Ja juz nie chce pisac o racji Kosciola i o metodzie in vitro i tych racjach. Tylko jedno chcialam dodac - Polityka to polityka, wiara to wiara. Owszem - jesli Kosciol chce ekskomunikowac, potepiac wiernych - niech to robi, ale niech nie miesza sie w sprawy panstwa i w tworzenie ustaw. Kazdy sam dokonuje wyboru, ma wlasne sumienie. powinien istniec wybor.
Ja tez czasem pracowalam z dziecmi skrzywdzonymi przez los, ktore mozna by adoptowac, ale nie mozna bo cos tam. Bo prawo jest jakie jest. Dzieciaki mialy lepiej w szpitalu niz gdzie indziej, nie mialy nikogo i nikt ich nie mogl adoptowac, bo wg prawa to bylo niemozliwe - mam wrazenie ze nic sie z tym nie robi.
Marudza ze maly przyrost naturalny a co robia? Utrudniaja adopcje, in vitro nie, jak najmniej przywilejow dla matek. Najlepiej jeszcze zlikwidowac becikowe i skrocic maciezynski... idioci.
To sie wyzylam

Eh szkoda nerwow....
Sama w takim sensie jak ja ?
Czy po prostu też będzie córeczka ?
Nie mogę się tu jakoś połapać
Tak mi sie napisalo. Nie jestem samotna matka. Z mezem czekamy na coreczke...
Tunia przykro mi z powodu twojej sytuacji. Spojrz na pozytywy - masz super meza i bedziecie miec piekne swieta, z małym skarbem juz na świecie. Jesli ktos nie chce z wami przezywac tych niezwyklych chwil to po prostu duzo traci. Nie musisz sie prosic o uwage i pomoc - wy jestescie silni, dacie sobie rade. To strasznie boli, jak rodzice sie odwracaja, ale moze kiedys zmadrzeja. Musza sami do tego dojrzec.