katherinne
Fanka BB :)
Karola, Tobie się chyba bardzo śpieszy do tego, żeby być siwą, co? Przestań się wsłuchiwać, nasze ciała i tak nie są wyposażone w funkcję powiadamiania, że coś jest nie tak z ciążą, i tak. Jedyne, co powinno Cię ewentualnie zaniepokoić to plamienia, choć i one nie muszą być wyrokiem. A wszystkie inne objawy lub ich brak mogą świadczyć o wszystkim. O świetnie rozwijającej się ciąży, o nierozwijającej się ciąży, o zmianie pola magnetycznego ziemi i nawet o globalnym ociepleniu. Zastanawianie się nad objawami nie ma większego sensu, bardziej skuteczne jest wróżenie z fusów. Każda ciąża jest inna. Moja jest inna, niż Twoja. A moja druga będzie inna, niż moja pierwsza. Zresztą... Nasza pamięć w kwestii rzeczy subiektywnych jest bardzo wybiórcza. Nie możesz z całą pewnością stwierdzić, co było i na jakim etapie z Alą, bo.. to było 2 lata temu. Ja jestem raptem na początku 8 miesiąca ciąży a już nie jestem w stanie dokładnie powiedzieć, co w tej konkretnej ciąży się działo na początku. Pamiętam mniej więcej, ale nie pamiętam natężenia objawów ani kiedy nadeszły czy kiedy ustąpiły. Poza tym niewykluczone, że teraz zwróciłam uwagę na inne rzeczy, niż zwrócę w następnej ciąży. Tym, że serduszko było na takim a nie innym etapie też się nie sugeruj, bo nie wiadomo, czy na identycznie dobrym sprzęcie będzie usg, nie wiadomo, czy w tym samym dniu cyklu doszło do zapłodnienia a nawet jeśli jesteś w stu procentach pewna, że w tym samym, czego pewna być nie możesz, to z kolei nie masz pojęcia, kiedy maluch się zagnieździł. W skrajnych przypadkach jednemu zajmie to raptem 4 dni, drugiemu aż 12. Staraj się tę ciążę przyjmować taką, jaka jest i nie czepiać się jej na każdym kroku
Hona, nie mam pojęcia. Przyczyn może być mnóstwo. Mnie jak pies czy kot poliże, robię się w tym miejscu czerwona i dostaję wysypki. Schodzi samoistnie, więc nigdy niczym nie smarowałam. No, jedynie jak york mnie poliże to nie dostaję takich objawów i może mnie lizać do woli. Od śliny psa na pewno dziecku się nic nie stanie, jedynie może mieć reakcję alergiczną jeśli jest uczulone, ale to musisz baczniej poobserwować, przyglądać się gdzie maluch dostaje całuski i czy w tym miejscu się nic nie robi. Nie da się tak od razu stwierdzić, że to od tego, powodów może być wiele.
Hona, nie mam pojęcia. Przyczyn może być mnóstwo. Mnie jak pies czy kot poliże, robię się w tym miejscu czerwona i dostaję wysypki. Schodzi samoistnie, więc nigdy niczym nie smarowałam. No, jedynie jak york mnie poliże to nie dostaję takich objawów i może mnie lizać do woli. Od śliny psa na pewno dziecku się nic nie stanie, jedynie może mieć reakcję alergiczną jeśli jest uczulone, ale to musisz baczniej poobserwować, przyglądać się gdzie maluch dostaje całuski i czy w tym miejscu się nic nie robi. Nie da się tak od razu stwierdzić, że to od tego, powodów może być wiele.

... szału z czułością nie ma, ale mam nadzieję, że jesteśmy na dobrej drodze
chociaż nie wiem czy można wrócić do sytuacji z początków...? ja bym mogła non stop się przytulać i całować... tęsknię za tym....
zinnat ma paskudne opinie jeśli chodzi o smak oraz wymioty i ulewanie, następnym razem jednak nie pozwolę go przepisać.. ma aspartam, a przez to przecież nie podawałam małej sab simplex bo też ma ( plus benzoesan sodu ) i jechałyśmy na nowym espumisanie 100.. i tak w kółko z tym wszystkim
mój mąż tego próbował i dla niego jest ok, mała się lekko krzywi, ale zjada co jej podaję. najśmieszniej reaguje na omegamed dha + d3 - zaciska ustka w pierścionek i wystawia język
;-) żadnych złych myśli
.wczoraj byliśmy u znajomych za miastem,maja 13msc córę.koleżanka nam serdecznie gratulowała drugiego dziecka,za to ten kolega jak zaczął nam prawić morały to myślałam,że w łeb mu dam..że dziecko to wydatek,że sobie nie damy rady,że powinnam jak najszybciej prawo jazdy zrobić itd...oj wkurzyłam się strasznie.powiedziałam mu żeby się nie martwił,bo nie on nas utrzymuje i,że nie mieszkamy na zadupi,prawko nie jest mi aż tak potrzebne że dla mnie są rzeczy ważne i ważniejsze...ehh..chyba wogóle miał wczoraj zły dzień i wyżył się na nas...w dodatq mają małego pieska,ma 2msc,mieszaniec z pinczerkiem,jest malusi,śliczniusi do zacałowania,a oni go izolują,trzymają w holu,zamykają drzwi bo jak sie cieszy to sika i wogóle obgryza im wszystko.starałam się im wytłumaczyć,że muszą go uczyć "wołania" na dwór,tym bardziej,że maja swój dom,nie musze np schodzić z nim z 4p itd...ale twierdzą,że jest oporny na wiedzę...strasznie mi szkoda tej psiny.jak bym mogła to bym go wzieła do siebie.przecież to natwuralne zachowanie szczeniaczka...a izolowanie go napewno nie przyniesie pozytywnych skutków...ehh...to się wyżaliłam