AgaS-78
Fanka BB :)
Wcinam sie troche we watek, ale rowniez jak Wy jestem po stratach, 2 poznych poronieniech lub wczesnych porodach, jak kto woli- 22tydz.5 dzien w obu przypadkach. Po pierwszej ciazy 7 lat nie moglam zajsc ponownie, psychika robial swoje pozniej poszlam do lekarza i podal mi clostilbegyt, zaszlam w 3 cyklu, niestety dziecko stracima w tym samym tyg. co poprzednio. Pozniej ogrom badan, psyholog podtrzymujacy na duch, ze w koncu sie uda, specjalista od genetyki , ktory z tysiaca powodow znalazl 10 pasujacych do mnie i oczywiscie lekarze mowiacy czekamy do roku na samodziele zajscie w ciaze, niestey po10 miesiacach znow wzilam lekarstwa i zaszlam znow w 3 cylku(przebywam teraz w USA). Przetrwalam cala ciaze, 18 tyg. praktycznie plackiem w lozku. 20 tyg. z zastrzykami z progesteronem , podszycie szyjki w 14tyg. Strach z powodu przyblakanej cukrzycy- dieta, w koncu lekarstawa, ale sie udalo i wtrakcie czekania ktos mi powiedzial ze nie nalezy dlugo czekac po stracie dziecka- oczywiscie trzeba dac sobie czas na nabranie sil, witaminy - zdrowe odzywianie. Dzisiaj jestem matka juz 20 miesiacznej coreczki i spodziewam sie nastepnego dziecka- wiec ma przed soba 30 trudnych miesiecy- trudniejszych niz przedte, ale wytrzymam. Dziewczyny mowie Wam, lekzrze mowia zeby czekac- bo to tak naprawde oni boja sie tej Waszej problemowej ciazy- mi jeden lekarz poradzil zachodz w ciaze a lekarze juz pozniej zrobia wszystko azeby stanac na wysokosci zadania i Ci pomoc. (Zaznaczam ze 2 i 3 ciaze nosze w Stanach, w Polsce troche zawiadlam sie na lekarzach).Kochana jestem w trakcie badań zrobiłam fosfolipidy, glukoze, progesteron, prolaktyne, acth, morfologię, tsh, andriostendion,aspat, alat trójglicerydy itd..
Po pierwszej stracie miałam przerwę jak mi kazano, potem nie mogłam zajść w ciąże przez ponad 2 lata, po 2 miałam 7 m-ce tak kazano, po 3, pól roku i tabletki, a teraz mam to wszystko gdzieś co ma być to będzie.po każdej kolejnej byłam bardziej przewrażliwiona, nawet myśl o seksie mnie odstraszała, teraz zmieniłam całkowicie podejście.Zresztą pewein mądry stary lekarz mi powiedział, w starych czasach kobiety roniły jedno za drugim, aż sie udało, jak nie to adoptowały w natura robi swoje a życie swoje..Będę walczyć do 30-ki potem adopcja.A nuż się potem uda.![]()
Pozdrawiam i bede czasem do Was zagladac- trzymam kciuki za Was wszystkie i mam nadzieje ze w koncu bedziecie sie cieszyc swoimi dzieciatkami
kaira24- mysle ze twoje postanowienie jest dobre, ja tez tak mialam dalam sobie czas na jeszcze jedna ciaze- ta poprzednia, nie przezywalam jej bardzo, nie mialam wielkiego entuzjazmu, ale powiedzialam sobie jesli sie nie uda bede adoptowac, pogodzilam sie z tym faktem- a przedewszystkim z tym ze moze nawet cale zycie spedze tylko z moim mezem- a mam kochanego meza- a przeciez to jest najwazniejesze aby przezyc zycie szczesliwie

