No, śmieszne to wszystko

Tym bardziej, że włąsciwie piersi mi jakoś szczególnie nie urosły. W staniki mieszczę się cały czas te same, tylko jakoś tam trochę pełniej
Mój mąż patrzy teraz na moje piersi z wielkim nabożeństwem i widzę, że i z figlami w stosunku do nich mu trochę przeszło. Mam nadzieję, że mu przejdzie w końcu
A swoja drogą, to nie wiem, czy Wam już pisałam, jak mój kolega swojej żonie mleko podpijał tak, że musiała z nim walczyć, żeby dla Małego zostawił

Potrafił potajemnie łyka pociągać z butelki z lodówki, jak ona nie patrzyła

Jakoś mojego mężusia w tej roli nie widzę

Ale mam nadzieję, że jak urodzę to nadal będzie patrzył na mnie jak na żonę, której pożąda, a nie tylko jak na matkę jego dziecka - maszynę do karmienia i zmiany pieluszek. Hmmm...