I jeszcze Wam powiem - tylko tak po cichu i bez przedwczesnej radości - że Mąż wysłał cv do firmy w Gorlicach, niedaleko "naszego" domku

Namiar na firmę mieliśmy od znajomej, która przeprowadza tam teraz szkolenie z j. ang. Wczoraj miała zajęcia z dyrektorem i spytała, czy nie dostał jakiegoś zgłoszenia

Okazało się, że Mąż zrobił fenomenalne wrażenie (młody, tuż po studiach, a z kilkuletnim doświadczeniem, do tego studiował w j. angielskim, a oni rozwijają teraz działalność na zagranicę). Dyrektor ma się z nim kontaktować.
O rany rany!! Wczoraj nie mogliśmy zasnąć, tylko planowaliśmy przeprowadzkę

Może być problem spory, bo nie mam pojęcia, czy koszt tego domu to ok. 100 tys. czy 200 tys. Stówę jeszcze skombinujemy, ale z dwoma byłoby gorzej. Tym bardziej, że mamy już jeden kredyt. No ale coś byśmy wykombinowali...
Mąż się śmiał, że jak się to uda, to w wieku 25 lat będziemy mieć samochód, dom z ogrodem na wsi, mieszkanie w Krakowie, rewelacyjne dziecko, dobrą pracę - i będziemy mogli już powoli umierać, bo nic lepszego nas w życiu nie spotka
Ale cicho sza - żeby nie zapeszyć...