kachasek
matka-wariatka :)
u nas znów zadziałała kołysanka
położyłam Miśka, niby już zasypiał, pocałowałam a on w śmiech, a za chwilę bunt. co prawda po kołysance nie usnął od razu, leżał i patrzył na mnie a ja stałam i patrzyłam na niego
no i jak mi się wydawało, że odpływa, to dałam buziaka, powiedziałam "dobranoc kochanie" i chciałam wyjść z pokoju, a tu bunt
no to zawróciłam, jak mnie zobaczył cisza, postałam jeszcze chwilę, raz zanuciłam... patrzył, patrzył, oczka się zamykały i zamnkęły
no, coraz lepiej to zasypianie idzie:-)
położyłam Miśka, niby już zasypiał, pocałowałam a on w śmiech, a za chwilę bunt. co prawda po kołysance nie usnął od razu, leżał i patrzył na mnie a ja stałam i patrzyłam na niego
no i jak mi się wydawało, że odpływa, to dałam buziaka, powiedziałam "dobranoc kochanie" i chciałam wyjść z pokoju, a tu bunt
no to zawróciłam, jak mnie zobaczył cisza, postałam jeszcze chwilę, raz zanuciłam... patrzył, patrzył, oczka się zamykały i zamnkęły
no, coraz lepiej to zasypianie idzie:-)
, sami się o to proszą.



