ja leżałam tam na patologi ponad miesiąc, nie byłam co prawda w ciąży, ale tam mnie ulokowano bo nie było miejsc i mój dr Z przychodził do mnie codziennie z innego oddziału. To było co prawda dawno temu, ale jedyne na co mogę narzekać to jedzenie, opieka była super. Przez ten czas poznałam wiele kobiet tam leżących w zagrożonej ciąży i słyszałam same dobre opinie. Mi w tym szpitalu uratowano jajnik, a było to niezwykle trudne, bo miałam 7 torbieli zrośniętych w jedną całość, byłam - jak to dr określił "obrazem żywego bólu" cokolwiek to znaczy. Dzięki temu dr ( dr Zabul) mam jajnik, wtedy miał 8mm, co miesiąc jeździłam na kontrole i dr obserwował jak się regeneruje. Do dziś jest słabszy ale jest. Dziewczynie z pokoju obok wycięto 34 mieśniaki z macicy, uratowali jej macicę, zaszła w ciąże i tam leżała, aby urodzić swoje dzieciątko 9 miesięcy, w tym 7 na płasko. To było w latach 90tych, więc jedyne co mi się nasuwa to to że dziś tam może byc tylko lepiej, bo lekarze na pewno się dokształcają. Byłam też chwilkę w wojewódzkim rok temu, na histeroskopię, owszem pielęgniarki miłe, ale nie podobało mi się tam, no ale to już inna historia.