Mam dzisiaj zły dzień chyba. Nic nie zrobiłam w domu. Franek jakiś taki smutny mi się wydaje, choć teraz jak zasypiał to się do mnie uśmiechnął. Znowu mi się jakiś robal przyplątał z korytarza i musiałam go zatłuc. Zdenerwowałam się przez to, a akurat zaraz karmiłam i małego potem chwilę bolał brzuch. Do tego Mąż w pracy już 10 godzinę siedzi, bo ma jakieś zebranie. Dopiero wyszedł. Wysłałam mu ochrzaniającego smsa, że ma małe dziecko w domu, a nic nie robi, żeby wychodzić o przyzwoitej porze i zobaczy się z synem przy myciu tylko. I jeszcze ten spacer nie wyszedł...
Normalnie wyć mi się chce. Nie mam już dziś siły na nic...
Normalnie wyć mi się chce. Nie mam już dziś siły na nic...
to jaka temperatura jet u was?? bo u mnie ciągle -15 i boje sie wychodzic z Krzysiem na taka pogodę


trochę późno, ale wcześniej mrozy takie, że jakoś nie zdecydowałam się. Pewnie dopiero po kilku dniach werandowania zdecydujemy się na spacerek, jeśli mróz nie przekroczy -10.
myślałam, że po porodzie mi przejdzie