• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

GRUDNIOWE MAMY 2010 :) wątek główny!

Wiolcia - oby nie!!!!!!!
Moja Bratowa dziś ma cesarkę!!! Od 6.30 są w szpitalu. KCIUKI KCIUKI !!! :)

***
Przeżyłam wczoraj małe załamanie... Do północy pracowałam. Pucek - jak na złość - obudził się dwa razy w nocy (a nie jak zawsze raz): o 1 i o 4. Od kiedy w nocy go nie przebieramy, Mąż ze mną nie wstaje, bo nie ma co robić jak ja karmię. Byłam padnięta.
Stwierdziłam, że jak teraz z małym Frankiem ledwo się wyrabiam z pracą, to co będzie przy dwójce?... Chyba poczekamy z drugim dzieckiem aż Franek skończy 3 lata i pójdzie do przedszkola, a nie 2 lata - jak to planowaliśmy. No i nie wiem, czy dam radę zacząć doktorat w październiku. Już w ogóle nie mam wolnych wieczorów.
Najgorsze jest to, że muszę pracować, bo z jedną pensją nie damy rady. Mamy kredyt mieszkaniowy do spłacenia. A jeszcze w tym miesiącu trzeba kupić auto, bo stare nam się rozpada - jest tak zardzewiałe, że znajomy mechanik jak je obejrzał z zewnątrz to się załamał, potem zajrzał pod spód - i zemdlał ;) Na szczęście Mąż może wziąć z pracy pożyczkę nieoprocentowaną. Ale to kolejna rzecz do spłaty. Ech...

A w domu nędzne obiady, prasowanie z 3 tygodni leży na kanapie. Mam nadzieję, że przyszły tydzień będzie lepszy i jakoś wszystko wróci mi na swoje miejsce, bo wczoraj miałam już ochotę usiąść i się poryczeć z bezsilności. Sił by mi jeszcze może starczyło, ale doba jest za krótka na to wszystko...
Kciuki zaciśnięte;-)
Ewa - a w jakim trybie chcesz robić doktorat? Studia stacjonarne, niestacjonarne, czy z etatu nauczyciela? Bo w Twoim przypadku - jeśli dalej chcesz wykonywać zlecenia w domu - a to super sprawa, bo kaska niezła i z dzieckiem siedzisz - marzenie chyba większości nas:-) - to chyba niestacjonarne tylko wchodzą w grę (ale to spore koszty:dry:) W pozostałych przypadkach nie wyrobisz się, bo jako doktorantka jesteś "wołem roboczym" i nie dość, że musisz swoje badania zrobić, parę artykułów i konferencji zaliczyć, to jeszcze musisz odwalić pańszczyznę za promotora (artykuły, recenzje, kolokwia etc.) i innych "bardzo zajętych" starszych kolegów. A najgorsze i najbardziej czasochłonne jest przygotowywanie ćwiczeń - musisz to robić w domu, bo w pracy nie będziesz miała kiedy, a jak Ci dowalą jeszcze wieczorowych i zaocznych (a znająć życie tak będzie) to będziesz wracać do domu po 20.00 marząc o kąpieli i spaniu, a tu kolokwia trzeba sprawdzić, przygotować się na zajęcia na następny dzień....a gdzie czas dla dziecka??? NA zlecenia to raczej Ci go nie starczy. No tak to niestety wygląda :dry: i to wszystko za całe 1500zł (ja to robiłam za 1000 :baffled:- bo tyle stypendium wynosiło, tyle, że dostawałam jeszcze kasę za analizy, bo bym uciekła stamtąd :dry:) Po roku już przywykłam i nie miałam tyle roboty z przygotowywaniem ćw. bo korzystałam z notatek sprzed roku. Ale ja nie miałam dziecka - i nie wyobrażam sobie jakby to było :no:
 
Ostatnia edycja:
reklama
oj dziewusie jak słoneczko grzeje! wybiorę się na spacer tylko mi Wiktoria śpi już dość długo wstanie wyspana, to na spacerze nie będzie chciała spać, no ale może porozgląda się na świat, ale wyjść po prostu muszę, bo do nas idzie deszcz na jutro
Ewa kciuki zaciśnięte, wiem co czujesz bo ja w sumie też z dnia na dzień oczekuję bratanka czy bratanicy, bratowa ma termin na 15 marca, więc to już tuż tuż
cristalrose jak Cyprianek obchodzi dziś imieninki to jemu gratki i buziaczki :*
 
Ewa - a w jakim trybie chcesz robić doktorat? Studia stacjonarne, niestacjonarne, czy z etatu nauczyciela? Bo w Twoim przypadku - jeśli dalej chcesz wykonywać zlecenia w domu - a to super sprawa, bo kaska niezła i z dzieckiem siedzisz - marzenie chyba większości nas:-) - to chyba niestacjonarne tylko wchodzą w grę (ale to spore koszty:dry:) W pozostałych przypadkach nie wyrobisz się, bo jako doktorantka jesteś "wołem roboczym" i nie dość, że musisz swoje badania zrobić, parę artykułów i konferencji zaliczyć, to jeszcze musisz odwalić pańszczyznę za promotora (artykuły, recenzje, kolokwia etc.) i innych "bardzo zajętych" starszych kolegów. A najgorsze i najbardziej czasochłonne jest przygotowywanie ćwiczeń - musisz to robić w domu, bo w pracy nie będziesz miała kiedy, a jak Ci dowalą jeszcze wieczorowych i zaocznych (a znająć życie tak będzie) to będziesz wracać do domu po 20.00 marząc o kąpieli i spaniu, a tu kolokwia trzeba sprawdzić, przygotować się na zajęcia na następny dzień....a gdzie czas dla dziecka??? NA zlecenia to raczej Ci go nie starczy. No tak to niestety wygląda :dry: i to wszystko za całe 1500zł (ja to robiłam za 1000 :baffled:- bo tyle stypendium wynosiło, tyle, że dostawałam jeszcze kasę za analizy, bo bym uciekła stamtąd :dry:) Po roku już przywykłam i nie miałam tyle roboty z przygotowywaniem ćw. bo korzystałam z notatek sprzed roku. Ale ja nie miałam dziecka - i nie wyobrażam sobie jakby to było :no:

Raczej w trybie stacjonarnym, bo na płatny mnie nie stać - mimo że promotor zrzeka się części, która idzie dla niego. No ale ja mam rewelacyjnego promotora. Nie wiem, czy jest wiele takich ludzi na uczelniach jeszcze. Młody gość, a już jest profesorem, do tego rok temu został dyrektorem instytutu. Przy magisterce bardzo mi pomagał, wtedy kiedy ja miałam czas - nie musiałam się do niego dostosowywać. Proponował, żebym zaczynała doktorat już w tym roku - po urodzeniu Franka mogłabym nawet nie pokazywać się na uczelni ;) No ale ja się nie zdecydowałam...
No i ja będę robić na razie sam doktorat, bez pracy na uczelni, bo u mnie wprowadzili taki system, że pracować można tylko z tytułem. W kwietniu wybieram się do profesora na uczelnię, żeby wszystko obgadać. Chciałabym w przyszłości pracować na uczelni, a nie cały czas w domu przy tych swoich książkach. A do tego muszę mieć doktorat... Im dłużej go będę odsuwać, tym ciężej będzie mi się zdecydować.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że mój Mąż, kiedy mam taki czas, że się nie wyrabiam - zamiast pocieszyć i powiedzieć, że dam radę, denerwuje się, że za dużo na mnie zwalają, że nie powinnam na wszystko się godzić itd. A ja dam sobie radę, tylko potrzebuję czasem usłyszeć od kogoś potwierdzenie, że będzie dobrze.
No dobra - wracam do roboty. Pucuś miał spać, ale zaprotestował i maltretuje gąsienicę na macie... O, a teraz maltretuje swoje dziąsła...
 
No i ja będę robić na razie sam doktorat, bez pracy na uczelni, bo u mnie wprowadzili taki system, że pracować można tylko z tytułem. W kwietniu wybieram się do profesora na uczelnię, żeby wszystko obgadać. Chciałabym w przyszłości pracować na uczelni, a nie cały czas w domu przy tych swoich książkach. A do tego muszę mieć doktorat... Im dłużej go będę odsuwać, tym ciężej będzie mi się zdecydować.
No to luksusowo, rzekłabym, niestacjonarne za darmo;-) Ale bądź czujna, w tym światku nie ma nic za darmo;-) Jeżeli Uczelnia robi coś dla Ciebie, Ty będziesz musiała coś zrobić dla Uczelni:tak:
Kurczę, u nas to w ogóle nie ma czegoś takiego jak "sam doktorat" (chyba, że za 12 tys.;-) ), to raczej efekt uboczny czteroletniej harówki (przede wszystkim na kogoś) a zaliczenie bloku dydaktycznego (pensum min. 200) jest niezbędne, żeby w ogóle przystąpić do końcowej sesji egz. Mimo, że oficjalnie doktoranci nie prowadzą zajęć, tylko asystują - a w praktyce wygląda to tak, że całą robotę odwalają, a kasę bierze odpowiedzialny za grupę adiunkt :dry: Ewa upewnij, najlepiej u "wszechwładnej i wszechwiedzącej" sekretarki dziekana ;-), bo z tego co wiem tak jest na większości uczelni.
Moja siostra zaszła w ciążę po wszczęciu przewodu i też jej obiecywali, że nie będzie miała zajęc - tak było przez rok - a potem jej dowalili jeszcze wieczorowych- żeby pensum się zgadzało - i teraz codziennie pracuje do 20.00 :dry: I to za grosze, bo stypendium się skończyło po 4 latach - a teraz już nie płacą za wydłużony czas studiów, bez względu na przyczynę:dry:


Wrublik - nad datą się jeszcze zastanawiamy - bo marzec obfituje w swięta rodzinne: 11. - urodziny chrześniaka, 17. urodziny i imieniny taty, 18. imieniny dziadka, 19. imieniny męża, 20 imieniny teścia :-D to chyba synka przesunę na jakiś mniej oblegany miesiąc:-D
 
Ostatnia edycja:
Wy juz tutaj o doktoratach a ja w tym roku bronie licencjata :P teraz czekam na zaakceptowanie narzedzia i zaczynam badania, czas leci strasznie szybko a u nas nie chca sie zgodzic np na obrone w wrzesniu, czerwiec i koniec kropka niech ich licho ...
 
Muszę jeszcze ten doktorat dokładnie obgadać z promotorem i wtedy dopiero podejmę decyzję, czy się angażować. Na stypendium na pewno nie liczę, bo na mojej kochanek uczelni doktoranckie wynosi... 200 zł :D
Na studiach udało mi się raz mieć średnią 5.0 i dostałam... 300 zł :D Szaleństwo ;)
 
ewa - kazdy ma slabsze chwile, szczegolnie jak ma duzo na glowie. mi czasem wieczorem jak meza nie ma to doslownie plakac sie chce ze zmeczenia. dopiero jak dziweczyny pojda spac, to odzyskuje sily ;)

my dzis rano spacer sobie darowalysmy, bo niby cieplo, ale popaduje. wiec Alicja poszla do przedszkola w chuscie i byla zachwycona - ogladala sobie swiat z innej perspektywy ;) przed chwila do mnie mama przyjechala, to popoludniu pojdziemy razem na spacerek.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry