Pierwszy posiłek u mnie czyli kolacja to był właśnie kleik i sucharki. Potem na śniadanie bułka i 3 plasterki wędliny drobiowej. Dostawałam obiady z kategorii lekkie. Niektóre rzeczy były okropne, ogólnie stwierdzam jednak że menu poprawiło się od mojej lutowej wizyty w szpitalu.Wtedy po niektórych posiłków nie jadłam bo się po prostu nie dało przełknąć. Pragnę zauważyć, także że Panie które sprzątają i podają posiłki na porodówce i rommingu były miłe natomiast "ekipa" z patologii czasem zachowywała się bynajmniej dziwnie. Np. Wchodzą do 4 osobowego pokoju, 3 dziewczyny sa na badaniu ja leżę podpięta pod ktg w kąciku sali i otrzymuje opieprz, że nasza sala nie podchodzi do drzwi i nie odbiera posiłku.