dzień dobry,
olcia u nas też katarek, Zuzanka się w nocy obudziła ze strasznym wrzaskiem, w pierwszej chwili nie załapałam co się dzieje, ale zaraz dotarło do mnie, że jej nosek zatkało i oddychać nie mogła, akcja natychmiastowa - psikanie do noska i odciąganie, rano też był mały kłopot, ale udało mi się odciągnąć wszystko i zasnęła, jak zaczęła charczeć to jej na śpiocha odciągnęłam i śpi teraz bidulka
a ja jednak krwawię i za cholerę nie wiem czy to już @ czy jeszcze poporodowe, choć tych drugich w sobotę już nie miałam, mama mi kazała do lekarza iść, a ja glupia nie wiem czy to @ i nie chcę się skompromitować,
jak można nie widzieć czy się ma miesiączkę??

to chyba tylko ja potrafię...
ja nie wierzę w zabobony, ale mnie teściowa straszy, mam krzyżyk w sypialni na ścianie, może na wyjście też gdzieś medalik włożę, bo niby mnie śmieszą te przesądy, ale dziwnym zbiegiem okoliczności od soboty Zuzanka jest płaczliwa, marudna, coś jej ciągle nie pasuje, i jeszcze ten katar... pewnie zbieg okoliczności,
temp u nas -8 więc nie wychodzę nigdzie, na spacerowanie czekam na mamę, pomoże mi z wózkiem w piwnicy i może coś wymyśli co tu zrobić z tym 4 piętrem, bo nie chcę wózka na dole zostawiać,
i moja mama twierdzi, że jest jeszcze za mala na wyjścia do dużej ilości ludzi jak w sobotę i dobrze, na spacer, jak ktoś chce niech ją przyjdzie odwiedzić, ja jej nie będę na razie zabierać na jakieś imprezy rodzinne
zwłaszcza, że nie wiem czy ten katar to nie od jednej ciotki co przyszła z katarem,