plenitude stale kciuki trzymam za Was,rany to już tak blisko jest

wszystko bedzie dobrze.Swoje z mężem przesliście,teraz czas na radosny finał,coreczka jest śliczna i zdrowa.
Wiecie ja miałam ostatnio bdania krwi,od początku ciąży jest to dla mnie trauma,bo zawsze jest podobnie,pani pielegniarka ma problem z wkłuciemsię w żyłę,bo jej nie widać,potem jak się wkłuje to ledwo się udaje ją poprać,ledwo leci.
Przy 5 podejściu to już slabo mi się robi,bo ileż można.Już wiecej pije i przed badaniem wypijam szklanke wody.
No i to samo,pierwsze wkłucie krew ledwo leci.Miało starczyć na morfologię-przy wynikach okazało się,że nie starczyło.
Potem druga ręka,3 podejście udało się,starczyło na hiv i hcv.
Tak jak wczesniej nie było problemu tak od eszlego roku zauważyłam że jest cięzko.RZADKO SIE UDAJE Z APIERWSZYM RAZEM.podobno żyly mam slabo widoczne cienkie,taka uroda inic nie da sie zrobić.zastanawiam się czy nie jest to inna przyczyna.
Katherinne slyszałam ,że normalne,ja też tego doznaje.Np w nocy jak się zbyt gwaltownie przewroce na drugi bok,czy zakaszlę to też tak jakby w pachwinie zakuje.