• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

GRUDNIOWE MAMY 2010 :) wątek główny!

nie mówcie mi więc że jestem "dziwna" bo staram się odkładać dziecko i nauczyć go leżenia w łóżeczku

Nie czytałam całej dyskusji, ale odkładanie do łóżeczka popieram. Ja mam co prawda jedno dziecko, ale oprócz tego pracę i cały dom na głowie. A nie lubię jak mieszkanie jest zapuszczone, bo często nas ktoś odwiedza i głupio mi wtedy. Poza tym na stole codziennie musi być obiad i jakieś ciasto - tak dla mojej dobrej kondycji psychicznej ;)
Śpiącego Franka zawsze kładę w łóżeczku. Ze dwa razy nad ranem zdarzyło się, że drzemał godzinkę z nami, jak jeszcze nie mieliśmy sił wstawać. Kiedy chce się bawić, to idzie na matę, a jak jest niezdecydowany to do chusty. Noszę go dłużej tylko, kiedy coś go boli. Chłopak waży ponad 5 kg, więc gdybym miała go cały dzień na rękach, to kręgosłup mogłabym już wymieniać na nowy powoli. A siedzenie cały dzień na kanapie nie należy do największych życiowych przyjemności ;)
Poza tym już teraz przyzwyczajam synka, że czasem bawi się sam. Ja jestem oczywiście obok, ale nie wiszę nad nim. Pracuję w domu, więc przyzwyczajenie dziecka do czegoś takiego jest dla mnie niezbędne - inaczej pracowałabym 24 godziny na dobę (do 17-18 zajmując się dzieckiem, a potem, po powrocie Męża, siadając do swojej roboty) i pewnie po paru tygodniach padłabym na twarz i już nie wstała.
 
reklama
bardzo fajnie się nosi i tuli i kołysa
ale kiedy dziecko NIE POZWALA nam się nawet wysikać! to już nie ma nic wspólnego z miłym fajnym uczuciem tulenia!

każdy zna swoje dziecko i każdy chyba robi tak żeby i dziecku i jemu było dobrze, więc krytykowanie kogoś za coś jest moim zdaniem trochę nie halo

Mój Adaś wstaje 6-7 rano i średnio do 12.00 godziny tylko je, jest noszony tulony itd. a ja nawet nie mam jak sie wysikać-wykąpać-zjeść (potem jest spacer i po powrocie trochę śpi-ufff)
teraz jest ze mną mąż i jakoś dajemy radę ale we wtorek wraca do pracy
nie mówcie mi więc że jestem "dziwna" bo staram się odkładać dziecko i nauczyć go leżenia w łóżeczku
oprócz Adasia mam jeszcze Kaję i chęć! np. zjedzenia czegokolwiek czy umycia się!
i dla mnie to jest najzupełniej normalne że staram się nauczyć go "samotnego leżenia" i nie mam ani ochoty ani sił ciągle go nosić i tulić

moje zdanie
-------------------------------
Lwiczka
powodzenia, jesli decyzja przemyślana to trzymam kciuki oby wszystko poszło po Twojej myśli :*
gabriella chyba za ostro wzielas do siebie nasze pisanie-bo to nie była krytyka osob ktore ucza samodzielnego lezenia tylko robienia tego na sile bo tak inni każa robic....
a Ty masz wymagające dziecko i Ty stwierdzasz ze musisz go oduczyć siebie... a to inna sprawa-nie przyszla do ciebie jakas zyczliwa ciocia i ci nie klaruje odkładaj bo tak trzeba bo przepadniesz.... itp
wiec sie nie złośc kochana tylko rób jak sama uwazasz za stosowne.

lwiczka mam nadzieje ze moze jednak sie mąż opamieta...a Tobie zdrówka jak najwiecej
 
ja probuje malego odkladac do lozeczka albo wozka ale nic z tego nie wychodzi po 2-3 minutach okropny ryk :-(wiec prawie nic nie umiem zrobic w domku a tym bardziej skupic sie na pracy licencjackiej, pierwszy rozdzial napisałam co sie okazalo propomotorowi sie nie spodobał wszystko do zmiany moj temat obraz rodziny w serialach polskich pierwszy rozdzial poswiecam rodzinie i stwierdzil ze zabardzo emocjonalnie do tego podeszłam ze to nadaje sie do gazety a nie na prace naukowa jestem zalamana tyle godzin siedzenia i znow od nowa nie wiem jak bo maly "porzera" coraz to wiecej czasu kiepsko to widze :-(
 
hej kochane:)Mąż jeszcze w domu, bo kolega utknął w korku - zapalił się TIR i od godziny się nie ruszył o metr. Całe szczęście, że M nie jechał od rana:)

lwiczka
- myslałam o Tobie i czekałam kiedy się odezwiesz. Szkoda, że z takimi wieściami:( uważam jednak, że zamiast być z kimś na kogo nie można liczyć, lepiej być samemu. Oliwka zazdrosna? myslałam, że cieszy się na rodzeństwo. Mam nadzieje, że sie to zmieni i bedzie Twoja pomocą:) Trzymaj się Kochana!!!
 
oglądałyscie wczoraj miedzy kuchnia i salonem??-babka mówiła ze dzieci trzeba tulic kołysać itp zresztą ja tam sobie nie wyobrażam zeby nie tulić, i nie kołysać to takie kochane... a spać z dzieckiem to po prostu uwielbiam.... nawet jak niewygodnie to sie tak wtulic w malucha to nic piękniejszego....

a ja mam pytanko z innej beczki.. jecie tunczyka karmiąc piersią???
pisałam o tym rano, ze o tym bedzie.
Tuńczyka wcinam:)

ja tez nie mialam klopotu z noszeniem jak Nina byla starsza - po prostu ciekawsze byly inne pozycje ;)

dzis jestem sama z dwojka do usypiania ... Ninka jeszcze lata jak zwariowana, a Alicja wlasnie drzemie w chuscie. moze w przyszlym tygodniu uda sie Nine juz do przedszkola wyslac, to bedzie troche spokoju ...
czyli u żadnej z nas problemu z noszeniem nie było

juz przerabiałam usypianie dwójki - róznie to bywa - raz ok, raz płacze i histerie...
 
witam :-)
widzę, że atmosfera dyskusji nieco się podgrzała:-) No i fajnie, mała odskocznia od standardowych rematów - spania i kupek (a właśnie - od 2 dni u nas kupki żółte i codziennie:-D)
Ja troszke podzielam zdanie Gabrielli. Może gdyby było tak, że noszę i tulę odkładam i mały śpi ehh marzenie:tak: u nas noszę, tulę, wydaje się, że śpi, odkładam - i dostaję głośny sygnał - " natychmiast z powrotem na ręce!!! ";-) Z córeczką było podobnie i przyszedł taki moment, że już mi ręce opadały, bo niezła kluseczka z niej była:confused2:
Oczywiście - bardzo lubię przytulać syneczka.

A do mnie zadzwoniła położna, że jeszcze dziś ostatni raz wpadnie do nas:szok: trochę mnie zaskoczyła, ale cieszę się, zapytam o karmienie i o te łezki, a raczej ich brak.

Wczorajsza noc fatalna, ale nie z powodu synka (choć tez się budził, ale wzięłam go do łóżka i zatkałam cyckiem;-)) ale z mężem kłótnia i to okropna. I do tego mąz oblał egzamin, wściekła jestem, jakby nie było na co kasy wydawać.
Okropny spadek nastroju, normalnie przybita jestem jak o tym myślę.

AAAAAAAAAAAA i jeszcze jedno,rozstaję się jednak z mężem,nie widzę dla nas przyszłości,przy małym nie robi nic i wiecznie pije piwa na wieczór chyba żeby małego nie słyszeć. Jestem ze wszystkim sama więc postanowiłam nie ciągnąć tego dłużej.
kochana, bardzo mi przykro:-( przypominam sobie Twoje pełne optymizmu posty tuz po porodzie.
Myślę, że jeśli facet ma mało cierpliwości do dzieci, to te pierwsze tygodnie, a nawet miesiące są dla niego trudne i wtedy rzeczywiście nie jest wsparciem. Może jeszcze się coś zmieni na lepsze??
Trzymam kciuki,żeby wszystko ułożyło się po Twojej myśli!!!
Gwiazdeczka uff, no to rzeczywiście kiepsko:no: promotor powinien Ci więcej rad udzielic, a nie przyczepić się wtedy, kiedy już prawie skończyłaś:crazy:
 
Ostatnia edycja:
hej

gabrielao luuuzik;-) nie denerwuj się :cool2: tak jak napisała yvona każdy ma prawo do swojego zdania.

lwiczka witaj kochana. Trzymam kciuki za to, by wszystko poukładało się pomyślnie. Sebastian faktycznie ładnie przybrał:tak:

Noc w miarę (nawet się wyspałam) :) teraz moje słoneczko śpi sobie w łóżeczku już od pół godzinki - SUKCES! Ja przez tą chwile wstawiłam pranie, wstawiłam zupę, posprzątałam kuchnię, ogarnęłam synka i dałam mu leki,umyłam się, ubrałam, umalowałam,i uczesałam , teraz siedzę na bb i...właśnie się budzi :confused2:
Niesamowite jest to jak szybko człowiek potrafi się uwinąć w tak krótkim czasie:)

Nam chyba na kupki dość pomogła ta woda koperkowa. Zawsze jak uda się jej podać trochę (bo nie przepada) to następnego dnia kupa za kupą:) Dziś już trzy!
 
Cześć!
U nas chyba w końcu na dobre ustalił się rytm dnia. Rano schodzimy na dół, karmimy się, przewijamy i Ida znów zasypia, a ja mogę siąść do komputera i ogarnąć trochę mieszkanie.

Ja też jestem zwolenniczką przytulania, ale bez przesady. Uwielbiam, kiedy Italia zasypia na moich rękach wtulona we mnie, ale staram się ją przyzwyczajać do usypiania na płaskiej, niekolebiącej się powierzchni, bo waży już ponad 5 kg. I czasem pozwalam się jej przez moment wyryczeć - nie dlatego, że ktoś mi wmówił, że się przyzwyczai, ale dlatego, że jestem w trakcie wykonywania jakiejś czynności i nie mogę jej przerwać.
Ida na szczęście poza momentami, kiedy coś jej dolega, nie domaga się bezustannego noszenia. Ale kiedy już coś ją boli, to tylko ja mogę ją uspokoić - kiedy Małżon ją bierze na ręce znów jest ryk :no:

Lwiczka - tulę mocno. Próbowałaś rozmawiać z mężem. Może ma jakiś problem, z którym sobie nie radzi i stąd ta ucieczka od Ciebie i dzieci i codzienne piwo.
 
reklama
Przyznali nam becikowe gminne! Jupi!:D
Na podstawie rachunków za internet, bo zgubiliśmy umowę wynajmu poprzedniego mieszkania, a trzeba było udokumentować rok mieszkania w Krakowie.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry