• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

czekając na pierwsze maleństwo:)

agulqa, mój stan pewnie w dużej mierze wynikał z szalejących poporodowo hormonów. natomiast stres dot. zdrowia młodego, zachowanie pielęgniarek :dry:, problemy z kp i zupełny brak pomocy personelu w tym temacie swoje zrobiły. zresztą tak jak Nulini napisała, prysznice itp... choć to już w mniejszym stopniu. u mnie nie było ciepłej wody. to był luty. już w szpitalu musiałam nosić maseczkę, bo takie choróbsko mnie złapało, trzymało dobre 2 tyg. w życiu takiej grypy nie miałam, a tu zero leków ze względu na kp. ale było minęło :)
 
reklama
sprite, to u mnie położne były ZŁOTYMI KOBIETAMI!!! Dlatego właśnie ten szpital wybrałam, bo jako jedyny nie miał negatywnych opinii na temat personelu. Warunki makabra, ale ludzie cudowni. I jak wychodziłam, poszłam się pożegnać z położnymi, to się popłakałam :-D
Wody ciepłej u mnie też nie było, do tego w kiblach lodówka, młode mamusie kopciły faje i okno wiecznie na oścież otwarte :baffled:
 
Prosze Was... jak moze w szpitalu nie byc cieplej wody? No z tym to mnie zalamalyscie... chyba bede mowila ze ide na spacer i skocxe na szybko do domu sie wykapac. No jakies jaja :-P
 
Agulqa ja miałam super warunki i świetny personel. No ale tak na prawdę po porodzie leżysz i już nic nie robią przy Tobie czy przy Maluchu. Wtedy dochodzisz do wniosku, że to samo możesz w domu robić. Jedno dziecko na sali płacze- budzi resztę, trzeba światło zapalać żeby w nocy przebrać pieluszkę- budzi się reszta. A u mnie na sali byłyśmy tylko we 2 matki, a i tak dzieci się budziły nawzajem.

Chociaż ja nie narzekam. W szpitalu nauczyli mnie przystawiać do piersi, przewijać, kąpać... ale wiem, że to raczej wyjątek i z reguły kobiety nie mogą liczyć na takie rzeczy w szpitalu.
 
U mnie w szpitalu też na warunki nie narzekam, ale to prawda co pisze Tasia-, po porodzie najchętniej chciałoby się być w domu, w ciszy i spokoju z rodziną.
 
Tasia widzisz ja nie mam pojecia jak to wyglada ;-) z tego co pamietam polozne i salowe byly ok w szpitalu jak lezalam. Wiec moze i po porodzie nie bedzie zle. Taka mam nadzieje. A i moze uda sie z ordynatorem zagadac ze jakby wszystko bylo o, to by szybciej puscili do domu. Zobaczymy, nie ma co gdybac ;-) mam tylko nadzieje ze naucza mnie chociaz kapac i karmic. Chociaz jednak kapanie takiego malenstwa jest dla mnie najwieksza z zagadek ;-)
 
nie no, o nauce kąpania to już nawet nie wspominam. takiej praktyki w moim szpitalu w roku 2012 nie było.

a jak u Was było/jest z mlekiem modyfikowanym w szpitalu? u mnie były takie malutkie butelki Nan i pielęgniarki wydawały na życzenie. koleżanka mi opowiadała, że u niej w szpitalu trzeba sobie wcześniej w aptece kupić, bo w szpitalu nie dają.
pytam, bo choć sama karmiłam piersią 22 miesiące, to pierwsze chwile były ciężkie i młody dostał w szpitalu taką butelkę. może nie byłaby to koniecznością, gdyby personel był bardziej douczony i pomocny w kwestii kp.
 
reklama
Jak poród bez komplikacji, matka i dziecko w dobrym stanie to jest coś takiego jak poród ambulatoryjny. Wychodzisz po 2h, chyba ze chcesz dłużej. Musisz tylko po 48h przyjechać z dzieckiem na pobranie badań przesiewowych. Poczytaj sobie w necie jeśli by cię interesowało :)

Nie wiem, jak u mnie z mm, ale jedna dziewczyna z sali karmiła tak od początku. Chodziła po mleko do dyżurki chyba. A jak dokarmiali to z kubeczka.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry