Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.


No i dalej jestem pod wielkim wrażeniem gadki Stasia.
Magda to z takich "dorosłych" tekstów, to tylko czasem coś walnie, a potem mruga okiem i mówi "żartowałam".
Trzymam kciuki za dostosowanie się Amelki w przedszkolu.
Już niedługo i będziecie w komplecie.
Wytrzymasz Kochana.
No i trzymam kciuki byle Piotruś tym razem spędził więcej czasu w żłobku. Jeśli chodzi o odpieluchowanie to u nas dalej bryndza. Magda podobno w żłobku czasem robi, ale tak jakoś nie chce mi się wierzyć - w domu udało się Jej raz.
Częściej siada, posiedzi parę minut, a potem wstaje i każe sobie pieluchę założyć.
Nigdy nie sądziłam że to powiem, ale cieszę się że wracam do pracy. Magda od środy też siedzi w domu bo złapała jakiegoś wirusa, trochę gorączkowała i kasłała, więc lekarz kazała Ją w domu zostawić. No i niestety moje dwie dziewczyny na raz w domu to jest coś co przekracza moje nerwy i cierpliwość.
W poniedziałek Madzia zostanie jeszcze z Babcią w domu - po południu pójdziemy do lekarza na kontrolę. Za to Weronika do szkoły a ja do pracy! Hurra!!!
Ja w jakimś składzie tych saszetek wyczytałam że był kurczak z marchewką i któregoś dnia akurat miałam ugotowaną w zupie marchew, więc spróbowałam kotu dać. I wpierniczała jak głupia.

Dałam jej tylko kawałek, bo nie wiedziałam czy można... Może Ty wiesz???
), dzieciarnia bawi się prezentami i nie jest źle ;-)
Nieźle komunikatywny on jest 

Łatwiej będzie przeżyć z kuwetą w mieszkaniu ;-)
Powspominać zwłaszcza 

po tylu godzinach fizycznie w niego włożonych, nie ma prawa mi się nie podobać
). Rozglądam się w temacie i chyba troszkę się w nim zahaczę ;-) Talentu za grosz, za to fajnie mi się to robi, więc czemu nie 
o 4 w domku
widać, że rzadko wychodzimy ;-) bo jak już wyjdziemy, ciężko nam wracać 
akurat wbiegał do pokoju gdzie siedziałam, więc szybko wtuliłam go w siebie by uspokoić go :-( płakał strasznie :-( odchyliłam go na chwilkę i zobaczyłam, że oboje jesteśmy zalani krwią :-( babcia pediatra od razu przyleciała (wpadliśmy z Maćkiem w małą histerię
), zaczęła tamować krwotok, Antek wydzierał się, bo go bolało, mnie ręce latały ... okazało się, że Anto upadając zahaczył o elementy drewniane na drzwiach, rozwalił sobie czoło (przy włoskach). Rana głęboko (wg Maćka do czaszki), długa na 1 cm, szeroka na kilka mm
ja chciałam na pogotowie jechać, teściowa kazała siedzieć w domku
w sumie to krwotok szybko zatamowaliśmy, tylko ta otwarta dziura ... teściowa oczywiście zero plasterków ... zadzwoniliśmy po sąsiadkę, pielęgniarkę z chirurgii, przyniosła fachowe plasterki, obejrzała ranę ... kwalifikowała się ona na szycie, ale tak jak teściowa, uważała, że nie ma sensu stresować zastrzykiem i szyciem Antka, samo się zagoi
no więc zostaliśmy w domku, plastry ściągające na czole (trzeba było włosy golić) ... jak dla mnie masakra, od teraz mnie telepie jak sobie pomyślę ...
my już różne cuda przeżyliśmy
teraz tylko patrzę, czy dziecię żyje, chodzi i jak mocno przyrżnął
filcowanie na mokro czy na sucho? chwal się szalikiem!!! i wszelkimi innymi dziełami
u nas normalne łóżko jest już od dawna
oczywiście z tym zabezpieczeniem przykręcanym, bo inaczej wystarczyłaby dziecku podłoga
i nie wiem jak u was, ale u nas ostatnio rewolucja - Michał zasypia sam w pokoju
czytamy baję, modlimy się i wychodzę a potwór zasypia sobie
do tej pory jak tylko wychodziłam był szloch
a że zaraza czasem i godzinę potrafi zasypiać
to wieczór miałam skrócony
zrobię tylko podaj szczegóły
a więc grunt to dobry fizjoterapeuta
bo pewnie gdyby nie to, to przyjęłabym do wiadomości że mam z opaską na kolanie się poruszać i noga by się rozleniwiła całkiem
szkoda mi trochę kasy, ale już mi nudno z tym co głowie mam
