nie mówcie mi więc że jestem "dziwna" bo staram się odkładać dziecko i nauczyć go leżenia w łóżeczku
Nie czytałam całej dyskusji, ale odkładanie do łóżeczka popieram. Ja mam co prawda jedno dziecko, ale oprócz tego pracę i cały dom na głowie. A nie lubię jak mieszkanie jest zapuszczone, bo często nas ktoś odwiedza i głupio mi wtedy. Poza tym na stole codziennie musi być obiad i jakieś ciasto - tak dla mojej dobrej kondycji psychicznej
Śpiącego Franka zawsze kładę w łóżeczku. Ze dwa razy nad ranem zdarzyło się, że drzemał godzinkę z nami, jak jeszcze nie mieliśmy sił wstawać. Kiedy chce się bawić, to idzie na matę, a jak jest niezdecydowany to do chusty. Noszę go dłużej tylko, kiedy coś go boli. Chłopak waży ponad 5 kg, więc gdybym miała go cały dzień na rękach, to kręgosłup mogłabym już wymieniać na nowy powoli. A siedzenie cały dzień na kanapie nie należy do największych życiowych przyjemności
Poza tym już teraz przyzwyczajam synka, że czasem bawi się sam. Ja jestem oczywiście obok, ale nie wiszę nad nim. Pracuję w domu, więc przyzwyczajenie dziecka do czegoś takiego jest dla mnie niezbędne - inaczej pracowałabym 24 godziny na dobę (do 17-18 zajmując się dzieckiem, a potem, po powrocie Męża, siadając do swojej roboty) i pewnie po paru tygodniach padłabym na twarz i już nie wstała.
)
u nas noszę, tulę, wydaje się, że śpi, odkładam - i dostaję głośny sygnał - " natychmiast z powrotem na ręce!!! ";-) Z córeczką było podobnie i przyszedł taki moment, że już mi ręce opadały, bo niezła kluseczka z niej była
trochę mnie zaskoczyła, ale cieszę się, zapytam o karmienie i o te łezki, a raczej ich brak.
promotor powinien Ci więcej rad udzielic, a nie przyczepić się wtedy, kiedy już prawie skończyłaś
tak jak napisała yvona każdy ma prawo do swojego zdania.