Plenitude
Witaj nasz Cudzie :)
dziewczyny żadna z nas nie mówi żeby nie szczepić, to Wasza decyzja, ja chciałam tylko przedstawić punkt widzenia i wiadomości, że z powikłaniami zostają rodzice sami, ze lekarze tego nie zgłaszają, że dopóki nas to nie dotyczy to wszystko jest w porządku. koncerny sobie nie zaszkodzą kat, jeśli już są w zmowie od dawna i uzależnione od siebie, do niczego im nie jest potrzebna konkurencja miedzy nimi bo lepiej wyjdą na tym dzieląc rynek między sobą. takie zmowy są popularne i co jakiś czas wypływa taki kwiatek w różnych branżach. jeśli chcesz poczytaj o dobrodziejstwie szczepień a potem zajrzyj na Strona główna i sama zdecyduj. wszyscy odpowiadamy za własne decyzje w sprawach naszych dzieci i nikt z nas niczego nie narzuca poza sanepidem. podział jest prosty bez podtekstów: zadowoleni są Ci których dzieciom nic nie jest, druga strona to Ci którzy mają okaleczone lub na cmentarzu. jedni drugich niestety nie zrozumieją, to naturalne. nikt z nas nie poda gotowego alternatywnego schematu szczepień bo wszystkich razem do jednego worka nie sposób wrzucić jak robi to nasze państwo. żadnej publikacji nie można wierzyć a tym bardziej tym opłacanym przez koncerny. jedyna nadzieja to rozgarnięty lekarz i profesjonalne podejście do sprawy a nie na odwal, 'zdrowy, szczepić, następny proszę'. najbardziej dziwi mnie pewność lekarzy, ze cokolwiek się dzieje nie jest od jakichkolwiek szczepionek, pewność stwierdzona na oko, związek przyczynowo-skutkowy w tym przypadku zupełnie nie istnieje, to jest dla mnie absurdalne. posiadanie genetycznych predyspozycji do chorób jest powszechne, ale nie determinuje ich wystąpienia, jednak w przypadku katalizatora choroba się ujawnia, moim zdaniem tak działają składniki dodatkowe szczepionek, nośniki i substancje konserwujące typu sole aluminium, formaldehyd, tu jest to wszystko niedoskonałe tylko kwestia przyznania się do tego a nie mydlenie oczu, wiadomo, ze do błędów najtrudniej się przyznać. przykład przyznania się do korumpowania lekarzy i urzędników w Chinach przez GlaxoSmithKline to ewenement na skalę światową, a jeszcze wyłania się reszta firm, które to tam robiły, skoro tam to wszędzie indziej już dawno to robią. temat trudny i złożony, najlepiej oceniać samemu. ja różyczkę przechorowałam i mam odporność, szczepiona też na nią byłam... to co czytasz o odrze, śwince, różyczce to ta szczepionka, której najbardziej boją się rodzice, tzw mmrII, a polio ostatni raz było w Polsce w 1982 i 1984 roku, reszta zachorowań to przypadki polio po szczepieniu, jednak w przypadku kontaktów z Rosją powinno się zaszczepić bo tam polio jeszcze się pojawia.
karolineczka jeśli Cię to niepokoi to skontroluj to, nikt Cię nie zmusi do zostania w szpitalu jak nie chcesz. stan, który opisujesz jest jak najbardziej adekwatny do sytuacji, możesz powiedzieć siostrze męża, że nie chcesz o tym rozmawiać, nie musisz tego robić, rozmawiaj z tymi, którzy Cię rozumieją a resztę blokuj w ten sposób. ja mówiłam krótko i treściwie, że nie chce poruszać tego tematu a jeśli rozmówca drążył, powtarzałam, aż dotrze. to Twój komfort psychiczny jest ważniejszy od peplania innych. możesz poszukać pomocy u psychologa, Twojego męża raczej z racji budowy nie uświadczysz w domu, ale z drugiej strony on może tak odreagowywać bo też na pewno to przeżywa, a nie musi chcieć rozmawiać, mężczyźni reagują inaczej, starają się jak najszybciej czymś zająć bo są zadaniowi. do niczego się nie zmuszaj, masz prawo to przeżywać, nie jesteś w tym sama bo jest mnóstwo kobiet po poronieniach, niektóre nigdy się do tego nie przyznają by nie być napiętnowane jako te ' którym coś brakuje, coś jest z nimi nie tak' bo wszyscy dookoła rodzą. błędy się zdarzają, choroby również, część zarodków posiada poważne błędy genetyczne i również stąd poronienia, niezależne od stanu zdrowia rodziców, nikt nie jest wolny od ryzyka poronienia, Twoja szwagierka również. uraz do dzieci i kobiet ciężarnych wiele z nas przerabiało, ten stan da się ustabilizować i mija po pewnym czasie. najważniejsze to przeżyć żałobę, to ważne by pożegnać swoje utracone dzieciątko, swoje marzenia o nim, oczekiwania i rozpocząć kolejne starania o dzieciaczka. to wszystko jest bardzo trudne ale wykonalne. z pomocy psychologa wiele z nas korzystało.
pati mam nadzieję, że mała aż tak śpiewać nie będzie bo ja nie mam ani głosu ani słuchu muzycznego
choć mój mąż ma świetny słuch muzyczny i jest w tym kierunku uzdolniony
więc śpiewaczka może być

karolineczka jeśli Cię to niepokoi to skontroluj to, nikt Cię nie zmusi do zostania w szpitalu jak nie chcesz. stan, który opisujesz jest jak najbardziej adekwatny do sytuacji, możesz powiedzieć siostrze męża, że nie chcesz o tym rozmawiać, nie musisz tego robić, rozmawiaj z tymi, którzy Cię rozumieją a resztę blokuj w ten sposób. ja mówiłam krótko i treściwie, że nie chce poruszać tego tematu a jeśli rozmówca drążył, powtarzałam, aż dotrze. to Twój komfort psychiczny jest ważniejszy od peplania innych. możesz poszukać pomocy u psychologa, Twojego męża raczej z racji budowy nie uświadczysz w domu, ale z drugiej strony on może tak odreagowywać bo też na pewno to przeżywa, a nie musi chcieć rozmawiać, mężczyźni reagują inaczej, starają się jak najszybciej czymś zająć bo są zadaniowi. do niczego się nie zmuszaj, masz prawo to przeżywać, nie jesteś w tym sama bo jest mnóstwo kobiet po poronieniach, niektóre nigdy się do tego nie przyznają by nie być napiętnowane jako te ' którym coś brakuje, coś jest z nimi nie tak' bo wszyscy dookoła rodzą. błędy się zdarzają, choroby również, część zarodków posiada poważne błędy genetyczne i również stąd poronienia, niezależne od stanu zdrowia rodziców, nikt nie jest wolny od ryzyka poronienia, Twoja szwagierka również. uraz do dzieci i kobiet ciężarnych wiele z nas przerabiało, ten stan da się ustabilizować i mija po pewnym czasie. najważniejsze to przeżyć żałobę, to ważne by pożegnać swoje utracone dzieciątko, swoje marzenia o nim, oczekiwania i rozpocząć kolejne starania o dzieciaczka. to wszystko jest bardzo trudne ale wykonalne. z pomocy psychologa wiele z nas korzystało.
pati mam nadzieję, że mała aż tak śpiewać nie będzie bo ja nie mam ani głosu ani słuchu muzycznego
choć mój mąż ma świetny słuch muzyczny i jest w tym kierunku uzdolniony
więc śpiewaczka może być

Ostatnia edycja:
jak za wcześnie jak ja idę na badania i potem z wynikami do lekarza no ,ale nie o tym mowa zeszłam na inny temat niechcący sorki