• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

GRUDNIOWE MAMY 2010 :) wątek główny!

reklama
Ja mieszkam w Gdyni, ale w 1 klasie nie ma ocen takich prawdziwych, ale panie żeby sobie ułatwić wprowadziły oceny właśnie literkowe A-6 F-1 no i czasem oceniają.
 
Też tak czytam o tych 'facetach' - pisze w cudzysłowie bo czasem niektórych ciężko FACETEM nazwać - i tak sobie myślę, że może to właśnie efekt taki 'po ciążowo-porodowy'.
9 miesięcy ciąży, poród, noworodek w domu, przewrócenie życia do góry nogami, nie ukrywajmy też zmieniona figura-zachowanie żony (nie zawsze zmiana jest, co tu oszukiwać na plus) i odbija.
Nie potrafią przeczekać, nie potrafią stanąć na wysokości zadania, Znieść czasem dziwnych humorów żony, zaakceptować np. opadającego brzucha czy nadprogramowych kg. Może po prostu dla nich to za dużo naraz.

Jak czasem słucham swojego Męża to myślę, że On (akurat) dużo lepiej znosi zmiany zachodzące we mnie, w naszym małżeństwie niż ja. Albo tak świetnie udaje :).

Nie oszukujmy się dziecko przewraca świat do góry nogami, przewartościowuje priorytety.
Kiedyś ja? Zawsze wymalowana, zawsze ubrana, z paznokciami kilkucentymetrowymi zrobionymi na 'połysk', zawsze na szpilkach, zawsze pełna zycia i nie mogąca usiedzieć 5 minut na tyłku, biegająca od knajpy do klubu od klubu do sklepu itd.itd.
Teraz ja? Jak wybieram miejsce na wakacje to nie myślę, gdzie są fajne atrakcje dla mnie, gdzie fajne kluby czy duzo młodych ludzi. Szukam miejsc spokojnych z łatwym dostępem do plaży np. i do lekarza i do pogotowia itp. Umalowana jestem czasem, szpilek nie założyłam już....oj długo bardzo. Paznokcie mam krótkie żeby nie dziobnąć Adasia przypadkiem. Kiedy byłam w klubie? Jakieś 3-4 lata temu? Kiedy wypiłam z Mężem piwo? Pojęcia nie mam! Lata temu!

Facet myśli inaczej. Dla niego dziecko nie oznacza, że nie można wypić piwa kiedy sie chce, czy wyjść do knajpy jak się ma ochotę. Dla niego ciąża i poród to nie są dodatkowe kg, ból, dochodzenie do siebie przez miesiąc dwa czy ile tam której kobiecie potrzeba. Dla niego dziecko to dziecko. Jest, trzeba się nim zająć i opiekować ale wcale nie oznacza że stare nawyki czy przyjemności od razu odchodzą w 'zapomnienie'.
Kobieta pojmuje to jednak inaczej.

Tak myślę. I myślę, że stąd właśnie u niektórych te zawirowania i nieporozumienia czy (nie daj boziu) szukanie atrakcji gdzieś poza domem.
 
Hello dziewczynki,widzę ze nie tylko ja mam dzieciaczka który wcześnie wstaje,ufff ale tylko czasami :)
Zapowiada się piękny dzień wiec pewnie będzie jakiś spacerek,póki co trzeba śniadanko jakieś zjeść :)
 
Też tak czytam o tych 'facetach' - pisze w cudzysłowie bo czasem niektórych ciężko FACETEM nazwać - i tak sobie myślę, że może to właśnie efekt taki 'po ciążowo-porodowy'.
9 miesięcy ciąży, poród, noworodek w domu, przewrócenie życia do góry nogami, nie ukrywajmy też zmieniona figura-zachowanie żony (nie zawsze zmiana jest, co tu oszukiwać na plus) i odbija.
Nie potrafią przeczekać, nie potrafią stanąć na wysokości zadania, Znieść czasem dziwnych humorów żony, zaakceptować np. opadającego brzucha czy nadprogramowych kg. Może po prostu dla nich to za dużo naraz.

Jak czasem słucham swojego Męża to myślę, że On (akurat) dużo lepiej znosi zmiany zachodzące we mnie, w naszym małżeństwie niż ja. Albo tak świetnie udaje :).

Nie oszukujmy się dziecko przewraca świat do góry nogami, przewartościowuje priorytety.
Kiedyś ja? Zawsze wymalowana, zawsze ubrana, z paznokciami kilkucentymetrowymi zrobionymi na 'połysk', zawsze na szpilkach, zawsze pełna zycia i nie mogąca usiedzieć 5 minut na tyłku, biegająca od knajpy do klubu od klubu do sklepu itd.itd.
Teraz ja? Jak wybieram miejsce na wakacje to nie myślę, gdzie są fajne atrakcje dla mnie, gdzie fajne kluby czy duzo młodych ludzi. Szukam miejsc spokojnych z łatwym dostępem do plaży np. i do lekarza i do pogotowia itp. Umalowana jestem czasem, szpilek nie założyłam już....oj długo bardzo. Paznokcie mam krótkie żeby nie dziobnąć Adasia przypadkiem. Kiedy byłam w klubie? Jakieś 3-4 lata temu? Kiedy wypiłam z Mężem piwo? Pojęcia nie mam! Lata temu!

Facet myśli inaczej. Dla niego dziecko nie oznacza, że nie można wypić piwa kiedy sie chce, czy wyjść do knajpy jak się ma ochotę. Dla niego ciąża i poród to nie są dodatkowe kg, ból, dochodzenie do siebie przez miesiąc dwa czy ile tam której kobiecie potrzeba. Dla niego dziecko to dziecko. Jest, trzeba się nim zająć i opiekować ale wcale nie oznacza że stare nawyki czy przyjemności od razu odchodzą w 'zapomnienie'.
Kobieta pojmuje to jednak inaczej.

Tak myślę. I myślę, że stąd właśnie u niektórych te zawirowania i nieporozumienia czy (nie daj boziu) szukanie atrakcji gdzieś poza domem.

mysle ze bardzo madrze napisane napewno jest w tym duzo prawdy. mojemu odbija strasznie nawet juz przestal szanowac moich rodziców (mieszkamy w jednym domu ale z osobnym wejsciem) i poprostu czesto musze stanac po jednej z stron co wczesniej sie nie zdarzalo i zawsze wstaje po stronie rodziców bo wiem ze maja racje i ze na nich moge polegac a nie na mezu. jeszcze niedawno poszlabym za mezem w ogien ale teraz za te jego wyskoki poprostu najchetniej bym sie z nim roztala tak na poczatek na jakis czas ale oczywiscie moj maz nie mysli sie wyprowadzic a klotni mam jzu w dziurki w nosie. uwazam ze jak bysmy odpoczeli od siebie to albo zrozumialby co traci a jak nie to lepiej rozstac sie wczesniej nzi pozniej i niech idzie do tych swoich internetowych panienek i z nimi zyje a watpie zeby mial tak kolorowo. no to troszke tez sie pozalilam ...
 
Cześć i czołem!
U nas pada. Fuj! A wczoraj tak ładnie było.

Laktacja u mnie chyba uratowana. Wczoraj nawet Karmi poszło w ruch, chociaż nie wierzę w jego skuteczność ;-) Dzidziuś mimo powrotu do nabiału nie ma żadnych nowych krostek, za to ja wreszcie szczęśliwa i najedzona.

Z tymi facetami to masakra jakaś. Ale może Gabi ma rację - za dużo zmian na raz dla nich.
 
Dzień dobry, Dziewczynki!
Co do tych mężów, to ja swojego spacyfikowałam jego własną bronią. On miał taki zwyczaj, że wychodził np. wyrzucić śmieci i potrafił nie wracać dwie godziny, bo albo kogoś spotkał i się zagadał albo mu się przypomniało, że ma jakieś sprawy na mieście i wcale nie uważał za stosowne, żeby zadzwonić i mi o tym powiedzieć, a jak ja dzwoniłam to "zaraz wracam i wszystko ci opowiem". Więc pewnego pięknego dnia ja wyszłam mówiąc "idę do sklepu", telefon celowo zostawiłam w domu i pojechałam na zakupy ubraniowe (żeby trochę to potrwało). Jego pretensje po powrocie zbyłam w moment :) Kto mieczem wojuje, od miecza ginie :D
Bodzinka, jeśli chcesz mogę zostać Twoim internetowym kochankiem :*
 
hehe Bodzinka, zobacz jakie propozycje się sypią:-D:-D:-D skorzystaj, może twojemu mężowi tez potrzeba takiego ukłucia zazdrości:tak:
Dzień dobry w ogóle.
A ja dziś dałam taką plamę, że szok, tak mi wstyd. Mały znowu zmienił zwyczaje pobudkowe i obudził się o 4.20. Przebrałam go, nakarmiłam i odłożyłam do łóżeczka. Kręcił się wiercił, wstawałam, dawałam smoka i w końcu włączyłam mu karuzelkę. Okazało się ,że zrobił bezwonną(!!!!) i cichą kupę:baffled: a ja wymyślałam co mu jest:confused:
dobrze, że to długo nie trwało:sorry2:
co do mężów, to my mamy drugie dziecko i jest o niebo łatwiej, szczególnie mi.Mąż i wcześniej i teraz sprawdza się doskonale, czasami lepiej ode mnie:sorry2:
 
dzien dobry
ale naprodukowalyscie moze potem nadrobie
my po szczepieniu ewa rozumiem co musialas czuc jak sie Franio rozplakał. Wczoraj mialam to samo. u lekarki na badaniu Ala super smiala sie i wogole , ale jak weszłam do zabiegowego taki ryk ze aż się zaszła i jej uspokoić nei mogłam nie wiem co jej sie stało. Jeszcze szczepienia nei było a taki płacz i potem juz do wieczora dopóki nie zasnęła była nieswoja. Mam nadzieje ze nic po szczepieniach sie nie przyplącze bo mnie na ten weekend kolezanka ze studiów odwiedza i dobrze by było żeby i Ala i Paula zdrowe były
a to na poprawe humoru;)
Największy obciach, jaki zrobiło ci dziecko - Starsze dziecko (5-12) - Mam dziecko - Onet.pl Dziecko
 
reklama
Moja Bratowa dziś ma cesarkę!!! Od 6.30 są w szpitalu. KCIUKI KCIUKI !!! :)

***
Przeżyłam wczoraj małe załamanie... Do północy pracowałam. Pucek - jak na złość - obudził się dwa razy w nocy (a nie jak zawsze raz): o 1 i o 4. Od kiedy w nocy go nie przebieramy, Mąż ze mną nie wstaje, bo nie ma co robić jak ja karmię. Byłam padnięta.
Stwierdziłam, że jak teraz z małym Frankiem ledwo się wyrabiam z pracą, to co będzie przy dwójce?... Chyba poczekamy z drugim dzieckiem aż Franek skończy 3 lata i pójdzie do przedszkola, a nie 2 lata - jak to planowaliśmy. No i nie wiem, czy dam radę zacząć doktorat w październiku. Już w ogóle nie mam wolnych wieczorów.
Najgorsze jest to, że muszę pracować, bo z jedną pensją nie damy rady. Mamy kredyt mieszkaniowy do spłacenia. A jeszcze w tym miesiącu trzeba kupić auto, bo stare nam się rozpada - jest tak zardzewiałe, że znajomy mechanik jak je obejrzał z zewnątrz to się załamał, potem zajrzał pod spód - i zemdlał ;) Na szczęście Mąż może wziąć z pracy pożyczkę nieoprocentowaną. Ale to kolejna rzecz do spłaty. Ech...

A w domu nędzne obiady, prasowanie z 3 tygodni leży na kanapie. Mam nadzieję, że przyszły tydzień będzie lepszy i jakoś wszystko wróci mi na swoje miejsce, bo wczoraj miałam już ochotę usiąść i się poryczeć z bezsilności. Sił by mi jeszcze może starczyło, ale doba jest za krótka na to wszystko...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry