• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

GRUDNIOWE MAMY 2010 :) wątek główny!

Czesc.

Raczej nie rodzimy w grudniu...

Bylismy dzis na ktg - skurczy zero, akcji zero. Pojechalismy na Polna do szpitala. Ja sie troche zdenerwowalem bo tak dlugo nie bylo badania (prawie miesiac). W szpitalu oczywiscie cyrki z terminem bo cos bylo narabane w karcie ciazy (chyba przez ta akcje na poczatku ze niby dziecko sie nie rozwija) W szpitalu zrobili jej na szczescie po jakims czasie badanie usg i ginekologiczne, potem znow ktg. Zaproponowali nawet czy Beatka chce rodzic koniecznie bo jak tak to ja przyjma i beda wywolywac. Ale powiedzieli zeby sie zlitowala nad dzieckiem i niech poczeka do stycznia.
3 stycznia kategorycznie na wywolanie choc juz w sobote 1.01 powinna urodzic. Jednym slowem jak do 1 nic sie nie zmieni to jedziemy w sobote w nowy rok do szpitala
 
reklama
witam się w końcu dzisiaj :-)
wcześniej czasu zabraklo hehe
trzymam kciuki za nierozpakowane i czekam na jakieś wieści :-D bo to same nasze poznańskie niedobitki prawie hehe
my dzisiaj po wizycie pediatry. ogólnie jestem w szoku bo myślalam, że będziemy się musieli upominać o wizytę w domku a tu dzisiaj zadzwonił telefon i się okazalo, że to nasza lekarka do Mikiego i mówi, że za 15 minut u nas będzie:-) z malutkim wszystko dobrze więc to najważniejsze.
jeżeli chodzi o kupki to prawie po każdym karmieniu. najbardziej je lubi robić w momencie przewijania hehe

wczoraj była polożna i mi zdjęła szwy i od razu lepiej:-) a w nocy się obudziłam z obolałym prawym cyckiem i koszula była cała mokra - od mleka!! mąż się śmiał, że mogłabym sprzedawać hehe w nocy już nie miałam siły tego odciągać i tylko się przebrałam ale rano laktator poszedł w ruch i z tej piersi uzbierało się ponad 100 ml - z jednej :szok: w drugiej niestety jest pokarmu mniej, ale młodemu chyba wystarcza.
 
ewa- a jest szansa że jak mąż zniesie ci rano wózek ( lub sam stelaż) to go nikt do waszego spaceru z klatki nie ukradnie?

Myślę, że lepiej dłużej pochodzić z Frankiem po odbiciu niż kombinować z ubieraniem po 1 h od ostatniego karmienia. Większość dzieci z chwilą poczucia powiewu chłodku automatycznie zasypia i wstrząsy im nie przeszkadzają. Jeżeli mały ssie smoczek to wsadź mu go do buzi na spacerze ( może jak będzie dalej języczkiem pracował to nie uleje za bardzo). Od razu przemyśl gdzie schowasz smoczek jak go Franek wypluje ( żeby był cieplutki ;) ja chowam pod kocyk lub wpycham do kombinezoniku ).

U mnie na spacer ubieram tak - (bodziak, pajac, skarpetki)+ cienki polarowy kombinezonik+ zimowy kombinezon+ bawełniana czapeczka+ gruby koc
 
i ja sie witam :)

dzis w nocy udalo mi sie zasnac tak naprawde dopiero po 6, ale za to przespalysmy 4 godziny :) i teraz sobie drzemke zrobilam prawie 2 godziny. czyli nie jest zle. piersi mi sie juz chyba unormowaly a produkcja, ale niestety jeden sutek jest ciagle poharatany.

mamolka - ja mam na wypisie niedokrwistosc poporodowa. hemoglobina 9,6. dostalam jakis lek z zelazem - tardyferon. na razie lykam. za miesiac mam kontrole u gina i mam isc tez znowa morgologia.

ewa - ja mojej paznokcie obcielam w dzien powrotu ze szpitala, bo miala strasznie dlugie i musialaby ciagle miec niedrapki. co do spacerow, to jakos w koncu sie uda ogarnac ;)

Szwarou - chyba bedzie styczniowy dzidzius :D

spadam, bo moja starsza wrocila z zakupow z tata.
 
przyjechala dzis do mnie kolezanka, przywiozla wozek i pokazala jak prawilowo przystawiac dziecko do piersi. Sprobowalam przystawic mala z jej pomoca i sutki nie bola :tak: ale teraz wiedzac ile mam mleka przystawiam mala czesciej, no i wtedy tez jest spokojniejsza i nie denerwuje sie tak jakby byla super glodna, wtedy znowu moglaby mi sutasy poranic. heh
Pokaza mi tez jak obcinac cazkami paznokcie - jesu od razu lepiej bo mala juz cala podrapana. Ale musze kupic takie dzieciece cazki, bo te moje od kompletu niby male a jednak kolezanka sie ich przerazila hahah

A do karmnienia zaczelam stosowac zrolowany koc, wychodzi z niego taki rogal jak ta poducha z motherhood. :) wygodnie sobie mala na tym lezy przy cycu a i ja mam wolne rece i moge chociaz sie napic w trakcie karmienia albo cos. :-)

Ugotowalam dzis nawet zupe, bedzie na 3 dni :-D
 
ewa- a jest szansa że jak mąż zniesie ci rano wózek ( lub sam stelaż) to go nikt do waszego spaceru z klatki nie ukradnie?

Myślę, że lepiej dłużej pochodzić z Frankiem po odbiciu niż kombinować z ubieraniem po 1 h od ostatniego karmienia. Większość dzieci z chwilą poczucia powiewu chłodku automatycznie zasypia i wstrząsy im nie przeszkadzają. Jeżeli mały ssie smoczek to wsadź mu go do buzi na spacerze ( może jak będzie dalej języczkiem pracował to nie uleje za bardzo). Od razu przemyśl gdzie schowasz smoczek jak go Franek wypluje ( żeby był cieplutki ;) ja chowam pod kocyk lub wpycham do kombinezoniku ).

U mnie na spacer ubieram tak - (bodziak, pajac, skarpetki)+ cienki polarowy kombinezonik+ zimowy kombinezon+ bawełniana czapeczka+ gruby koc

Wolałabym nie ryzykować z zostawianiem wózka od rana do południa na klatce... Ale zniesienie stelaża to dla mnie nie problem...
Franek niestety smoczka nie toleruje. Chyba że jest już potwornie głodny, a jeszcze trzeba go przebrać albo skończyć mycie - wtedy łaskawie przyjmuje i się chwilę nim zadowala. Ale jako uspokajacz nie działa ;)
Miałam podobny system ubierania, ale wypadł mi z obiegu polarowy kombinezon - za mały już jest. No i teraz nie wiem co... Może kaftanik zamiast niego wystarczy. Potem i tak idzie gruby kombinezon + koc + pokrywka od wózka przeciw wiatrowi.

Mam nadzieję, że jutro spacer się uda. Choć jak znam moje szczęście, to będzie pewnie zadymka i znowu nigdzie nie pójdziemy ;)

***
W sobotę idziemy rezerwować stolik na obiad chrzcielny. Ciekawa jestem ile coś takiego kosztuje...
 
Jejku jaka ja zmęczona jestem...............Byliśmy h na spacerku tylko a i tak Lolo padł i zaraz po nim ja i najchętniej bym spała do jutra rana.Fifi co moment chce cyca dziś.
Ja ubieram małego w ciuszki domowe, dwie czapki, rękawiczki, kombinezon, bet i przykrycie do wózka. jak go wyciągam zawsze cieplutki jest.
Ja przygotowuje kombinezon, ide do komorki po wózek. Ubieram Lolka i wystawiam go z wózkiem na korytarz, potem siebie, Filipka i idziemy. Dziś zajeło mi to 2o min więc aletm będzie szybciej.
 
ewa- to może poszperaj i kup welurowy pajac. Jak Olek był malutki i padał snieg również wychodziłam na spacery ( bardziej dla siebie niż dziecka), tylko zakładałam na wózek folie przeciwdeszczową :)
 
Ewa - to kicha z tym znoszeniem wózka. Ja na szczęście mam windę i jeszcze wózkownię, więc stelaż siedzi sobie na dole i małą zwozimy w gondolce. Ale przynajmniej szybciej wrócisz do formy ;-)
A co do ubierania, to ja ubieram normalnie - tak jak po domu, czyli w koszulkę i śpiochy i do tego dwie czapeczki i kombinezon. Dzisiaj dodatkowo z okazji mrozu owinęłam jeszcze kocykiem. Do tego smoczek w paszczę, który małej wyjątkowo podczas spaceru nie wypada, bo go zakładki od kombinezonu podtrzymują.
Nie przejmuj się, że nie wychodzisz codziennie - ja też wczoraj nie wyściubiłam nosa za drzwi, bo dziecina marudna była i nie chciało mi się z nią walczyć.

A paznokci jeszcze nie obcinałam (a mała w piątek będzie miała 3 tygodnie). Same się łamią. Raz tylko ciachnęliśmy zadziorek. Położna nam poradziła, żeby się z obcinaniem wstrzymać, bo takie paznokietki są miękkie i same się łamią, a jak się zacznie obcinać, to twardnieją.
 
reklama
Aggie ja dla odmiany cię pocieszę i napiszę, że jeśli poród to tylko CC:tak: Jestem tak ogromnie zadowolona, że sama nie wiem jakich słów powinnam użyć;-) Dla mnie poród przez cięcie był rewelacyjny, doszłam do siebie błyskawicznie i nie czułam wogóle żeby mnie cieli. Każda kobieta przechodzi inaczej poród sn jak i cc. Jeśli się zdecydują na cesarkę to mam nadzieję, że dojdziez również szybko do siebie jak ja.
Teraz spokojnie mówię, że chce trójkę dzieci i oby kolejna dwójka urodziła się równiez przez cięcie :-)

Wiolcia dzięki wielkie za wsparcie, ja bym chciała naturalnie ale już jestem tak zmasakrowana psychicznie ze dziękuję bardzo za czekanie do nie wiadomo kiedy, poczytałam trochę mój mąż też i doszliśmy do wniosku ze jak mają mi na hurra wywoływać i mam rodzić 24h w wielkich bólach dziecko niedotlenione, zielone wody, nie daj boże owinięte pepowiną to mam to gdzieś, wiem, że cesarka to operacja u mnie nie pierwsza by byla z reszą ale mała byłaby bezpieczna i ja psychicznie bym się lepiej czuła bo to co teraz przechodze to jest dla mnie piekło długo nie mogliśmy mieć dzieci straciliśmy już jedno w tym roku, caly czas mysle czy sie uda czy sie nie uda kiedy to w koncu nastapi czy bedzie jakas akcja porodowa aaaa do du... to wszystko nie ukrywam ze wysiadłam totalnie jestem słaba, poza tym nie mam wsrod znajomych osoby ktora by nie przenosiła w ostatnim czasie ciąży a i tak kończyły na cesarkach w ostatniej chwili.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry