• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

GRUDNIOWE MAMY 2010 :) wątek główny!

witam czwartkowo
ja tule, całuje, nosze(nie tak dawno jak wczoraj mówiłam do męża, ze zastanawiam się ile razy dziennie ja całuje)...ale odkładam zasypiajaca Natke na razie do kołyski (w nocy spie z nia) ale powoli przyzwyczajam do łózeczka, na razie w fazie aktywnosci..planuje niebawem zaczac w nocy...
w dzien tez kłade na łózko, na brzuszku, na pleckach, zeby pofikała przeciez musi troche pocwiczyc...mówie wtedy do nie, grzechotki pokazujej i to wystarcza...nieraz nawet pół h wytrzymuje...

gwaizdeczka współczuje...ja w niedziele wysłałam kompletna prace magisterska do akceptacji...czekam

co łez to u Nas sie pojawiły...to normalne ze nie ma ich w pierwszych tygodniach

lwiczka współczuje, zdecydownie lepiej być samą, niż sie męczyć i dzieci narażać na nieprzyjemną atmosferę

SŁYSZAŁAM,ZE STWORZONO JAKIŚ JEZYK POROZUMIEWANIA SIE Z NIEMOWLAKAMI, KTÓY PRZYSPIESZA NAUKE MÓWIENIA...JEST JAKAŚ STRONA W NECIE... SŁYSZAŁYSCIE O TYM?
 
Ostatnia edycja:
reklama
Siemka
No kurcze nie popisze,bo maluch nie da mi :/ Zara idziemy do lekarza :) Zobaczymy ile kg przybrał od wyjścia ze szpitala :)
 
heh Olcia fakt, to takie niesamowite jak człowiek jednak potrafi się przy dziecku sprężyć, żeby cokolwiek zrobić:) Ja sama siebie też zadziwiam:D choć ja teraz jestem trochę rozleniwiona, bo jak byłam u mamy, to tylko poświęcałam czas Boryskowi, całą resztę robiła mama:) a człowiek do wygody to sie jednak szybko przyzwyczaja:) ale teraz powrót do rzeczywistości i zycie na wysokich obrotach:) ale nie narzekam, lubię to bo jestem jakby bardziej zorganizowana, a nie rozlazła:)

Gabriela, ja rozumiem Twoje podejście, choć stwierdzam, że działam zupełnie odwrotnie:D choć całe życie twierdziłam że moje dziecko nie będzie bujane:D eeehh jak strasznie się wtedy myliłam:) zupełnie inaczej jest gdy już pojawia się ta kruszynka hehe. Ale ja to mam o tyle dobrze, że wrzucam małego do bujaka, bujam nogą, piszę z wami.Potem on zasypia i mam trochę czasu na domowe obowiązki.Dodam że jak Borys zasypia w bujaku, to śpi całkiem mocno:):)
 
witam czwartkowo
ja tule, całuje, nosze(nie tak dawno jak wczoraj mówiłam do męża, ze zastanawiam się ile razy dziennie ja całuje)...ale odkładam zasypiajaca Natke na razie do kołyski (w nocy spie z nia) ale powoli przyzwyczajam do łózeczka, na razie w fazie aktywnosci..planuje niebawem zaczac w nocy...
w dzien tez kłade na łózko, na brzuszku, na pleckach, zeby pofikała przeciez musi troche pocwiczyc...mówie wtedy do nie, grzechotki pokazujej i to wystarcza...nieraz nawet pół h wytrzymuje...

gwaizdeczka współczuje...ja w niedziele wysłałam kompletna prace magisterska do akceptacji...czekam

co łez to u Nas sie pojawiły...to normalne ze nie ma ich w pierwszych tygodniach

lwiczka współczuje, zdecydownie lepiej być samą, niż sie męczyć i dzieci narażać na nieprzyjemną atmosferę

SŁYSZAŁAM,ZE STWORZONO JAKIŚ JEZYK POROZUMIEWANIA SIE Z NIEMOWLAKAMI, KTÓY PRZYSPIESZA NAUKE MÓWIENIA...JEST JAKAŚ STRONA W NECIE... SŁYSZAŁYSCIE O TYM?
tak, jest taka metoda. ja tego nie stosuje, bo uwazam, ze mowiac do dziecka, czytajac mu to sie wlasnie pomoga w rozwoju momwy. Wiki mowila bardzo szybko, miala duzy zasob slow juz na bilansie 2-latka.
 
Witajcie!
Po raz pierwszy udało mi się Was coś podczytać:) ale i tak za długo mnie nie było żeby Was ogarnąć, ale widzę że temat kolek na topie;)
My 2 dni temu zastosowaliśmy w akcie desperacji chwyt samochodowy. Wpakowaliśmy małą po prawie godzinnym ubieraniu do auta i cały dzień jeżdżenia, zakupy etc. Spała prawie cały czas więc eksperyment się udał ;) No ale przecież trzeba żyć a nie jeździć z nią całe dnie żeby kolki przeszły...
PRzeanalizowaliśmy wszystko i wiemy co nasila u niej kolkę a czasami wręcz wywołuje... Nie uwierzycie, ale nadmiar emocji ją tak rozwala...Czy nowi ludzie w domu, czy to za długie patrzenie na karuzelę czy zabawa w macie - za chwilę ryk...I to nie ważne czy bezpośrednio po jedzeniu, czy rano czy wieczorem etc. Jeśli któraś z Was ma dzieciaczka z takimi kolkami całą dobę to warto na spokojnie przeanalizować czy to też nie na tle nerwowym. My walczyliśmy nie raz całą dobę,byliśmy u lekarza( nie jednego) to jeden przepisał Luminal żeby ją uspokoił, ale ja mam gdzieś podawać takiemu dziecku taki lek który zwiotcza mięśnie gładkie. Podaliśmy dwa razy jak płakała już ponad 6h non stop i nie mogłam patrzeć już jak cierpi...
My wybróbowaliśmy praktycznie wszystko :Sab, Infacol, Espupissan, Delicol, herb.koperk, Gripe Water, Viburcol,Nutriton, herbatka ułatwiająca trawienie, suszarka, ciepła kąpiel i nic za wiele nie pomagało...JEdynie "molestowanie"czyli klepanie po pupce:P
Teraz od dwóch dni wprowadziliśmy spokój i raz jeszcze spokój i jest (odpukać )lepiej...Podajemy przed jedzeniem Delicol i między posiłkami Infacol i kolki są - owszem ale już nie takie że płacze całą dobę i się zanosi.
Wścieka się o wszystko- jak podziwia świat na ramieniu i zmieni się jej troszkę pozycję- ryk etc. Ale teraz jak doszliśmy do tego że ona potrzebuje spokoju i na maxa ciepła to nam też lepiej się znosi jej płacz.
Wspominałyście coś o odbijaniu- u nas to obowiązek bo jak się jej nie odbije to kolka murowana. I wolę już jak mi się obudzi przy odbijaniu niż potem płacz kilkugodzinny.

A co do chrztu- wiecie że u nas sprawa skomplikowana bo mój facet w trakcie rozwodu...I nasłuchaliśmy się u księdza że hej....ale głównie o tym żeby facet wnosił wniosek do sądu kościelnego o zbadanie czy jego ślub był ważny...Ochrzanił nas dlaczego tego nie zrobiliśmy ...ech...Nam się wydawało że głupio tak pchać się w sprawy jakby nie patrzeć Boga- to on już wie najlepiej jak było...No ale oberwało nam się od proboszcza bo mówi że widocznie nam nie zależy na sakramentach skoro nie walczymy o zbadanie ważności tego ślubu... No ale najważniejsze że małą bez problemu ochrzci- normalnie na mszy etc. Tylko pytał czy chrzestni wierzący, przyjmujący sakramenty;)

Uff się rozpisałam....Miłego dnia dla Was i cierpliwości przy kolkach;)
 
ok, mąz pojechał, kolega dostał kawę na wynos (w zamykanym kubki Migotki mu zrobiłam, hehe) a ja się szykuje na spacer i do urzędu w sprawie mieszkania. W sobote w ogóle idziemy oglądac mieszkanko z ogródkiem - tak bardzo bym je chciała.... no ale nie chce sie nastawiać.
 
ok, mąz pojechał, kolega dostał kawę na wynos (w zamykanym kubki Migotki mu zrobiłam, hehe) a ja się szykuje na spacer i do urzędu w sprawie mieszkania. W sobote w ogóle idziemy oglądac mieszkanko z ogródkiem - tak bardzo bym je chciała.... no ale nie chce sie nastawiać.


Trzymam kciuki!!! ja to po tych prawie 4 latach mieszkania w domu z ogrodkiem juz sobie nie wyobrazam inaczej, bardzo zle bym sie czula jakbym musiala sie przeprowadzic do apartamentu, no ale u nas to raczej na porzadku dziennym, domki. W malych miescinkach wiecej domkow niz mieszkan.
 
Gwiazdeczka- masz leżaczek bujacze z wibracjami- super sprawa NAPRAWDĘ POLECAM KAŻDEJ MAMIE! Miki śpi w nim w ciągu dnia. Na noc odkładam do łożeczka i tam sobie śpi ( czasami jak nie bardzo mu się chce samemu spać śpi z nami ale wtedy mąż transportuje się z pościelą do dużego pokoju na sofę aby każdy jakoś się wyspał)

tak sobie pomyślałam że może kupiłabyś termofor , owijała go np pieluszką flanelową i kładła obok maluszka.. może mu na tym maminym ciepełku zależy???

Lwiczka- tulam:unsure:- Ale lepiej niech się ten twój mąż opamięta bo szkoda fajnej rodzinki! Może on ma baby blues w męskim wykonaniu? :) Przykro mi że córeczka taka zazdrosna- wiem jak ciężko wtedy cokolwiek zrobić by każdemu dogodzić. U nas Olek tez ma swoje fazy "zazdrości". Jak głupia tłumaczę mu że Mikołaj to jego braciszek i tylko jego że nie można go bić ani szarpać.. ale różnie bywa :eek:
 
reklama
Gwiazdeczka- masz leżaczek bujacze z wibracjami- super sprawa NAPRAWDĘ POLECAM KAŻDEJ MAMIE! Miki śpi w nim w ciągu dnia. Na noc odkładam do łożeczka i tam sobie śpi ( czasami jak nie bardzo mu się chce samemu spać śpi z nami ale wtedy mąż transportuje się z pościelą do dużego pokoju na sofę aby każdy jakoś się wyspał)

tak sobie pomyślałam że może kupiłabyś termofor , owijała go np pieluszką flanelową i kładła obok maluszka.. może mu na tym maminym ciepełku zależy???

Lwiczka- tulam:unsure:- Ale lepiej niech się ten twój mąż opamięta bo szkoda fajnej rodzinki! Może on ma baby blues w męskim wykonaniu? :) Przykro mi że córeczka taka zazdrosna- wiem jak ciężko wtedy cokolwiek zrobić by każdemu dogodzić. U nas Olek tez ma swoje fazy "zazdrości". Jak głupia tłumaczę mu że Mikołaj to jego braciszek i tylko jego że nie można go bić ani szarpać.. ale różnie bywa :eek:

mamy ale Wojtusiowi nic na dluzej sie nie podoba taki chyba jego urok mam nadzieje ze mu to kiedys przejdzie :D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry