Oj Mamuśki produkcja idzie na całego, nie dałam rady nadrobić wszystkiego ;-) Widzę, że kłopoty z jedzeniem nie tylko my mamy-mieliśmy. Rzeczywiście te Maluchy to skomplikowane stworzenia ;-)
My dzisiaj wycieczkę do Zoo sobie sprawiliśmy - no takie mini zoo ;-) Hubcio oszalał na widok kangura - plastikowego ;/ Tyle zwierxząt mu pokazywaliśmy, ale on najbardziej ucieszył się na jego widok. Udało mi się załapać jeszcze na wyprzedaże i kupiłam sobie strój kąpielowy, japonki i baletki...ale przeliczyłam się z za mały rozmiar japonek i stroju ;/ Taka pewna byłam, że będzie wszystko dobre, że nie przymierzałam, a tu w domu zaskoczenie ;/ Nie wiem czemu w sumie się skusiłam na ten rozmiar stroju, skoro nawet topów w nim nie kupuję, bo są wtedy zbyt obcisłe ;/ Ale będzie przynajmniej okazja w czwartek jechać jeszcze raz do Torunia ;-) Przy okazji basen zaliczymy.
Ojjj też bym sobie zjadła jakieś ciasto....mniammmm...ale nie ma kto mi zrobić ;-)
To chyba tylko mi się instynkt już "wykończył", bo nawet przez sekundę nie miałam ochoty na drugie ;-) Może jakaś upośledzona jestem ;/
Ostatnio wkurzyłam się znowu na moją szwagierkę...kupiła swojej małej rowerek na Allegro i trzeba było go złożyć. Tydzień czasu łaziła za moim Mężem, żeby przyszedł złożyć. W niedzielę dzwoni wieczorem i pyta czy może przyjść, żeby Mąż złożył ten rowerek. Było już po 20, mały właśnie zasypiał, więc powiedziałam mu, że jak już to niech idzie tam złożyć ten rower, bo spokoju nam nie dadzą. A co się okazało Tatuś Małej siedział w domu cały weekend i grał w gry! A rower mój Mąż musiał iść złożyć! Nosz kur... to kto w końcu tym ojcem jest ;/ Cokolwiek do zrobienia to woła mojego, a jej dupa wołowa siedzi przed komputerem. Ale to tak, żebym sobie mogła ulżyć ;-)