• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

GRUDNIOWE MAMY 2010 :) wątek główny!

eee coś ty Ewa, przewijam małego zawsze przed jedzeniem:) jakoś nie wyobrażam sobie przystawiać go do jedzenia z ciężką pieluchą:)

heheh Olek to robił kupy zawsze przy jedzeniu - więc w ramach oszczędności przystawiałam własnie z takim balastem, a potem zakładałam taką czyściutką pachnącą :) heheh sknera byłam :)
 
reklama
cześć

dziewczyny jestem załamana...Oliwka ma katarek i pokasłuje... od wczoraj ma też trochę podwyższona temperaturę (po odjęciu 0,5 st wychodzi 37,1, 37,2...) zwykle miała koło 36,6, 36, 8 max:(((
dzwonię do lekarza aby przyszedł na wizytę domową, ale nie mogę się dodzwonić, a dzieci zdrowe u nas w poniedziałki nieczynne...a nie pójdę z nią do dzieci chorych...
płakać mi się chce jak na nia patrzę - taka jest biedna (już od soboty widziałam, że coś jest nie tak chociaż jeszcze nic jej nie było).
Posmarowałam jej pod noskiem maścią majerankową i psikam sterimarem po czym odciągam katarek fridą, ale on jest jakoś tak daleko bo strasznie charczy, a wylatuje tylko niewiele. Całe szczęście nie jest żółty, ani zielony.
Jutro miała isć na szczepienie, ale oczywiście nie pójdziemy. RYCZEĆ MI SIĘ CHCE!!! Wiedziałam, że z wiecznie chorym starszakiem ciężko mi będzie utrzymać ja w zdrowiu...

cwietka na tym zdjęciu ta wysypka wygląda podobnie jak u Oliwki jakiś czas temu. Tylko jej nic potem płatami nie schodziło. Po takim zaognionym etapie skórka stała się jakby z taką glazurką, później taka szorstka skórka jak papier ścierny, a potem juz zaczęło znikać. Ja kilka razy posmarowałam sudocremem, ale tak baaaardzo delikatnie. Ja nadal bezmleczna. Z nabiału krowiego tylko masło, bo nie zmuszę się do zjedzenia margaryny...niebawem wprowadzę coś i zobaczymy, jak niunia zareaguje...
 
dzień dobry,

olcia u nas też katarek, Zuzanka się w nocy obudziła ze strasznym wrzaskiem, w pierwszej chwili nie załapałam co się dzieje, ale zaraz dotarło do mnie, że jej nosek zatkało i oddychać nie mogła, akcja natychmiastowa - psikanie do noska i odciąganie, rano też był mały kłopot, ale udało mi się odciągnąć wszystko i zasnęła, jak zaczęła charczeć to jej na śpiocha odciągnęłam i śpi teraz bidulka

a ja jednak krwawię i za cholerę nie wiem czy to już @ czy jeszcze poporodowe, choć tych drugich w sobotę już nie miałam, mama mi kazała do lekarza iść, a ja glupia nie wiem czy to @ i nie chcę się skompromitować,
jak można nie widzieć czy się ma miesiączkę??:szok: to chyba tylko ja potrafię...

ja nie wierzę w zabobony, ale mnie teściowa straszy, mam krzyżyk w sypialni na ścianie, może na wyjście też gdzieś medalik włożę, bo niby mnie śmieszą te przesądy, ale dziwnym zbiegiem okoliczności od soboty Zuzanka jest płaczliwa, marudna, coś jej ciągle nie pasuje, i jeszcze ten katar... pewnie zbieg okoliczności,

temp u nas -8 więc nie wychodzę nigdzie, na spacerowanie czekam na mamę, pomoże mi z wózkiem w piwnicy i może coś wymyśli co tu zrobić z tym 4 piętrem, bo nie chcę wózka na dole zostawiać,

i moja mama twierdzi, że jest jeszcze za mala na wyjścia do dużej ilości ludzi jak w sobotę i dobrze, na spacer, jak ktoś chce niech ją przyjdzie odwiedzić, ja jej nie będę na razie zabierać na jakieś imprezy rodzinne

zwłaszcza, że nie wiem czy ten katar to nie od jednej ciotki co przyszła z katarem,
 
Witam:)

olcia kurcze, a jaednak:(, zdrówka dla małej!!! Też się własnie tego boję że Wiktor zaraz coś zniesie z przedszkola, dziś rano już kaszlał:// a tydzień raptem pochodził, eeech, zobaczymy, ddziś miał bal karnawałowy...
No przy katarku to pewnie jej nie zaszczepią, ale tym sie akurat nie przejmuj, to może sie odwlec, byleby sie tylko nic nie rozwineło!!!

gufi my do lekarza mielismy iśc jutro ale M nie może, więc musze jeszcze dziś przenieść na czwartek-wtedy mała kończy równo miesiąc, wtedy pierwszy raz ją zawżę, na razie nie wiem własnie ile przybiera:/

ewa zauważyłam podobne zjawisko, nie daje Plantexu od dwóch dni i od dwóch dni kolek nie było, podejrzewam że chciałam zapobiec a wywołałam bo jedząc z butli strasznie łykała powietrze i może to potem powodowało kolki?!
Dziś rano znów był nerw przy piersi, dałam na razie Infacol ale sama nie wiem czy kolka to czy brak mleka w cycach bo to niestety podejrzewam

My przedwczoraj byliśmy u moich rodziców, jazda uatem tak ją ululała że spała 3,5h potem w gościach była grzeczniutka:) interesowały ją chyba nowe sufity hehe

u nas dzis 0 stopni ale słonko niesmiało przebija więc na spacer wyjdziemy:) zresztą potrzebuję wyjśc do sklepu i apteki

Tunia współczuję katarku, teraz musisz ją porządnie wygrzać najlepiej na rączkach:)

ja tez nie mam kokardki czerwonej, nie pomyślałam o tym
 
Ostatnia edycja:
Zauważyłam pierwszy negatywny skutek wizyty u dziadków - młody nie chce sam leżeć w łóżeczku. Wczoraj tak zasnął, bo był zmęczony po podróży, ale dziś się wierci... Kurcze... A miesiąc mi zeszło nauczenie go takiego zasypiania. Dobrze, że mieszkamy na tyle daleko, że co najwyżej raz na miesiąc Franek jest rozpuszczany przez dziadków.
 
hej kobietki
próbuję właśnie ululać małego, ale wierci się, rzuca na smoka, koszmar, pewnie znowu brzuch wrrrr. Na kolanach położyłam poduszkę, na niej mały i lulamy:-) no tak, kupe kasy wydaliśmy na huśtawkę dla niego, a tu proszę, maluszek woli kolana mamy:sorry:
wczoraj, po kilku dniach bez kupki daliśmy pół czopka i była kupka, ale wcale nie za duza:szok: a takie śmierdzące pruczki są, ze szok.
dziś wizyta w neonatologicznej.

jeśli chodzi o przebieranie, to ja raczej zmieniam pieluszkę przed karmieniem.

Tunia, ja też na 4 piętrze bez windy. Wózek trzymamy na dole w 'przedsionku' piwnicy. CZęsto jrestem sama z małym w domu, muszę z nim gdzieś wyjść - nie wyobrażam sobie ściągać wózka, a potem małego (zresztą nie zostawiłabym go samego:tak:)
 
Tunia, ja też na 4 piętrze bez windy. Wózek trzymamy na dole w 'przedsionku' piwnicy. CZęsto jrestem sama z małym w domu, muszę z nim gdzieś wyjść - nie wyobrażam sobie ściągać wózka, a potem małego (zresztą nie zostawiłabym go samego:tak:)

Ja zostawiam go samego w gondoli jak znoszę stelaż. No ale nie mam innego wyjścia - całego wózka z nim nie zniosę z trzeciego piętra, a wózkowni nie mamy, piwnica malutka. Zresztą Franek zazwyczaj wtedy śpi, a mnie nie ma pół minuty, więc nie ma strachu.
 
Pieluszkę zmieniamy tez przed jedzeniem no ale moja nie brudzi w trakcie, tak to pewnie też bym sie wstrzymała no chyba że byłaby to bomba;p

cwietka faktycznie nieciekawe te zmiany, tradzikowo to mi Mikołajek mamolki wyglądał bo pamietam że Wiktor też tak wysypany był, ale takie zaognione zmiany i schodząca skóra jak piszesz to juz musi mieć związek związek z alergią na coś:/ napisz co powiedziała położna!!!
 
reklama
cześć

dziewczyny jestem załamana...Oliwka ma katarek i pokasłuje... od wczoraj ma też trochę podwyższona temperaturę (po odjęciu 0,5 st wychodzi 37,1, 37,2...) zwykle miała koło 36,6, 36, 8 max:(((
dzwonię do lekarza aby przyszedł na wizytę domową, ale nie mogę się dodzwonić, a dzieci zdrowe u nas w poniedziałki nieczynne...a nie pójdę z nią do dzieci chorych...
płakać mi się chce jak na nia patrzę - taka jest biedna (już od soboty widziałam, że coś jest nie tak chociaż jeszcze nic jej nie było).
Posmarowałam jej pod noskiem maścią majerankową i psikam sterimarem po czym odciągam katarek fridą, ale on jest jakoś tak daleko bo strasznie charczy, a wylatuje tylko niewiele. Całe szczęście nie jest żółty, ani zielony.
Jutro miała isć na szczepienie, ale oczywiście nie pójdziemy. RYCZEĆ MI SIĘ CHCE!!! Wiedziałam, że z wiecznie chorym starszakiem ciężko mi będzie utrzymać ja w zdrowiu...

oj, wspolczuje choroby, miejmy nadzieje, ze szybko przejdzie...

U Julki w przedszkolu szaleje szkarlatyna, nie puszczalismy jej tydzien do przedszkola, dzis idzie, mam nadzieje, ze nie przywlecze zadnego paskudztwa...


a tutaj zalecają w pierwszej koleności na plecach, a dopiero potem na boku

Tak jak w wiekszosci krajow europejskich... To chyba tylko w Polsce tak sie przyjeło i pewno dluuugo jeszcze nie zniknie...


Zauważyłam pierwszy negatywny skutek wizyty u dziadków - młody nie chce sam leżeć w łóżeczku. Wczoraj tak zasnął, bo był zmęczony po podróży, ale dziś się wierci... Kurcze... A miesiąc mi zeszło nauczenie go takiego zasypiania. Dobrze, że mieszkamy na tyle daleko, że co najwyżej raz na miesiąc Franek jest rozpuszczany przez dziadków.

Ewa naprawde myslisz, ze po jednej takiej wizycie (nie wiem ile byliscie...) Franek juz sie przyzwyczail do czego innego? Dziecko przezywa wszystko co nie jest rutynowe po prostu, daj mu chwile na przestawienie sie z powrotem, zaloze sie, ze zaraz wszystko wroci do normy... :)


Moja corenka skonczyła wczoraj 4 lata, a przecież dałabym glowę, ze jeszcze niedawno była taka malenka jak Adaś ;-)
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry