reklama

Czerwiec 2011

_Olga_ - najlepszego!!!

witajcie;
nasza nocka dziwna, mało przespana; obudziła nas popłakująca Ninka, która dostała gorączki:confused:kładłam ją zupełnie zdrową, a za kilka godzin taki klops! "spałam" z nią, a raczej usiłowałam zmieścić się w jej małym łóżku, bo się we mnie wtulała i tylko "mama", tata nie mógł być (co też mnie dziwi, bo ona córa tatusiowa raczej); no i tak co chwilę a to picie, a to przykryć, a raczej odkryć, a to coś tam, ech; od kolacji nic nie jadła, taka słabiutka bidula moja; temp. 38,5 (w nocy było chyba więcej, jak na moją rękę), ale chwilę temu podałam w końcu trochę paracetamolu żeby się dziewczę ciut ocknęło i może coś przekąsiło; grunt, że pije; ciekawe co to za dziadostwo;

wczoraj wieczorem byliśmy na spacerze i mieliśmy nieprzyjemną sytuację - jakiś nastolatek wyszedł sobie na spacer z psem (nie znam się, ale wyglądał na pitbulla, dość młodego, ale już sporego); ów kawaler miał kaptur na głowie i raczej nie należal do grzecznych chłopców - do tego ewidentnie nie panował nad psem; pies wparował na plac zabaw za piłką, przemknął jak strzala obok dziecka bawiącego się w piaskownicy i tak sobie latał podbiegając do ludzi; było nas mało, bo tylko ja z 2 dzieci oraz jakis tato z synem w piaskownicy; od razu Leo na ręce, Ninę przy sobie - normalnie mi serce waliło ze strachu jak młot; ten ojciec zaczął opierniczać gościa od psa, że ma iść z nim do lasu, a nie do dzieci, a tamten zaczął się rzucać, pytać o co mu w ogóle chodzi - w pewnym momencie myślałam już, że się rzucą do siebie z łapami:no:fajny mi plac zabaw... gość w końcu przywołał psa i poszedł w stronę domu (chyba) ale nie miał nawet smyczy; psa miały utrzymać przy nodze wyzwiska typu "ty głupi kundlu" - żal...
to chore, że każdy może sobie kupić psa z pseudohodowli (bo wątpię by to był pies rodowodowy) za niewielką kasę - kompletnie nad zwierzem nie panuje, potem wszystkim jest źle - i psu, i "opiekunowi", i do tego jeszcze tragedię nie trudno;

no nic to, idę wywlec Ninkowatą z łóżka, coby odleżyn nie dostała;-)
 
reklama
witam wieczorowa porą

jakos mnie podły nastrój dopadł, smutno, zimno i samotnie :sad:
G. tylko sygnałki puszcza wiec chociaz tyle mnie pociesza ze mysli o mnie, o nas...

andariel zdrówka dla Ninki
forever zdrówka dl a Krysi i dla Ciebie

andariel
co do psa na placu to naprawde bardzo niemiła sytuacja, wiem cos na temat psów bo tu u mnie tez są dwa takie rasa nie wiem jaka ale raczej z tych groźnych - jeden u faceta który mieszka za naszymi działkami, na szczescie ostatnio go nie widac, ale był czas ze biegał koło nas; a drugi pies jest u gospodarza i zebym mogła gdziekolwiek iść na spacer to musze obok nich przejsc, no i czasem natrafiałam na tego psa, ze 2 razy miała z nim bardzo bliskie spotkanie, juz myslałam ze mnie zaatakuje, pół zycia mi przed oczami przeleciało... no i zawsze jak wychodze to tylko patrze czy brama otwarta u nich, a najgorsze ze czasem brama była zamknieta a pies sobie biegał po okolicy, a teraz go jakos nie widac, az ciekawa jestem co sie dzieje z nim, ale wazne ze spokojne spacery mam, a nie z dusza na ramieniu

ale tu puuuuuustki straszne, a mi sie tak nuuuuuudzi...
 
mama MATIEGO - no cóż, taka jesienna pora...:baffled:
Gniję w łóżku z kwęczącą Młodą która roznosi mieszkanie, po zupce zaordynowałam spanie - ponad 3 h nam się udało - więc kolacja i kąpiel późno będzie dziś. :sorry2:
 
forever u nas też będzie późno - Leo śpi juz 2 godziny, a widzisz jak juz późno:dry:ale szczerze mówiąc, mam to na tę chwilę gdzieś - dzięki temu mogę spokojnie poserwować po necie;-)Ninka miała wieczorem 39,4 i szczerze mowiąc już się zdecydowałam, że coś podam na zbicie, ale dosłownie za chwilę zauważyłam, że robi się mokra i temperatura sama zaczęła spadać:tak:nawet jakąś kanapkę dziewczę zjadło:tak:
forever to się kurujcie! my popijamy jesienią (i starzy, i młodzi) herbatki ziołowe (na wrzątek wrzucasz po małej szczypcie tymianku, lukrecji, anyżku, cynamonu i imbiru, chwilę gotujesz- ze 2-3 min., czekasz aż opadną "syfki" i przelewasz do naczynia);

mamoMATIEGO przesrane, że musisz mijać to domostwo przy każdym spacerze; jak mnie wnerwia taka ludzka bezmyślność:no:przecież o nieszczęście nietrudno... przecież nasze bąki dziarsko maszerują przez świat na spacerach, często jeszcze niezdarnie, przewracają się itd. - pies może poczuć się sprowokowany, zagrożony i atakuje; bezmyślność to choroba XXI wieku...
 
Młoda minimalnie lepiej, ale z jedzeniem - pomału odchodzę od diety - cyrk. :baffled: Ja ok. Niestety opiekunka złapała paskudztwo ode mnie i liczę się z tym, że jutro nie przyjedzie więc padło na Tatę, bo do żłobka Krysia z megaglutem się nie nadaje :baffled: We wtorek dzieciaki mają teatrzyk, bardzo bym chciała aby Młoda była - jest zachwycona takimi rzeczami.
Andariel - jakie oryginalne suwaczki :tak: Truskawkowy przesłodki :-p Nie będę Ci robić konkurencji no i jestem b. przyzwyczajona do mojej/naszej - dwuznacznej ;-) - tęczy. Jak Ninka ?
A Młoda właśnie maltretuje książeczkę.
 
Ostatnia edycja:
Witajcie
Postanowilam popisac trochę ale Julia niestety strasznie mi to uniemożliwia naciskając co chwile jakiś przycisk w laptopie pomimo tego, że wlączylam jej w tv Teletubisie - myślalam, że się zajmie ogladaniem i dostala jeszcze ciasteczko do ręki :-)

ja odkąd wrócilam do pracy w całkowitym niedoczasie jestem, najpierw zmiany 14-22, zeszly tydzień zmiany 10-18 a teraz od poniedziałku do soboty mam 6-14. W sumie najlepiej ale nie wiem jak będę wstawać, bo ja późno spać chodzę.
Julia do Klubiku nie chodzi wcale, moja Mama świetnie sobie daje z nią radę - tylko spacerów brak, bo Mama nie da rady po tej operacji biodra zejść z wózkiem i Julią na dwor, więc spacery z M jak ma wolne i ze mną do południa a w tym tygodniu będą popołudniowe.

Tęsknię za Wami, za wolnym czasem, za pisaniem codziennie na bb, za beztroskim czasem ciąży :-)
Mam nadzieję, że jakoś z czasem sobie wszystko poukladam i zorganizuję się bardziej czasowo

Forever...doczytałam w jakimś poście, że Ty dalej karmisz? Szok, jesteś wielka! Ja pomimo tego, że nie karmię już czwarty miesiąc strasznie za tym tęsknię i brakuje mi tej bliskości podczas "cycolenia"

Andariel...ładne suwaczki :-). A Leoś już ma półtora roku...ale czas leci! Jak Ninka? Zdrowa?

Andariel, MamaM...na placu zabaw przy moich rodziców bloku pies mieszaniec boksera wilka i amstaffa zaatakował moją koleżankę, pogryzł jej plecy i pośladki, broniła się torebką, w końcu uciekła do pobliskiego warzywniaka. A z niej kawał baby jest ponad 183 wzrostu i ponad 80 kg. Gdyby ten pies zaatakowal nie ją tylko dziecko to nie wiem czy by przeżyło....i co...pies dalej lata po podwórku, własciciel dostał mandat od straży miejskiej i nic sobie z tego nie robi, bo....stale jest pijany i pies mu się zrywa i biega samopas....

Trasia....jak humor? I przede wszystkim jak brzuszek? Pewnie już sporo widać :-).

Olga...gratulacje, piękne zdjęcie!!! Kolejny Maluszek będzie :-)

Asinka...a jak Twój brzuszek i kiedy wreszcie poznamypłeć Twojej dzidzi?

Gdzie reszta naszych przyszłych Mamuś???? Majqa1, AgatkoR...odezwijcie się!!!!

Moon....widzę, że Ty też zapracowana i tylko wpadasz i wypadasz. Jak Majeczka?

Madzioolka
...co u Mamy???

Martadelka...widzę, że Tyteż ostatnio coś malo piszesz....

Aestima, Zołza...proszę się pokazać!!!!

Ironia...daj przepis na sałatkę z mozarellą :-). ja wczoraj robiłam grecką i już cała miska zjedzona

Dubeltówka...widzę, że Ty też nie na bieżąco ostatnio...

Czytam, czytam i widzę, że tu pustki ostatnio....Doggi, Katamisz, Marta, Kati, Saffi, Silva, Kasiawilde, Mamusia cz...też rzadko piszą.....wszystkie zapracowane jesteśmy....
 
Ostatnia edycja:
salut!
dzięki za pochwałę suwaków - mnie też się bardzo podobają:-Dsię nudziłam wczoraj;-)forever - a czemu "dwuznaczna" tęcza? nie łapię!

Ninka już ok, wczoraj wieczorem jak temp. doszła do 39,4 to chyba jakiś przełom nastąpił, bo nocka już spokojna (pobudki na picie tylko, ale to normalka), dziś już też ok, 36,6, choć już 2 razy gnała na nocnik i coś luźno stawia i mowi, że trochę brzuszek boli, więc chyba to jakaś wirusówka-jelitówka; grunt, że pije i zaczyna coś jeść normalnego:tak:

spałam dziś w jej pokoju na dmuchanym materacu i się wyspałam bosko! do 10 żeśmy z Ninką kimały, podczas gdy M., któremu w udziale przyszło spać z synem - nie dość, że pacyfikował go od 1 w nocy, to jeszcze pobudki nocne na picie, a potem zryw poranny ok. 7; nie zazdroszczę;

a Ty forever jak się trzymasz? bo Krysia już spoko, pomijając gluta, nie?
edit. ślepa kura ze mnie - przeca napisałaś jak Wasze zdrówko:sorry:

Doris - jakaś masakra z tym psem i jego panem-pijakiem:no:


ależ tu ostatnio cicho i pusto! kati? martadelka? i inne gaduły - proszę się zameldować!:-)
a ja idę podać małemu zupę, bo zapomniałam! i się upomina...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry