o 15 mam wizytę i zapadnie diagnoza co się stało konkretnie
no.gif
czy już poroniłam czy też nie
no.gif
... Nadal mam nadzieję,że to wariacje moich hormonów mam z nimi poważne problemy
no.gif
ale strasznie boli mnie brzuch i nadal leci krew tak jak podczas okresu
mad.gif
unhappy.gif
więc pewnie to już koniec i nie było mi pisane długo się cieszyć moją fasolką. Od soboty ryczę jak bóbr i jakoś nie mogę się pozbierać
no.gif
dostać taką nadzieję pomimo tylu problemów i po 3 dniach stracić to dla mnie ogromny cios. Najgorsze jest to,że moi rodzice jeszcze nie wiedzieli o fasolce- chciałam im powiedzieć wraz z otrzymaniem karty ciąży i tym bardziej jest mi ciężej bo nie mogę swobodnie się wypłakać tylko zwalam winę na "hormony" bo nic sensowniejszego nie przychodzi mi do głowy :((( , a tak swoją drogą to od soboty wyskoczyły mi już 2 siwe włosy
no.gif
no.gif
no.gif
. Narzeczony jakoś się trzyma i stara się mnie pocieszyć chociaż żadne argumenty do mnie nie trafiają. Postanowiliśmy jedno: ostatni raz jedziemy do tej gin... skoro wolała olać sprawę i z łaską po 3 godzinach odebrała tel i przyjmie mnie "wyjątkowo" szybciej... Wracam do mojej ginekolog z Poznania. Wolę dorzucić 100zł więcej i mieć pewność,że podejdzie do sprawy poważniej niż ta. (wiem bo moja siostra do niej chodziła, i też z wieloma problemami urodziła zdrową córeczkę) - i najgorsze jest to,że jak widziałam moją siostrzenicę po prostu się rozkleiłam i musiałam wyjść bo nie mogłam wytrzymać. Za wcześnie się dowiedziałam o istnieniu mojej małej fasolki :( może gdybym poszła tydzień później pomyślałabym, że to zwykły okres i nie odbiłoby się to na mojej psychice aż tak.
no.gif
Co do badania, nadal lekko krwawię i jest to dla mnie trochę wstydliwe podczas USG :( nie wiem już co robić :( i dodatkowo boję się żeby nie wystąpiły jakieś komplikacje :( coś sobie ubzdurałam,że skoro straciłam moja fasolkę to już więcej nie zajdę w ciąże :(
 
reklama
karola ja zaszłam w ciąze przy 54kg.. Na ostatniej wizycie wazylam jakos 58,6... To chyba szczupła...nie? Kurcze... strasznie się boje nastepnej wizyty... Jak nigdy...

aniunia to ty szczuplaczek jak ja.ja przed ciaza wazyłam 56kg i pozniej schudłam do 51kg przez wymioty i teraz znowu waze 56kg.lekarz mi powiedzial,ze najwyrazniej ruchy czuc ok 21,22tc...a,ze wiekszosc kobiet ma ciaze młodsze( ja np mam o 3 dni mlodsza) to pozniej zaczyna odczuwac.napewno teraz jak pojdziesz to ci powie,ze jesio masz czas.zreszta ty teraz jakos powinnas miec połowkowe niedlugo??? bedzie dobrze.ja tez sie tak stresowałam.trułam tu przeciez,ze ruchow nie czuje itd.

asaiczek18 witaj.powiedz kochana a w ktorym ty tygodniu jestes??? i wogole czemu odrazu nie pojechalas do szpitala jak zaczal cie brzuch bolec jesli jestes w ciazy??? nakresl prosze troszke sytuacje,bo nie bardzo wiem co ci napisac....a w ciaze zajdziesz...popatrz tylko ile nas tutaj jest i ile z nas juz ma swoje maluchy albo na nie czeka mimo czesto kilku poronien nawet...
 
Pisałam do mojej gin co robić, ale nie odbierała telefonów - dopiero odpisała na 6000000 SMS-a że mnie przyjmie "wyjątkowo" dziś ... 16 maja dowiedziałam się o istnieniu mojej fasolki która miała 3,7mm wg gin ok 3 tydzień ciąży. Do szpitala chciałam jechać, ale wyjechaliśmy do siostry i tam zaczęłam krwawić wraz ze skrzepami :no: nie wiedziałam co robić ... a później już straciłam nadzieję że jeszcze da się sytuację uratować :-( Moja siostra powiedziała,że to albo jedno - poronienie albo będzie dobrze. Łatwo się jej mówi bo urodziła swoją córkę z problemami i teraz mnie ma gdzieś. łatwo powiedzieć,że to za wcześnie i tak nic tam jeszcze nie było .....
 
Asaiczek juz ci pisalam na staraniach. Uspokoj sie troszke, bo chaotycznie piszesz. 3,7 mm to woreczek chyba ma, nie fasolka, ale nie wazne, sprobuj sie uspokoic i po prostu jedz na pogotowie najszybciej jak sie da. Tam ci wszystko wyjasnia.
 
Witam nowe aniołkowe mamy .
Dla aniołków zapalam światełka (*) (*) (*) ,a mamom życzę dużo sił w przetrwaniu żałoby.
I dla Was kochane wkrótce też zaświeci słońce.
Ja na swój CUD czekałam 2 lata ,ale warto było,bo Karolcia teraz wszystko mi wynagradza.
Jest po prostu cudnie !!!!!:tak::tak::tak:
Wy też się doczekacie takich małych cudów .
Pamiętajcie ,że WIARA I NADZIEJA UMIERA OSTATNIA .Warto wierzyć i mieć nadzieję ,bo to daje siłę by przetrwać ten trudny czas.
POWODZENIA dziewczyny .

Witajcie kochane .
U nas jest super !!!!
Mała praktycznie przesypia calutkie noce.Wyjątkiem jest jak zrobi mamie niespodziankę "big kupkę " :-D:-D:-D:-D
Bo wtedy się wybudza i drze się wniebogłosy :szok::szok::szok::-D:-D:-D
Po przewinięciu dla ukojenia dostaje cyca i spokojnie zasypia.:tak::tak::tak:
Także mamy nieraz niespodziewaną 1 pobudkę nocną ,więc wsio na luzie.
Mała tylko na piersi a najada się na full ,więc ja też mam luksus psychiczny z tego powodu.

Ze mną też już nieco lepiej .
Cały tydzień odbierałam sama młodego ze szkoły,wróciłam już do jazdy autem,a wczoraj odważyłam się nawet pójść do kościoła z malutką.
Muszę napisać ,że bardzo powolutku ,ale wszystko wraca do normy.:tak::tak:
Bóle brzucha nadal mam i na razie nie pozostaje nic innego jak przyzwyczaić się do tego bólu i tyle .:baffled::baffled::rofl2::rofl2:
Pozdrawiam i uciekam do malutkiej.
 
Pisałam do mojej gin co robić, ale nie odbierała telefonów - dopiero odpisała na 6000000 SMS-a że mnie przyjmie "wyjątkowo" dziś ... 16 maja dowiedziałam się o istnieniu mojej fasolki która miała 3,7mm wg gin ok 3 tydzień ciąży. Do szpitala chciałam jechać, ale wyjechaliśmy do siostry i tam zaczęłam krwawić wraz ze skrzepami :no: nie wiedziałam co robić ... a później już straciłam nadzieję że jeszcze da się sytuację uratować :-( Moja siostra powiedziała,że to albo jedno - poronienie albo będzie dobrze. Łatwo się jej mówi bo urodziła swoją córkę z problemami i teraz mnie ma gdzieś. łatwo powiedzieć,że to za wcześnie i tak nic tam jeszcze nie było .....

kochana,ale dlaczego siebie odrazu przekreslasz??? i to dzieciatko??? ja w 5tc zaczełam krwawic i miec bole w podbrzuszu,pojechalam odrazu do szpitala i tam sie okazało,ze mam krwiaka w macicy i z tad to krwawienie.oczywiscie zagrozenie poronieniem było duze,ale mialam nadzieje i wszystko skonczylo sie dobrze...dostalam odrazu leki na podtrzymanie i widzisz jaki mam suwaczek...mysle,ze zamiast wydzwaniac do gin powinnac sie udac do szpitala...juz bys miala obraz sytuacji.takie jest moje zdanie...lekarka jak widac bagatelizuje sprawe zreszta jesli chodzi o 1 poronienie to wg lekarzy natura wie co robi...ale u ciebie wszystko sie moze zdazyc.

as76 super,ze mała daje wam taki komfort.to napewno wpływa tez na to,ze szybciej dochodzisz do siebie.a jak tam starsza cora??? bo z tego co pamietam to chyba masz oprócz Kuby jeszcze jedno dziecko starsze???
 
As jak dobrze cie tu widziec, po tym wszystkim co przeszlas, po tych (czasem) dramatycznych wiesciach od Lili i jak dobrze czytac, ze pomalu wszystko sie normuje. To daje nam sile na lepsze jutro! Karolinka byla grzeczna w kosciele???? Na pewno, w koncu to ukochane dzieciatko Niebieskiego!!! Buziak dla Karolinki i cmok dla Ciebie!!
 
reklama
Przykro mi że pojawiają się kolejne Aniołkowe Mamy.
Zapalam światełko dla każdego Aniołka ****

As Ty jesteś też dla nas takim światełkiem, że warto walczyć.

My walczyliśmy 9 lat, aby cieszyć się przez parę dni szczęściem.
A teraz kolejne kopiące dziecko daje o sobie znać, więc dziewczyny nie traćcie nadziei.
Spełniajcie się, podróżujcie, spełniajcie marzenia... I nie załamujcie się jak kolejny miesiąc jest przekreślony.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry