Lolitko nie chce cię martwic,ale zawsze bedzie jakis niepokoj o fasolke:-(Ja cały 1 trymestr chodziłam spieta i zdenerwowana,ze z maluszkiem jest cos nie tak,ze dojdzie do poronienia,wizyty mialam co 3 tyg,wiec zyłam od wizyty do wizyty.Teraz juz sie troszke uspokoiłam,ale nadal sie martwie o moja kruszynke,mimo że nie ma zagrozenia,szyjka ma dł 4 cm i jest zamknieta,ale niepokój jest.Lolitko a ty chodzisz do pracy? bo ja od poczatku siedze w domu i nie żauje,1 trymestr wylegiwalam sie na kanapce,wstawałam,zeby ugotowac obiad czy dac kotom jesc.Nie przemeczalam sie,odpoczywalam ile wlezie i mysle,ze to mialo dobry wplyw na maluszka:-)
A bety juz później nie robilam,odpusciłam sobie