Mam podobną sytuację do Twojej, z tym, że mój partner pracuje w Polsce, ale i tak widzimy się tylko w weekendy, bo pracuje poza naszym miastem, aktualnie 300km od domu, za tydzień może pracować jeszcze dalej, tego nigdy nie wiemy. Moja rodzina najbliższa mi nie pomoże, bo moi dziadkowie są już starzy, a mama mieszka za granicą i jak widzimy się raz w roku to już jest sukces. Mam jeszcze siostrę, ale jej pomoc na deklaracjach się kończy i szwagierko-teściową, która uważa że wszystko o dzieciach wie, bo jedno wychowała i daje mi sto tysięcy dobrych rad (ostatnio mnie pouczała jak sobie z trądzikiem młodzieńczym poradzić, którego jej córa nie miała)

Też się strasznie boję, bo w do domu jeszcze pięciolatek i szesnastolatek, oboje pokażą swoją zazdrość na pewno i łatwo nie będzie. Najbardziej mnie przeraża karmienie w nocy, resztę jakoś ogarnę. Ale i tak doczekać się nie mogę jak wezmę moje szkodniki w ramiona