Dziekuje Wam dziewczyny moje kochane.
Maz byl wlasnie u lekarza, rozmawiali i tak jak pisalam lezenie tak dlugo jak sie da bez wyjscia do toalety nawet, tzn. dopoki nie wystapi kolejne krwawienie, albo nie wystapia skurcze. Jak nastapilo jedno, wkazdej cgwili moze nastepne.
NIE MA MOWY BY LOZYSKO sie przemiescilo, bo jest po polowie cizy i JEST CENTRALNE nie brzezne, schodzace do ujscia szyjki macicy.
Mowil, ze trzerba trzymac kciuki by jak najdluzej dzidol pozostal w moim brzuchu, bo tu ma najlepsze warunki, kazdy dzien na wage zlota, dlatego mam zakaz jakiegokolwiek poruszania sie, by nie ponowila sie sytuacja, gdyz wtedy bedzie trzeba przeprowadzic nagle cesarskie ciecie, bo i tak bedzie cesarka. Mowil, ze jak dam rade, beda mnie trzymac do terminu, choc watpia, by tyle to trwalo, skoro nastapilo juz pierwsze krwawienie z lozyska. Ponoc takie krwawienia jesli sie zdazaja to dopiero po 32 tygodniu ciazy, a u mnie cale 10 tygodni wczesniej. No coz, ale ja zawsze bylam wyjatkiem.
Szczerze, jakby to zima byla byloby lzej lecz coz, kazdy dzien trwa jakwieki. Dom daleko. Maz moze jedynie co tydzien, lub 2 przyjezdza. nikogo wiecej nie mam. Najgorzej z jedzeniem. jest lodowka i czajnik, ale coz jak nie mozna chodzic i trzeba zyc tylko szpitalnymi rarytasami.
Leze juz prawie misiac, to te 3, czy 3.5 miesiaca jakos wytrzymam, jak nie urodze wczesniej, czego kazdy sie obawia. Podmywanie na basenie juz mi coraz lepiej wychodzi, nie musza robic tego pielegniarki, no troche mi pomagaja, gorzej z tym, ze coraz cieplej, plecki sie kleja, zdalby sie prysznic choc raz na jakis czas, coz jak nie mozna. Wlosy maz mi zgolil glowe po glacy.....do wyjscia odrosna, a nie musze ich myc, kluchy nie wisza, nawet zaczesac nie bylo jak bo i siadac nawet nie mozna, a najgorsza w lezeniu jest moja ukochana zgaga, ktora wlasnie nie daje lezec, i z kazdym dniem jest corac mocniejsza.
jak tylko bede miala jak bede sie odzywala.
Caluje Was mocno. dziekuje za to, ze jestescie.