No niestety, diagnoza sie potwierdziła, byłam dzisiaj w innym szpitalu i trafiłam na lekarza, który miał serce, pocieszył mnie, a nawet podał przypuszczalną przyczynę śmierci mojego maleńństwa. Ja mam nadciśnienie tętnicze i to najprawdopodobniej było przyczyna. Umówiłam sie z nim na poniedziałek na zabieg, i wiecie, on dał mi nadzieję, ze wszystko będzie jeszcze dobrze.....
Znalazłam artykuł na temat nadciśnienia w ciąży oto on:
Nadciśnienie w ciąży może być pierwotne tzn. występowało ono już przed zajściem w ciąże, jak też indukowane ciążą, które najczęściej ustępuje samo po porodzie. Przewlekłe nadciśnienie tętnicze może powodować zaburzenia przepływu krwi przez łożysko i tym samym nieprawidłowe dotlenienie i odżywienie płodu doprowadzając do wewnątrzmacicznego zahamowania wzrostu płodu. Każdy nagły wzrost ciśnienia stanowi ogromne zagrożenie zarówno dla matki jak i dla płodu. Najniebezpieczniejszym jego powikłaniem jest rzucawka, która jest najczęstszą przyczyną śmierci matki i płodu. Jeżeli do podwyższonego ciśnienia tętniczego krwi dołączają się inne objawy, jak białkomocz i obrzęki, mówimy wtedy o tzw. zatruciu ciążowym (EPH-gestoza). Najczęściej dochodzi do niego w trzecim trymestrze ciąży.
I to może być fakt, bo rozwój mojego maleństwa zatyrzymał się na 8 tc, a powinien być już 11 tc....