agulqa, mój stan pewnie w dużej mierze wynikał z szalejących poporodowo hormonów. natomiast stres dot. zdrowia młodego, zachowanie pielęgniarek
, problemy z kp i zupełny brak pomocy personelu w tym temacie swoje zrobiły. zresztą tak jak Nulini napisała, prysznice itp... choć to już w mniejszym stopniu. u mnie nie było ciepłej wody. to był luty. już w szpitalu musiałam nosić maseczkę, bo takie choróbsko mnie złapało, trzymało dobre 2 tyg. w życiu takiej grypy nie miałam, a tu zero leków ze względu na kp. ale było minęło 
, problemy z kp i zupełny brak pomocy personelu w tym temacie swoje zrobiły. zresztą tak jak Nulini napisała, prysznice itp... choć to już w mniejszym stopniu. u mnie nie było ciepłej wody. to był luty. już w szpitalu musiałam nosić maseczkę, bo takie choróbsko mnie złapało, trzymało dobre 2 tyg. w życiu takiej grypy nie miałam, a tu zero leków ze względu na kp. ale było minęło 
