• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

jak długie poronienie

Teraz to nieźle namieszałyście.
Ja podobnie jak Aniunnia nie miałam bladego pojęcia że są jakieś tabletki, dopiero informacje w necie i od znajomych dały coś tam do myślenia. Aniunnia też byłaś w szpitalu, którym nie podaje się tabletek tylko robi zabieg na siłe, bo z tego co piszesz krwawienia nie miałaś, szyjka zamknięta, czyli otwierali na siłę i ryzykowali pęknięciem. Mi to wczoraj uświadomił lekarz czym to grozi dlatego podjęłam decyzję o czekaniu bo tabletaek u nas nie ma.
Pati a ty miałaś krwawienie wywołane, a co by było gdybyś nie dostała krwawienia? Pewnie też otwierali by na siłę, albo kazali czekać na krwawienie.
Kłaczku u nas też nie pobiera się krwi przed zabiegiem, i nie robi się innych badań. Przecież jak kobieta trafia do szpitala z silnym krwotokiem to nie robią i nie czekają na wyniki badań. Nie wiem, kilku kwestii nie rozumiem, co szpital to obyczaj.
Aniunia nie martw się, będzie dobrze. Mojej znajomej tez otwierali na siłę bo chodziła 2 miesiące z ciążą cztero-miesięczną, i w chwili obecnej jest w dziewiątym miesiącu i wsio ok. Mam nadzieję że z nami też będzie ok.
 
reklama
Jak czytam to ręce mi opadają...

Nie wiem co dla mnie byłoby gorsze -pęknięta szyjka czy wycięcie macicy -bo ta zapewne zacznie gnić i wcale nie trzeba krwawienia żeby wdała się jakaś infekcja.

Nie wiem co jest gorsze -pęknięta szyjka czy to że nosze w sobie dziecko które już jest rozłożone -bo widziałam martwe dziecię po 2 dniach i było już w trakcie rozkładu.

Przeżyłam to i nie wiem czy słuchałabym lekarza który każe mi nosić martwe dziecko 6 tygodni. Świadomość ze jest we mnie jedną noc powodowała bezsenność.

Wątpię żeby matowa ciąża utrzymała się dwa miesiące -był przypadek ze jedno z bliźniaków zmarło w brzuchu mamy i przeciągali ciążę żeby choć drugie uratować -było to pod ścisłą kontrolą w szpitalu i udało im się miesiąc bo wody zaczęły gnić.

Cóż -życzę Ci żebyś później mogła mieć jeszcze dzieci i życzę Ci bardziej ludzkiego lekarza

Po tabletkach nie ma szans żeby nie dostać krwawienia -a nawet gdyby go nie było to tabletki wkładane są przy szyjce i rozmiękczają ją.
 
13x13 wiem że się orientujesz i to bardzo w tych sprawach bo czytałam twoje posty, masz pełną wiedzę prwaną, a ja się tak zastanawiam czy czasem nie byłoby lepiej nie wiedzieć, czytając co się dzieje, jakie mamy prawa, można dostać zawrotu głowy.
Każda tutaj ma inne lub podobne historie, ma lekarzy ludzkich lub wrednych hamów, ale niestety trzeba ich słuchać bo nie jak ich to kogo. Nie będę się z lekarzem kłócić o coś, o czym nie mam bladego pojęcia, może tak jak ty, gdybym miała i znała jakiekolwiek prawa to pewnie walczyłabym o swoje, natomiast jestem szarą myszką w tej kwestii. Wiem że ci ręce opadają co napisałam ale takich jak ja jest więcej. Ty jesteś jedną z nielicznych, która się w tym orientuje. Mam nadzieję że mnie jeszcze nie posłałaś do diabła.
 
Niestety jest szansa, że po tabletkach krwawienie nie ma, bo ja jestem tego przykładem.

Moje pierwsze poronienie zaczęło się o godzinie 11 - wystąpiło krwawienie, potem krwawienie zniknęło, dostałam tabletki - od momentu dostanie tabletek zero jakiegokolwiek krwawienia dopiero o godzinie 20 straciłam całkiem synka i wtedy przez pół godziny krwawiłam i na tym koniec z krwawieniem u mnie - efekt końcowy skrzepy w macicy na kontroli.

Drugie było już porodem - zgłosiłam się do szpitala, że mała przestała się ruszac, serduszko już jednak nie biło - do szpitala przyjechałam w sobotę o godzinie 20 po mniej więcej dwóch godzinach zaczęły pokazywac się bóle, ale brak krwawienia. Dnia następnego dostałam tabletki, nadal nie krwawiłam, ale skurcze się mocno nasiliły. Dostawałam Oxytocynę, PWE, Perfalgan, Fragmin, Buscolizyne, ponieważ nie chciało mi się zrobic rozwarcie, a bolał mnie okropnie krzyż, że miałam ochotę uciec z bólu. W sumie rodziłam od soboty do wtorku włącznie godziny 10,00. Pomimo tabletek i tylu leków dożylnych nie krwawiłam. Dopiero 10 minut przed urodzeniem zaczęłam plamic, a raczej skrzepy ze mnie wychodziły.
 
malamrówka z tym ze u ciebie byly to juz pozne ciaze (z tego co czytałam) wiec mogło to wygladac inaczej ale do 15tygodnia max to tabletki beda działac a jesli nawet nie dojdzie do krwawienia to szyjka sie rozmiękczy tak jak pisze 13x13 (agatka)

edytakornel a z tym ze lekarzy trzeba słuchać absolutnie sie nie zgadzam, trzeba słuchać przede wszystkim siebie, swojej intuicji i samemu szukac informacji bo skąd masz pewność jak oni skończyli studia? moze za pomocą plecologii i sporej kasy a nie dzięki uczeniu się? patrząc na to jak dziś się studiuje postawiłabym bardziej na to pierwsze, że większość lekarzy dostaje sie na studia dzięki rodzinie forsie itd a zdaje bo zdaje bo jest synem lub córką znanego lekarza... są książki medyczne, są fora, są strony medyczne jak informacje w kilku miejscach się powielają to są podstawy do sądzenia że mówią one prawdę... a co do agatki że zna się na prawie to z tego co pamiętam ona ma siostre która prawo studiuje i chyba stąd ta wiedza ;-) chyba że się mylę ;-). a to co ja pisałam na temat tabletek wiem od mojego lekarza. pozatym edyta teraz znasz swoje prawo wiec o nie walcz.

są tu dziewczyny na forum które zabiegi przeszły bez narkozy pod zwykłym znieczuleniem chyba z ketanolu i tez myslały ze tak ma byc, a mi lekarz powiedział "tego bólu by pani nie zniosła, narkoza przy takich zabiegach zawsze musi być chyba że są przeciwskazania typu uczulenie na narkoze..." także tu też jest przykład że mimo iz lekarz jest lekarzem i powinien robić wszystko w dobrej wierze to i tak nie należy ufac że każdy lekarz taki jest-to tylko człowiek a ludzie często są źli, leniwi i wpadają w rutynę co ich często gubi.
 
Mam nadzieję że mnie jeszcze nie posłałaś do diabła.

Nie i nie o to chodzi...
Nie wiem i nie rozumiem jak można swoje życie powierzyć komuś kto ma je gdzieś...
bo to nie tylko kwestia zdrowia ale i życia....
Mamy XXI wiek i lekarzy na pęczki -tak samo szpitali.
Mamy NFZ co znaczy że możemy się zgłosić do każdego szpitala i lekarza w Polsce.
A Ty słuchasz jakiegoś konowała który w nosie ma Twoje życie i Twoją przyszłość i mówisz że się zna bo to lekarz.
Dla mnie to weterynarz -nic więcej

Ale jesteś dorosła -wiesz co robisz, wiesz jakie sa konsekwencje Twoich decyzji więc się na nie godzisz.
Tylko ani ja ani żadna z dziewczyn które Cię ostrzegały nie chciałyby mieć racji
 
Dziewczyny ..moją ginekolog znam od wielu , wielu lat... Poza tym kolejki do jej gabinetu mówią same za siebie... Wiem, że nie podanie przez nią tabletki nie jest wynikiem jej niedouczenia i olewczego podejścia do pacjenta... To co przechodziłam przechodziła razem ze mna.. głaskała mnie i pocieszała jak wiedziałam, że to już koniec.. Mimo wszytsko zastanawia mnie ten fakt dlaczego takiej tabletki nie dostałam i czy aby jej nie podanie napewno niesie za sobą złe skutki... Męczy mnie strasznie teraz ten temat...
 
aaaa... chciałam jeszcze dodać, że moja pierwsza ciąża zakończyła się na etapie 5-tego tygodnia a o tym, że serduszko nie bije dowiedziałam się w 9 tygodniu bez krwawienia... gdzie po konsultacji z innymi lekarzami i po badaniach usg zdecydowałam się na zabieg.. oczywiście bez tabletki o której nie wiedziałam..
 
reklama
Ja chodziłam 7 tyg z martwą ciążą.
Zabieg miałam podczas krwawienia.

Z drugą martwą ciążą chodziłam 2 tyg zabieg wykonywany bez krwawienia.

Coś musi być w tym pęknięciu szyjki podczas takiego zabiegu, bo przy trzeciej ciąży miałam pooraną szyjkę i musiałam być podszyta żeby donosić.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry