• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Ciąża Po Poronieniu

Ona ni właśnie ja już schizowałam powoli,testy,sluz,temeratula,owu,a potem płacz w rękaw M,test z II kreskami i zaraz potem @,choć to trudne bo wiadomo że całkiem to się nie wyłączę ale muszę mieć dystans,w tym miesiącu nawet nie zdążyłam zrobić testu,@mnie zaskoczyła tzn 3 dniowe plamienia i potem@,następny test zrobię dopiero kiedy @ nie będzie u mnie 10 dni.Tak postanowiłam.

Słodziutka cieszę się,że lekarze jednak podjęli się leczenia mamy,takie zostawienie pacjenta i czekanie to najgorsza rzecz.Wierzę że jej się uda.:tak:
 
reklama
Tak robię znów masę badań. W sumie to większość powtarzam :eek::sorry::shocked2: póki co dziś dzwoniłam po kolejne wyniki i są na moje szczęście UJEMNE...
ale ja już w nic nie wierzę. WIem że oboje z męzem jesteśmy zdrowi.. zachodzić zachodzimy.. ale Bóg chce..czegoś od nas i daje nam oprzytomnienie. Nie wiem.. może już "zrozumieliśmy" z mężem czego od nas chce. Nie wiem. Póki co jak pisałam jako człowiek staram się robić wszystko co w mojej mocy. Choć jak pisałam sensu powtórki z niektórych badań nie widziałam sensu robić. Ale jak ginek mówił... jestem posłuszna by nie mieć sobie nic do zarzucenia.
Tyle w skrócie jak u mnie :sorry2: plus remont.. i choroba mamy. Super końcowka roku i początek nowego :cool2::cool:
 
Karolka ja też się cieszę. Choć mama mówi że czuje się jak chodzący trup - jak wszyscy na nią patrzą.. że ONA jeszcze żyje :shocked2::wściekła/y: No cóż tacy są lekarze. Panie w rejsetracji np dziwią się że taka kartoteka z tak niskim numerem istnieje i jest w obiegu :dry: (numerują pacjentów mama jest pacjentką z bardzoo niskim numerem bo juz leczy się onkologicznie ponad 12 lat) I tak same pocieszenia dla mamy. Na obchodzie w szpitalu wczoraj jak był NOWY lekarz.. to "stara" ekipa mówiła o mamie.. "aaaa to nasza weteranka.. rok temu Kraków, 12 lat temu Holandia a teraz My" i pytanie do mamy "jak się pani u nas podoba" :wściekła/y::shocked2:
 
Ale szkoda gadac. Mnie to boli. Nie chcę wiedzieć jak boli to mamę. Ale cóż my malutcy ludzie możemy zrobić? Nic... szkoda słow.

Karolka to faktycznie długie było Wasze oczekiwanie na cud...:-( szkoda że się zakończyło. Ale musimy kochane wierzyć że naprawdę będzie dobrze.
 
Martuś co ma być to będzie. Pożyjemy zobaczymy. Nie mówię że jest mi łatwo. Ale płacz i lamnet na nic mi się nie zda. Tylko cierpieć będzie bardziej mój mąż... widząc mnie w takim stanie. Dlatego mamy siebie i musimy przejśc przez to razem.Uffff ale mówię Wam łatwo nie jest.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry