andariel
mama super dwójki :]
_Olga_ - najlepszego!!!
witajcie;
nasza nocka dziwna, mało przespana; obudziła nas popłakująca Ninka, która dostała gorączki
kładłam ją zupełnie zdrową, a za kilka godzin taki klops! "spałam" z nią, a raczej usiłowałam zmieścić się w jej małym łóżku, bo się we mnie wtulała i tylko "mama", tata nie mógł być (co też mnie dziwi, bo ona córa tatusiowa raczej); no i tak co chwilę a to picie, a to przykryć, a raczej odkryć, a to coś tam, ech; od kolacji nic nie jadła, taka słabiutka bidula moja; temp. 38,5 (w nocy było chyba więcej, jak na moją rękę), ale chwilę temu podałam w końcu trochę paracetamolu żeby się dziewczę ciut ocknęło i może coś przekąsiło; grunt, że pije; ciekawe co to za dziadostwo;
wczoraj wieczorem byliśmy na spacerze i mieliśmy nieprzyjemną sytuację - jakiś nastolatek wyszedł sobie na spacer z psem (nie znam się, ale wyglądał na pitbulla, dość młodego, ale już sporego); ów kawaler miał kaptur na głowie i raczej nie należal do grzecznych chłopców - do tego ewidentnie nie panował nad psem; pies wparował na plac zabaw za piłką, przemknął jak strzala obok dziecka bawiącego się w piaskownicy i tak sobie latał podbiegając do ludzi; było nas mało, bo tylko ja z 2 dzieci oraz jakis tato z synem w piaskownicy; od razu Leo na ręce, Ninę przy sobie - normalnie mi serce waliło ze strachu jak młot; ten ojciec zaczął opierniczać gościa od psa, że ma iść z nim do lasu, a nie do dzieci, a tamten zaczął się rzucać, pytać o co mu w ogóle chodzi - w pewnym momencie myślałam już, że się rzucą do siebie z łapami
fajny mi plac zabaw... gość w końcu przywołał psa i poszedł w stronę domu (chyba) ale nie miał nawet smyczy; psa miały utrzymać przy nodze wyzwiska typu "ty głupi kundlu" - żal...
to chore, że każdy może sobie kupić psa z pseudohodowli (bo wątpię by to był pies rodowodowy) za niewielką kasę - kompletnie nad zwierzem nie panuje, potem wszystkim jest źle - i psu, i "opiekunowi", i do tego jeszcze tragedię nie trudno;
no nic to, idę wywlec Ninkowatą z łóżka, coby odleżyn nie dostała;-)
witajcie;
nasza nocka dziwna, mało przespana; obudziła nas popłakująca Ninka, która dostała gorączki
kładłam ją zupełnie zdrową, a za kilka godzin taki klops! "spałam" z nią, a raczej usiłowałam zmieścić się w jej małym łóżku, bo się we mnie wtulała i tylko "mama", tata nie mógł być (co też mnie dziwi, bo ona córa tatusiowa raczej); no i tak co chwilę a to picie, a to przykryć, a raczej odkryć, a to coś tam, ech; od kolacji nic nie jadła, taka słabiutka bidula moja; temp. 38,5 (w nocy było chyba więcej, jak na moją rękę), ale chwilę temu podałam w końcu trochę paracetamolu żeby się dziewczę ciut ocknęło i może coś przekąsiło; grunt, że pije; ciekawe co to za dziadostwo;wczoraj wieczorem byliśmy na spacerze i mieliśmy nieprzyjemną sytuację - jakiś nastolatek wyszedł sobie na spacer z psem (nie znam się, ale wyglądał na pitbulla, dość młodego, ale już sporego); ów kawaler miał kaptur na głowie i raczej nie należal do grzecznych chłopców - do tego ewidentnie nie panował nad psem; pies wparował na plac zabaw za piłką, przemknął jak strzala obok dziecka bawiącego się w piaskownicy i tak sobie latał podbiegając do ludzi; było nas mało, bo tylko ja z 2 dzieci oraz jakis tato z synem w piaskownicy; od razu Leo na ręce, Ninę przy sobie - normalnie mi serce waliło ze strachu jak młot; ten ojciec zaczął opierniczać gościa od psa, że ma iść z nim do lasu, a nie do dzieci, a tamten zaczął się rzucać, pytać o co mu w ogóle chodzi - w pewnym momencie myślałam już, że się rzucą do siebie z łapami
fajny mi plac zabaw... gość w końcu przywołał psa i poszedł w stronę domu (chyba) ale nie miał nawet smyczy; psa miały utrzymać przy nodze wyzwiska typu "ty głupi kundlu" - żal...to chore, że każdy może sobie kupić psa z pseudohodowli (bo wątpię by to był pies rodowodowy) za niewielką kasę - kompletnie nad zwierzem nie panuje, potem wszystkim jest źle - i psu, i "opiekunowi", i do tego jeszcze tragedię nie trudno;
no nic to, idę wywlec Ninkowatą z łóżka, coby odleżyn nie dostała;-)




ale szczerze mówiąc, mam to na tę chwilę gdzieś - dzięki temu mogę spokojnie poserwować po necie;-)Ninka miała wieczorem 39,4 i szczerze mowiąc już się zdecydowałam, że coś podam na zbicie, ale dosłownie za chwilę zauważyłam, że robi się mokra i temperatura sama zaczęła spadać
nawet jakąś kanapkę dziewczę zjadło
Nie będę Ci robić konkurencji no i jestem b. przyzwyczajona do mojej/naszej - dwuznacznej ;-) - tęczy. Jak Ninka ?