• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

reklama
magdaf - niestety nic innego Ci nie zostaje jak bycie w miarę możliwości spokojną. Jeżeli jesteś obstawiona lekami, to tylko spokój i pozytywne myślenie zostaje. Czasami leżenie plackiem - ale do tego muszą być wskazania.
 
zastanawiałam się nawet czy nie zająć się pomocą,nie czymś wielkim ale żebym mogła bywać w szpitalu i rozmawiać z kobietami które przez to właśnie przechodzą,jak teraz lerzałam w szpitalu to starałam sie jak mogłam żeby porozmawiać z każdą która jest pierwszy raz,wytłumaczyć jak wyglada zabieg,czego się spodziewać i wogule podnieś na duchu i wiecie ile osób było wdzięcznych za chwilę razmowy z kimś kto już to przeszedł,niektóre dziewczyny nie mogły uwierzyć że ja też tam czekam na zabieg....wiem jak bardzo jest to potrzebne ale nie wiem czy mi sie to uda....
 
jak ja lezalam to byla kobieta co 4 razy poronila a piate miala pozamaciczne i powiedziala ze nigdy sie nie podda ze bedzie walczyla tak dlugo jak starczy jej sily zeby w koncu zobaczys swojego okruszka
 
Magdaf to bardzo dobry pomysł o ile masz na to siły.Ja po poronieniu najbardziej szukałam kontaktu z osobami,które przeszły to samo.Odwiedziła mnie też koleżanka,która na koniec powiedziała,może musiałam to przeżyc żeby teraz pomóc tobie.
 
alicjo 1985 nie przeszkadza mi mówienie o tym,często opowiadam ta historie innym,żeby wrazie czego wiedzieli co robić...pierwszą ciąże poroniłam w 8 tyg,było normalnie czekanie,codziennie cytotek wkońcu narkoza i po zabiegu,za drugim razem byłam w 5 miesiacu,więc kilku lekarzy musiało potwierdzić zgon,jesen z nich tak mi tam mieszał aparatem do usg,że mu powiedziałam że jeśli nie bedzie delikatniejszy to mu go wsadzę w d.....,po 4 dniach cytoteku dostałam skurcze,ale piguły pytały tylko czy jest krwawienie,a że nie było to kazały czekać,i tak czekałam 4 godziny miałam skurcze co minutę,prawdziwe porodowe bo rodziłam w pokoju wśród koleżaniek czekających na zabieg,ale nikt mnie nie słuchał,wkońcu bóle ustały więc zazartowałam że już urodziłam,i się nie myliłam.kiedy wstałam z łóżka poczułam jak coś ze mnie wypływa więc jesna z przerażonych pobiegła po siostrę[była już inna zmiana],ta zabrała mnie na zabiegowy,gdzie okazało się że zabieg będzie na żywca bo nie minęło 6 godzin od ostatniego posiłku....dramatycznych szczegółów wam oszczędzę,po wszystkim wzięłam ubranie z podłogi i poszłam sobie do pokoju.....
 
karola71 prawidlowo
sam przylezie
a ty lez i wypoczywaj
nie od dzis wiadomo ze (ponoć) facet to glowa rodziny, kobieta to szyja , tylko ze półszyjka to ja nie widziałam , ale półgłówka to nie jednego !!!!!!
 
reklama
sorki za błędy ale jak szybko piszę to mylą literki,to oczywiście historia w skrucie bez dramatycznych szczegółów,ale na samą myśl cierpnie skóra,że może się to powtórzyć....a wiecie co jest najlepsze następnego dnia rano na obchodzie podszedł do mojego łóżka ordynator popatrzył w kartę i powiedział że idę do domu....nie było żadnego "jak sie pani czuje"a lbo "czy sie pani nie wykrwawiła przez noc"nic tylko "acha,pani do domu"
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry