reklama

Jak samopoczucie, mamusiu?

u mojego męża w rodzinie cztery zaciążone, i to po kolei z terminami na maj, czerwiec, lipiec i sierpień:-D dziewczyny się wzieły do roboty! w koncu ktoś po mnie przejął pałeczke;-) a;propo pałeczki, umieraliśmy wczoraj ze smiechu opowiadając sobie z bratową jak nasze córki śpiewały kolędy: Ola;"pożegnajmy maleńkiego..' a Zosia; "Pała na wysokosci..":-D:-D
 
reklama
Koga u nas delegacje szczęściu dopomogły ( a raczej powroty z nich :) )
U nas pałeczka ciąży i ciuchy ciążowe i maluszkowe są w obiegu od urodzenia Majki. W dniu mojego testu wieczorem moja siostra urodziła synka :)
 
U nas też po Świętach miło i przyjemnie. Postanowiłam w tym roku nie szaleć, nie wariować, nie gonić przed Świętami bez wytchnienia i udało się. Wszystko na spokojnie, z przyjemnością. Wigilię spędziliśmy u moich rodziców, razem z moimi dziadkami i bratem z żoną. Jasiek był przekochany przez cały czas. Tylko chyba trochę się rozczarował, bo u nas prezenty przynosi "Aniołek" i myślał sobie, że tego Aniołka zobaczy, tak jak Mikołaja. A tu tylko prezenty były pod choinką. Ale dzielnie je rozdawał wszystkim, a dopiero na samym końcu rozpakował swoje. No i namiętnie "śpiewał" z nami kolędy.
A dzisiaj mieliśmy u nas spokanie z wszystkimi naszymi najbliższymi przyjaciółmi i też kolędowaliśmy, a czwórka maluchów szalała :)
Więc ogólnie jestem po Swiętach zrelaksowana, spokojna i jakoś tak we mnie tyle ciepła i miłości.
A jak czytam o kolejnych szczęśliwie zaciązonych marcowych mamusiach, to coraz bardziej też mi się marzą dwie kreseczki...
 
witajcie dziewczyny kochane

najpierw składam serdeczne gratulacje zaciążonym mamusiom!!! :-) Asioczku, Aqua życzę Wam spokojnej ciąży bez żadnych niespodzianek!!!

u nas też święta spokojnie minęły, miała do nas przyjechać teściowa, ale w ostatniej chwili wystawiła nas do wiatru, w sumie i dobrze, bo 2 tyg temu była u nas i nam napsuła krwi, że hej! ;-)

nie mam czasu na BB, bo kompletuję resztę dokumentów do wyjazdu, segreguję co biorę a co nie, wystawiam na allegro, pakuję, wysyłam - jeden wielki młyn mam w domu, na dodatek przyplątała się do mnie wredna angina w święta, ale jest już lepiej!

Agatka załapała katar, na szczęście przechodzi Jej, nic się poważnego nie rozwinęło...

Koga kochana, pożegnam się z Wami, nie wyjadę bez słowa, za bardzo jestem z Wami zżyta i od Was uzależniona hihihihi
 
Koga - do boju!! Odwagi!! :-)

moje święta nawet ok - Wigilia u świeżo rozwiedzionych rodziców, którzy zachowywali się lepiej niż przez ostatnie kilka lat; Krzymek zadziwiony opłatkiem, ale pożarł w całości i podczas łamania brał sporo :-), potem dzielnie rozdawał prezenty - przy pomocy taty ;-)

tylko ja jakaś duchowo nieprzygotowana i dlatego w nędznym nastroju :baffled:

młodzież zaczęła mnie kopać :-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry