• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

GRUDNIOWE MAMY 2010 :) wątek główny!

hej mamuski:)
u nas oczywiscie nos do bani, tego nie musze juz pisac bo staloi sie to norma, natomiast bylo o tyle gorzej, ze mnie przez caly weekend boli glowa i jade na paracetamolu (probuje sie dostac dzis do lekarza) i do tego mam (sorki za dokladnosc) pomaranczowe !! smarki. mial ktos kiedys cos takiego??
Adas walczy z zebami i w nocy wiecej nie spal niz spal a ja mu smarowalam dziasla co chwila chyba, Wiki zaczela piszczec ze jest za goraco i miala 38 temp, bo grzeja te cholerne franki jakby mrozy byly!! w nocy 8 stopni, my mamy kaloryfer tylko w lazience i na korytarzu odkrecony, a w chacie upal, bo sasiedzi tropiki sobie robia. marcin z nia zoastal, otworzyl okno i kilka razy jeszcze pic dawal i rano bylo ok.


cwietka, wrubik
- przy moim Adamie, to chyba wiekszosc dzieci jest sprzetowo-obojetna. Adas ma takie cisnienie ne wszelkie urzadzenia elektroniczne, ze mamy juz popsuta myszke, mikrofon, kamerke od PC, wyrwane 4 klawisze z laptopa i ladowarki od kom gdzie trzeba kabel odpowiednio ustawic, aby ladowala. wszystko jest pochowane, aby mlody sie tam nie dostala, ale on nas przechytrzyl i teraz wchodzi na stolik, przevchodzi przez niego i schodzi z drugiej strony i sobie wyszukuje kabelkow...
ewa - na takiej diecie to bym po tygodniu trup byla, albo z glodu wlasne dzieci schrupala :-p
 
reklama
Najgorszą historię z pożarem to znam z opowieści, trochę pamiętam, ale generalnie raczej to co było po wszystkim, niż samo zdarzenie.

Przed ślubem mieszkałam w starej kamienicy od urodzenia. Stara kamienica, podwórko, ogródki i takie gospodarcze domki przerobione na mieszkania. I w jednym z takich budynków od farelki wybuchł pożar. Miałam wtedy 5 lat. W oknach kraty, drewniane schody. Nie było możliwości ucieczki schodami. Młoda dziewczyna 20 parę lat, koleżanka mamy wystawiła przez te kraty ręce i nogi...spaliła się żywcem. Mimo, że straż była na miejscu nic nie mogli zrobić. Na oczach wszystkich zginęła. Ponoć straszny krzyk był. Mama z babcią trzymały mnie na siłę między kolanami i ściskały uszy, żebym tego nie słyszała. Głośno o tym pożarze wtedy było w Bydzi. Rozpętały się dyskusje na temat przystosowywania takich budynków do mieszkań.
 
Asia, nie jest taka zła ta dieta. Nie można jeść tylko rzeczy tłustych i słodkich w zasadzie. Moje porcje są małe, bo 1400 kcal to niewiele. No ale ja chcę schudnąć mocno, więc to jest konieczne. Jeszcze miesiąc-dwa i będzie po diecie ;) Potem się powoli wprowadza produkty tłustsze i zwiększa porcje. Ale trzeba zachować regularne jedzenie. Co akurat jest fajne, bo ja nigdy nie jadłam regularnie i to był błąd.

***
U nas rano był rzeczoznawca z ubezpieczalni. Za to ostatnie zalanie dostaniemy kasę nie na malowanie, ale na wymianę całych ścian w kuchni - bo mamy tą celulozową masę przypominającą baranka i nie da się tego malować. Gorzej z odgrzybianiem, bo ubezpieczalnia twierdzi, że zdarcie ścian wystarczy.
Mieliśmy zamówić na piątek odgrzybianie, ale koszt to 1300 zł. Nie mamy tyle na koncie :/ Męża wypłata przyjdzie dopiero po weekendzie. No i kicha. W łazience jest ślad wielkości złotówki i to chyba sami spróbujemy dziś usunąć, wtedy płacilibyśmy tylko za jedno pomieszczenie - pół tej ceny. Zobaczymy, jak to się rozwinie...

***
Frulko próbuje zasnąć. Straszne są z tym problemy ostatnio :/ Aż się boję, co będzie w żłobku...

Po drugim śniadaniu jedziemy do miasta, muszę wstąpić do wydawnictwa i do biblioteki.

A w środę chyba jeszcze się pokażemy u lekarza, bo katar nie chce ustąpić...:/ Muszę zapytać, czy może iść do żłobka.
 
o Krolcia aż mi skóra ścierpła na tą opowieść...
co do worków próżniowych to ja je wyobraź mam, ale ubrania dla Ani przyjechały na wiek 6latki... a ona teraz ma 3,5, więc trochę to poleży nie mówiąc, o tym że ten okres od 3 do 6 lat też już mam zebrane, nie ma to jak starsze siostry,wcześniej do 2 latek ubranka były tylko pożyczane, to teraz już je otrzymuję na zawsze, ztych co wyrosła nie mogę zrezygnować bo zostawiam jeszcze dla Wiktorii, a z tych co ta wyrosła też jeszcze nie mogę puścić w świat, bo toż trzecie będzie...,gdyby była kasa na ubieranie każdej od nowa to bym sobie głowy nie zawracała, a tak na razie wszystko jeszcze się przyda


aha wczoraj maluśka już nie bała się siedzieć puściła moją koszulę i siedziała bez podparcia, jak by było tego mało, to siedząc niedaleko mnie stara się wspiąć się żeby wstać... hmmm teraz to ja już wcale nie rozumiem sama usiąść nie chce, a chce wstać... a z pełzaniem sobie tak dobrze radzi że wątpię by potrzebowała raczkowania, czy ona ma zamiar po prostu przeskoczyć jakieś etapy? najgorsze z tym pełzaniem jest to że prawie ze wszystkich rajstopek i spodni "wypełza", na jej chudym brzuszku, nic się nie trzyma, jedyne co jeśli jest coś na szelkach albo w śpiochach, a już myślałam że śpiochy zostawię jako piżamkę na sen...
 
Ostatnia edycja:
U nas finansami,opłatami itp zajmuje się mąż,ja nie mogę miec pieniędzy przy sobie bo mogły by się rozpłynąć nie wiadomo kiedy i gdzie i nie byłoby na opłaty :-/
 
cwietka nie chcę cię wcale straszyć, ale Idulek po prostu jeszcze nie wpadła na ten super schowek w dvd, gdzie można upchnąć wszystko zaczynając od paluszków, kończąc ciasteczkami :)
No właśnie czasem jej się udaje pacnąć łapką i otworzyć ten dziwny schowek. Na szczęście jest wtedy w takim szoku, że mam sekundę na złapanie jej za rączkę :-)

Antylopka - mały majsterkowicz Wam rośnie. Nic tylko się cieszyć. Za jakieś 2 lata będzie już miał fach w ręku, a teraz musi sobie na kablach, myszkach i komputerach poćwiczyć.

A tak w ogóle to cześć i czołem. Dzisiaj zabraliśmy Idulińską na noc do nas - smutno nam było i chcieliśmy się do małego potworka poprzytulać. Piekielnej było raczej wszystko jedno, gdzie śpi i jak zwykle o 7 zrobiła pobudkę :baffled:
 
U nas kwestie finansowe są wspólne. Ja wprawdzie robię codzienne zakupy spożywcze, a Małżon płaci rachunki, bo ja nienawidzę robić przelewów (o własnym rachunku za telefon wiecznie zapominam), ale i tak wszystkie wydatki ustalamy razem. Razem jeździmy na większe zakupy, razem kupujemy przez neta.

Krolcia - staszne z tym pożarem. Kurcze, teraz ta scena - jak z horroru - będzię mi stała przed oczami cały dzień :-(
 
krolcia- aż ciary przeszły na plecach ;/

wrublik- może kup taką szeroka gumę ( jak do majtasów) i wpuść w rajstopki albo podszyj je od środka, będą trochę pofalowane ale lepsze to niż krok w kolanach :)

Co do kasy to ja jestem z tych co gubią ;/ Nawet ostatnio zgubiłam 50 zł jak poszłam na zakupy, wstyd okropny bo zdążyłam się napić i musiałam szybko drałować po kartę z dwójką dzieciaków na karku + rowerek. średnio gubię 50-200zł rocznie- nie ma co ale kilka osób cieszy się minka z mojego powodu ;/
 
Ostatnia edycja:
reklama
Zasnął... Masakra...

U nas też wspólnie się wszystko odbywa w kwestii finansów. Rachunki płacimy przelewami początkiem miesiąca - zazwyczaj siadamy wieczorem i jakoś to szybko razem ogarniamy. Raz w tygodniu jeździmy na targ i większe marketowe zakupy, a jak czegoś braknie w tygodniu to już ja z Franolem dokupuję. No chyba że nie mamy jak, to wtedy Mąż po pracy wstępuje do sklepu.

Poza tym od ślubu prowadzimy zeszyt z przychodami i wydatkami. Na każdy miesiąc na jednej stronie są przychody, a na drugiej jest tabelka: w pionie dni, a w poziomie kategorie: stałe wydatki, jedzenie, ciuchy, książki, rozrywka, lekarz, Frulo, auto/MPK, prezenty (;)) i chyba tyle. Podsumowanie robimy co tydzień w niedzielę i na koniec miesiąca. Dzięki temu zawsze wiadomo, ile mniej więcej do końca miesiąca zostało. Nieźle nam się sprawdza ten system.
Wydatki dodatkowe i jednorazowe (typu fotelik) zapisujemy z boku. Bo one są kupowane z odłożonych pieniędzy, czyli z tego, co zostało z poprzednich miesięcy. Podsumowujemy je dopiero na koniec roku.

***
Kurcze, na polu cały czas mgła. A ja muszę z Frankiem jechać do miasta. Poczekam jeszcze, może się przejaśni. Dam mu obiad jak się obudzi, a potem najwyżej mleko wezmę na drogę.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry