Właśnie musiałam odświeżyć pamiec z tą wagą

urodził się 3360 g spadł do 3060 g a po niecałych 4 tygodniach 3480 g pytalam czy jest ok to położna mówiła ze najważniejsze, że przybiera i ma apetyt ale ze to w dolnej granicy i ze może będzie miał budowę za mną bo ja taki chudzielec całe życie

bo z tym karmieniem mieszanym to się tak trochę rozjeżdżało, on przysypiał na chwilę potem się darł nie wiadomo ile wypił ile tego mm mu dać. Wtedy ona sprawdziła mi te piersi i tez stwierdziła to co ja, że tam pustynia

i żeby dostawiać go jak nabiorą mleka. A że one prawie wogole mi nie nabierały to dawalam juz częściej mm. Wtedy zaczął przybierać ladnie i po 7 tygodniach ma już 4300 g. Teraz karmie juz tylko mm. Mówią, że karmienie piersią to bliskość itp. A dla mnie to było sfrustrowane głodne dziecko

a bliskość to mamy codziennie jak sobie śpimy brzuszek do brzuszka. Oczywiście nie chce nikogo namawiac do mm bo gdybym miała pokarm to na pewno bym jeszcze karmiła..... ale ja tam nie żałuję tej decyzji