cristalrose
Fanka BB :)
Wiolcia - oby nie!!!!!!!
Ewa - a w jakim trybie chcesz robić doktorat? Studia stacjonarne, niestacjonarne, czy z etatu nauczyciela? Bo w Twoim przypadku - jeśli dalej chcesz wykonywać zlecenia w domu - a to super sprawa, bo kaska niezła i z dzieckiem siedzisz - marzenie chyba większości nas:-) - to chyba niestacjonarne tylko wchodzą w grę (ale to spore koszty
) W pozostałych przypadkach nie wyrobisz się, bo jako doktorantka jesteś "wołem roboczym" i nie dość, że musisz swoje badania zrobić, parę artykułów i konferencji zaliczyć, to jeszcze musisz odwalić pańszczyznę za promotora (artykuły, recenzje, kolokwia etc.) i innych "bardzo zajętych" starszych kolegów. A najgorsze i najbardziej czasochłonne jest przygotowywanie ćwiczeń - musisz to robić w domu, bo w pracy nie będziesz miała kiedy, a jak Ci dowalą jeszcze wieczorowych i zaocznych (a znająć życie tak będzie) to będziesz wracać do domu po 20.00 marząc o kąpieli i spaniu, a tu kolokwia trzeba sprawdzić, przygotować się na zajęcia na następny dzień....a gdzie czas dla dziecka??? NA zlecenia to raczej Ci go nie starczy. No tak to niestety wygląda
i to wszystko za całe 1500zł (ja to robiłam za 1000
- bo tyle stypendium wynosiło, tyle, że dostawałam jeszcze kasę za analizy, bo bym uciekła stamtąd
) Po roku już przywykłam i nie miałam tyle roboty z przygotowywaniem ćw. bo korzystałam z notatek sprzed roku. Ale ja nie miałam dziecka - i nie wyobrażam sobie jakby to było 
Kciuki zaciśnięte;-)Moja Bratowa dziś ma cesarkę!!! Od 6.30 są w szpitalu. KCIUKI KCIUKI !!!
***
Przeżyłam wczoraj małe załamanie... Do północy pracowałam. Pucek - jak na złość - obudził się dwa razy w nocy (a nie jak zawsze raz): o 1 i o 4. Od kiedy w nocy go nie przebieramy, Mąż ze mną nie wstaje, bo nie ma co robić jak ja karmię. Byłam padnięta.
Stwierdziłam, że jak teraz z małym Frankiem ledwo się wyrabiam z pracą, to co będzie przy dwójce?... Chyba poczekamy z drugim dzieckiem aż Franek skończy 3 lata i pójdzie do przedszkola, a nie 2 lata - jak to planowaliśmy. No i nie wiem, czy dam radę zacząć doktorat w październiku. Już w ogóle nie mam wolnych wieczorów.
Najgorsze jest to, że muszę pracować, bo z jedną pensją nie damy rady. Mamy kredyt mieszkaniowy do spłacenia. A jeszcze w tym miesiącu trzeba kupić auto, bo stare nam się rozpada - jest tak zardzewiałe, że znajomy mechanik jak je obejrzał z zewnątrz to się załamał, potem zajrzał pod spód - i zemdlałNa szczęście Mąż może wziąć z pracy pożyczkę nieoprocentowaną. Ale to kolejna rzecz do spłaty. Ech...
A w domu nędzne obiady, prasowanie z 3 tygodni leży na kanapie. Mam nadzieję, że przyszły tydzień będzie lepszy i jakoś wszystko wróci mi na swoje miejsce, bo wczoraj miałam już ochotę usiąść i się poryczeć z bezsilności. Sił by mi jeszcze może starczyło, ale doba jest za krótka na to wszystko...
Ewa - a w jakim trybie chcesz robić doktorat? Studia stacjonarne, niestacjonarne, czy z etatu nauczyciela? Bo w Twoim przypadku - jeśli dalej chcesz wykonywać zlecenia w domu - a to super sprawa, bo kaska niezła i z dzieckiem siedzisz - marzenie chyba większości nas:-) - to chyba niestacjonarne tylko wchodzą w grę (ale to spore koszty
) W pozostałych przypadkach nie wyrobisz się, bo jako doktorantka jesteś "wołem roboczym" i nie dość, że musisz swoje badania zrobić, parę artykułów i konferencji zaliczyć, to jeszcze musisz odwalić pańszczyznę za promotora (artykuły, recenzje, kolokwia etc.) i innych "bardzo zajętych" starszych kolegów. A najgorsze i najbardziej czasochłonne jest przygotowywanie ćwiczeń - musisz to robić w domu, bo w pracy nie będziesz miała kiedy, a jak Ci dowalą jeszcze wieczorowych i zaocznych (a znająć życie tak będzie) to będziesz wracać do domu po 20.00 marząc o kąpieli i spaniu, a tu kolokwia trzeba sprawdzić, przygotować się na zajęcia na następny dzień....a gdzie czas dla dziecka??? NA zlecenia to raczej Ci go nie starczy. No tak to niestety wygląda
i to wszystko za całe 1500zł (ja to robiłam za 1000
- bo tyle stypendium wynosiło, tyle, że dostawałam jeszcze kasę za analizy, bo bym uciekła stamtąd
) Po roku już przywykłam i nie miałam tyle roboty z przygotowywaniem ćw. bo korzystałam z notatek sprzed roku. Ale ja nie miałam dziecka - i nie wyobrażam sobie jakby to było 
Ostatnia edycja:

to chyba synka przesunę na jakiś mniej oblegany miesiąc