• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

GRUDNIOWE MAMY 2010 :) wątek główny!

i czym ty sie teraz bidulo ratujesz karmiąc? na mnie to tylko silne p/bólowe działały ale też nie do końca, zatoki to koszmarrr
posmarowałam sobie czoło Pulmexem pozyczonym od córki zeby je rozgrzac jak byłam an spacerze z Paulą w czapce to mnie nie bolało ale po powrocie do domu znow otępiający ból...
na tvn style laski robią desery własnie a ja sie ośliniłam:)
 
reklama
eh... też mam ochotę na jakieś dobre słodycze... tort najchętniej albo jakieś ciasto z kremem. Sama jestem ciekawa co zwycięży - łakomstwo czy lenistwo? :)
 
Witajcie,

Asjaa wszystkiego co najlepsze i najsłodsze;)
Wpadam do Was na chwilę bo Lenka ma dziś senny dzień i jestem wciąż w szoku:) Porobiłam sobie zaległe rzeczy i będąc wciąż w szoku wpadłam na to że dawno do Was nie pisalałam;)
U nas niestety chorobowo, ale to z tego co przejrzałam większość z Was już przechodziła..U nas rzekomo wirusowe zapal.gardła- ja i facet ale mi od śr nic nie przechodziło- wręcz zaczęłam skrzeczeć a nie mówić i wczoraj lekarka przepisala Augumentin...rzekomo przez 7dni mam go brać:/ Mała się póki co trzyma zdrowo, ale ja cały czas się o nią boję. Lekarka pozwoliła karmić piersią. Miejmy nadzieję że szybko to świństwo ze mnie wyjdzie i nie przejdzie na Lenkę bo niedługo kolejne szczepienie..

U nas też mroźnie i wietrznie więc jesteśmy w domku...wietrzenie obowiązkowo.

Pozdrawiam Was wszystkie i Wasze maluszki i miłej niedzieli :)
 
Asiu wszystkiego co najlepsze i najpiękniejsze!:)

My już po chrzcinach, jestem WYKOŃCZONA:/ Od 3 dni jestem na nogach od 7 do 24 z jedna przerwą na wc w ciągu dnia. Na dodatek dziś zamiast odpoczywać mąż sobie wymyślił wyjazd do teściów bo będzie jego rodzinka:/ Krzyś był baaardzo grzeczny przez ostatnie 3 dni, chyba wiedział że coś się szykuje :) Wczoraj na chrzcie był grzeczny potem na sali spał 2h i wszyscy sie pytali czy on w koncu wstanie;) Ale za to biedny był wieczorem juz tak zmęczony że ciężko go było uspokoić. Impreza skończyła się o 24 a po powrocie dod omu Kri miał gadane prawie do 2!! Potem zasnął ale co z tego jak wstał o 4 z takim krzykiem że tylko suszarka pomogła mi go uśpić, nie chciał jeść, miał sucho więc najwyraźniej coś go obudziło a był bardzo zmęczony.
Dziś po jego zmęczeniu nie ma śladu za to ja padam na twarz.NIGDY więcej przyjęć na ponad 30 osób robionych samodzielnie, następnym razem tylko restauracja wchodzi w grę.

Wpadacie do mnie?? Nie ma sprawy, lodówki pełne zostalo mnóstwo jedzenia i ciast :) A może torcika??
A powiem wam jeszcze, ze jak obejrzałam zdjęcia z chrzcin to myślałam że się popłaczę jak okropnie wyglądam:/ Te 9 kg ciążowej nadwagi zrobiły ze mnie monstrum:( Więc zdjęciami z chrzcin się nie pochwalę...
 
za 'długo mnie nie było abym nadrobiła' ale
niekapek mial byc pomoca naukowa:) a z porannego kakao w butelce na kubek przeszlismy przez bidonik i slomke
jak ci się udało nauczyć słomki?
moja Kaja pije z niekapków (znaczy z takiego kubka co ma zatyczkę ale to nie jest niekapek bo niekapków nie umiała 'pojąć') i butelek z dziubkiem (wodę mineralną) i z normalnych kubków też pije a ni choroby nie umiem jej nauczyć słomki :( próbowałam nawet uczyć na niezdrowym soczku z kartoniku :) też nie umie
gryzie słomkę i tyle

a ogólnie w domu Kaja pije 99% wodę bo w żłobku to nie wiem co oni tam dają za cuda do obiadków ;)
i to uważam za swój malutki sukces że dziecko moje pije wodę i to czasem dużo chętniej niż inne soczki itp. bo dokąd nie poszła do żłobka piła tylko wodę :)
 
Ostatnia edycja:
Wiolu, super, że już po imprezie i że Krzyś był taki grzeczny:-D
kochana, ja tez patrzeć na siebie nie mogę:no: Mila miała niecałe 2 miesiące jak była chrzczona i na zdjęciach z chrzcin wyglądałam całkiem dobrze, po 24 kg z ciąży prawie nic nie zostało. A teraz?????? ehhh:no:
 
Hello
Ja dziś zdycham od nie nawet rana ale od nocy,zimno mi ból głowy i raz paw z rana :-((((((((((((( Nicn ie jadłam jeszcze dopiero teraz pierożki :((( buuuuhuhu
 
Asiu wszystkiego co najlepsze i najpiękniejsze!:)
A powiem wam jeszcze, ze jak obejrzałam zdjęcia z chrzcin to myślałam że się popłaczę jak okropnie wyglądam:/ Te 9 kg ciążowej nadwagi zrobiły ze mnie monstrum:( Więc zdjęciami z chrzcin się nie pochwalę...
Wiolcia - na pewno nie jest tak źle jak piszesz. Wstaw fotki na zamknięty, to ocenimy;-) Zresztą grudniówkowa grupa wsparcia działa :tak:- ja po 2 dniach straciłam 1kg, a waga mi stała od świąt:-)
Rozumiem Twoje zmęczenie - my tak przygotowywaliśmy nasze wesele na 50 osób, a potem od 2-7 rano sprzątaliśmy salę:-p. Ja miałam dyżur na zmywaku:eek: Było mega zmęczenie, ale też dużo radochy, a teraz mamy mnóstwo anegdot rodzinnych i często to wspominamy;-)
Wiolcia - buziaczki dla Krzysia - skończył już przecież 3 miesiące:-)


Wiolu, super, że już po imprezie i że Krzyś był taki grzeczny:-D
kochana, ja tez patrzeć na siebie nie mogę:no: Mila miała niecałe 2 miesiące jak była chrzczona i na zdjęciach z chrzcin wyglądałam całkiem dobrze, po 24 kg z ciąży prawie nic nie zostało. A teraz?????? ehhh:no:
No cóż, po 30-tce metabolizm już nie ten...:sorry: Ja wyglądam okropnie i nie mogę nic zrzucić, mimo, że od dawna nie używam śmietany, nie słodzę kawy, herbaty, nie jadam fast foodów, smażonego, nie używam masła, nie piję piwa itp. Gdybym to robiła, to już pewnie setka byłaby przekroczona:szok: Wszystkiemu winien wolny metabolizm....:tak:
A propos - asjaa - Wszystkiego Najlepszego!!!:-)
 
Ostatnia edycja:
Asjaa wszystkiego naj... spełnienia wszystkich marzeń.
Ja dziś cały dzień w domku, śnieżyca w Gdyni, śniegu znów po kolana. Mam nadzieję, że niedługo to stopnieje.
Wiolcia nie przejmuj się podejrzewam, że 90% nas ciężko na siebie na zdjęcia patrzy:-( cóż zrobić:-( ja nie potrafię żadnych diet stosować, ale sama sobie ułożyłam i na szczęście powolutku bardzo ale coś tam spada. U Ciebie też na pewno dojdzie do odpowiedniej wagi.
Poza tym Julcia coś mi zaczęła kaszleć już się robi syrop z cebuli i stwierdziłam, że jej nie puszczę do szkoły jutro może jak przeleży to się nie rozchoruje.
Aha i mój Marcin nie wraca, tzn. zostaje na statku kolejne 40 dni:-( czyli nadal samotna będę łącznie wyjdzie koło 3 mies.:-( takie życie.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry