ewa a robienie korekt dla wydawnictwa jest opłacalne?? sorki ale to jest dla mnie branża zupelnie obca i tak z ciekawości pytam.. nie musisz odpowiadac jak to za bardzo osobiste pytanie.
Owszem, o ile ma się stałe zlecenia. Ja mam co prawda umowy o dzieło, ale układ w wydawnictwie mam taki, że jak kończę jedną rzecz, to od razu dostaję drugą. Robię korekty (czyli spr. tekstów już po składzie, tuż przed drukiem - na papierze) i redakcje (czyli spr. pierwotnej wersji tekstu - na komputerze). Za obie rzeczy dostaje się kasę wg liczby arkuszy wydawniczych. Za redakcje wyd. płaci dwa razy więcej, bo to trudniejsza robota.
Kokosów nie ma, ale moją pracę traktujemy jako dodatek na życie. Za Męża stałą pensję opłacamy kredyt i rachunki + jedzenie. Moja idzie na całą resztę.
Dla mnie pieniądze nie były nigdy tematem tabu, więc mogę spokojnie powiedzieć, ile mniej więcej miesięcznie wychodzi

Średnia to 2-2,5 tys. na rękę na miesiąc. Sporadycznie zdarza się większe zlecenie i większa kasa. Kilka razy w roku łapię zlecenie z innego wydawnictwa na jedną książkę, korektę strony internetowej itp. Zazwyczaj jest to robota na tydzień-dwa za ok. 1-1,5 tys. zł. Tak to wygląda mniej więcej
Aha - pracuję w ciągu dnia od 8 do 17, z przerwami na karmienie, 2-godzinną przerwą na spacer i drugie śniadanie, czasem w międzyczasie robię też obiad. W zasadzie wychodzi ok. 5-6 godzin pracy dziennie. Więcej nie pracowałam nawet przed porodem, bo praca wymaga ciągłego skupienia i po prostu jest już w pewnym momencie nieefektywna. Trzeba sobie robić przerwy. Choć zdarzały się np. zarwane całe noce, żeby coś na szybko wykończyć.
Póki co jest to moje główne zajęcie, ale planuję po studiach doktoranckich dostać etat na uczelni (o ile będą mnie chcieli

). Wtedy korekty będą dodatkową pracą do stałej uczelnianej pensji. I będę spać na pieniądzach

Na etat jako taki i tak się nie nastawiam na razie ze względu na nasze plany dzieciowe

Za 3-4 lata będziemy już mieć pewnie trójkę maluchów i wtedy będę mogła osiąść na uczelni, bo urodzę jeszcze ewentualnie jedno dziecko. Taki jest plan
