Niestety, na oddziale poporodowym niewiele się zmieniło :-/. I też musisz zabrać ze sobą dosłownie wszystko tj. ciuszki, kosmetyki, pampersy dla dzieciaczka, no i dla siebie. Majtki weź, choć pewnie ci powiedzą, że nie wolno. Ja miałam siateczkowe i zostałam przyłapana. Na szczęście na obchodzie była Gilewska, do której chodziłam prywatnie do szkoły rodzenia i mnie "uratowała". Chodziłam też prywatnie do dr. Jaskulskiego i rodziłam na jego dyżurze. Nie byłam traktowana w żaden sposób lepiej, z tym, że czułam, że ktoś się mną interesuje. Bo o pielęgniarkach tego powiedzieć nie można (na patologii). Śmiałam się w bólach porodowych, że pewnie dlatego ten oddział tak się nazywa ;-/. Na samej porodówce ok- wszystko zależy od położnej- ja miałam super- p. Basia Filipiak. Szczerze powiem, że gdyby było mnie stać rodziłabym w prywatnej klinice właśnie ze względu na opiekę po.
