• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

GRUDNIOWE MAMY 2010 :) wątek główny!

wilolcia - Ty to wojownicza kobieta jesteś, ciągle jakieś walki i wojny prowadzisz
salomii - niezłe z tym kotem. Ja nie lubie takich kocich łazęgowiczów, a i do zadomowionych kotów trudno mi się przekonać. Typowa psiara jestem, tylko kilka kotów znajomych lubię, bo się nie ocierają i nie sa nachalne.

U mnie dziś słońce - już nie pamietałam jak wygląda, hehe
 
reklama
hehe Salomii tak mi się przypomniało. Nasza pierwsza kotka wabiła się/ nazywała się Lilo. Ale Wołaliśmy ją Lilka, Lilunia, Lilianka. I jak byłam w pierwszej ciąży to szukaliśmy imienia dla Ktosia. No i uradowana wołam męża i mówię: będzie Liliana.. a po chwili..smutna...nie no- nie nazwę dziecka jak na kota wołałam ;/ a tak mi się podobało i nadal podoba :D Tak samo bardzo podoba mi się Maksymilian dla chłopca, ale ten psi Maks siedzi mi w głowie i się nie mogę przemóc :(((

Antylopka
ja za to typowa kociara. Nie potrafiłabym mieszkać z psem- są duże, ciężkie, głośne, mają swój typowy psi zapach, no i trzeba na spacery z nimi codziennie wychodzić, a ja jestem na to za leniwa :/ Choć są równie jak koty piękne, mądre i lojalne :D
 
wilolcia - Ty to wojownicza kobieta jesteś, ciągle jakieś walki i wojny prowadzisz
Dlaczego ciągle??:confused: Mam problem ze stanowczością i dlatego ciągle muszę zaczynać od nowa :-D Właściwie ciągle prowadzę jedną i tą samą wojnę tylko, niektóre walki przegrywam i tak to się toczy...
Dziewczyny podziwiam, że lubicie koty bo ja ich nienawidzę. Zdecydowanie wole psy bo są przyjacielskie i oddane a o kotach tego powiedzieć nie mogę. Oczywiście mamy kota, ale schodzimy sobie z drogi. Za to z moimi trzeba małymi kundlami jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi :tak:
 
:wściekła/y:
no i super! pisz podanie o dziekanke, a co dalej to bedziesz myslala w marcu.Wiem,że zabrzmi to jak cytat z jakiegoś kazania ale: szkoda by było rezygnować ze szkoły,bo pewnie byś wtedy już nie wróciła - a tak przynajmniej będziesz brała powrót pod uwagę:D
Ja tam księgową mogłabym być, zresztą mogłabym być każdym po trochu i to jest najgorsze bo sie człowiek sprecyzować nie może:) i okazuje się że jak człowiek jest dobry po troszku ze wszystkiego to jest do niczego.
dokładnie, nie ma co zamykać za sobą drzwi, skoro mogą zostać uchylone:tak:

Chyba roznie jest w kazdej szkole. Ja dostaje pod koniec lipca srednia z nadgodzin oprocz zwyklej pensji.
Dziekuje bardzo za wyjasnienie - musze pomyslec co i jak zaplanowac :) Ja dzis od 5 urzeduje. Znow problemy mam ze spaniem. Wszystkim zycze milego dnia :-)
Jak pracowałam jeszcze na UM w Poznaniu, to nadgodziny były rozliczane rocznie i wypłacane w grudniu. Wypisywało się kartę pensum na koniec czerwca, potem dziekan podpisywał, sprawdzała komisja i wypłata za nadgodziny dopiero w grudniu. :szok: Na święta się przydawało, bo to było więcej niż pensja, ale jak to się ma do rozliczania w przypadku zwolnienia w ciąży to nie wiem.:confused:

noe właśnie ja dlatego sie waham, bo wrócic wróciłabym chętnie i do wakacji została, ale chciałabym ten urlop sobie własnie przesunąc na po macierzyńskiem, to bedzie ok 1,5 mies dłużej płatnego, a tak bym wykorzystała ten urlop i kicha.

mamolka ja rozumiem Twoje obawy bo ja juz tyle czekam na wizytę (22 kwietnia byłam), a mam ja dopiero za 9 dni (24 maja), dopiero pierwszy raz usłyszę serduszko, bo poprzednio było za wcześnie:/, ja to dopiero wystrachana czy wsio ok

to co ja mam powiedzięć?:confused: Przecież poza badaniami krwi i rozmową z lekarzem i
połóżną nikt mnie tutaj nie badał.:no: I to standard jest.:sorry2: Nie macie się co denerwować.
Za to dowiedziałam się, że we Francji w 6 miesiącu jest obowiązkowa konsultacja anestezjologiczna - potem w przypadku powikłań czy jakiejkolwiek konieczności znieczulenia nie ma szybkiego wywiadu, tylko wszystkie informacje są w karcie. :tak:Wizyta oczywiście na ubezpieczenia. I tak samo ze szkołą rodzenia - ubezpieczona osoba ma za darmo.:-D
hehe Salomii tak mi się przypomniało. Nasza pierwsza kotka wabiła się/ nazywała się Lilo. Ale Wołaliśmy ją Lilka, Lilunia, Lilianka. I jak byłam w pierwszej ciąży to szukaliśmy imienia dla Ktosia. No i uradowana wołam męża i mówię: będzie Liliana.. a po chwili..smutna...nie no- nie nazwę dziecka jak na kota wołałam ;/ a tak mi się podobało i nadal podoba :D Tak samo bardzo podoba mi się Maksymilian dla chłopca, ale ten psi Maks siedzi mi w głowie i się nie mogę przemóc :(((

Antylopka ja za to typowa kociara. Nie potrafiłabym mieszkać z psem- są duże, ciężkie, głośne, mają swój typowy psi zapach, no i trzeba na spacery z nimi codziennie wychodzić, a ja jestem na to za leniwa :/ Choć są równie jak koty piękne, mądre i lojalne :D

to chyba kewstia przyzwyczajenia kto z jakim stworkiem miał do czynienia i się wtedy przyzwyczaja. :happy2:Ja od dziecka miałam w domu psy, a koty to tylko po ogrodzie biegały. Dawałam im jedzonko i wszystko, ale po chacie nie chodziły.
I miałam psa wodołaza - Max się nazywał (mieszkał w budzie na ogrodzie, do domu był za wielki) i teraz też Maksymilian dla dziecka odpada, bo tylko z tym psiakiem mi się imie kojarzy:-D:szok:

wiolcia - wojownicza, ale nie w złym sensie! Walcz o swoje kobieto!!! ja tez nie daję sobie w kasze dmuchać!


Oczywiście już jestem cała podjarana dzisiejszym meczem!!:-D:happy2: Mąż z moimi braćmi wybiera się na stadion, potem na imprezę na stary rynek z piłkarzami, a ja tylko w necie mogę sprawdzać i oglądać:blink: (jeśli łącze nie siądzie jak ostatnio)
 
Antylopka ty szalony kibicu:) podziwiam Twój zapał:)

Co do zwierząt - uwieeelbiam koty - oprócz mojego, wszystkie bez wyjątku:) u mnie w domu rodzinnym odkąd tylko pamiętam były i psy i koty.

Raczej teraz na psa bym się nie zdecydowała bo kilkanaście lat wyłażenia z nimi na spacer, i kłótnie z siostrą - czyja właśnie jest kolej na to - zostawiły ślad..:)

Na kota, w przyszłości też już chyba się nie zdecyduję, dzięki temu "harpaganowi" co go teraz mam w domu:)
 
Hej dziewczynki, melduję się po jednodniowej przerwie.
Straszliwie ciężko was nadgonić.
Jeśli chodzi o moje dolegliwości to zgaga i wzdęcia to codzienność:wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:
Ja niestety nie jestem jeszcze na L4 i w dodatku mam straszliwy zapierdziel w pracy:-( ale jeszcze 2 mies. i dołączę do większości z nas. Ja mam też szczęście bo mam umowę do 2014 i zamierzam do tego czasu właśnie być na wychowawczym, a potem znajdę mam nadzieję coś na pół etatu.
Antylopka dziś trzymamy kciuki Lech mistrzem a Arka się utrzyma:-):-):-)
 
Cześć ja tylko chciałam się przywitać, doczytam co tam naskrobałyście póżniej, niestety wczoraj złapało mnie jakieś przeziębienie katar, ból gardła ahhh nie za ciekawie, a jutro chcemy jechać powiedzieć teściom że zostaną dziadkami dość długo zwlekaliśmy ze względu na ten mały pęcherzyk ale już nie ma co ukrywać bo co ma być to będzie a przecież dobrze będzie :-)
 
Zaraz zaraz, to my mamy grudniowe bliźnięta?? :-)
z tego co wiem, to nie:sorry2:
Mi się dwa razy śniło, że będą bliźniaki.:szok: Przed ciążą chciałam mieć bliźniaki, żeby w trzeciej ciąży nie być a mieć trójke dzieci, ale teraz, ze względu na nowe miejsce, nową pracę itp, to już wolałabym jeszcze raz w ciąży być.:shocked2:

Antylopka dziś trzymamy kciuki Lech mistrzem a Arka się utrzyma:-):-):-)
ma się rozumieć!!:tak:
Przecież ja już siedzę jak na szpilkach!!:eek: Mój mąż juz wyszedł na mecz, potem na stary z kibolami i piłkarzami, a ja przy tym kompie ślęczę i sprawdzam wieści z wiary lecha i szukam linków, aby mecz w necie obejrzeć!!
Nasza Triada Rządzi!!:-D
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry