Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

O wózeczku rozmawiamy już od dawna.. od dawna wiedział że jak tylko będę mogła bez obawy pojechać do sklepu to trzeba się za to zabrać. Tydzień po necie grzebałam, pokazywałam mu mnóstwo modeli, pokazywałam jaki jest czas realizacji, pokazywałam Wasze rady że trzeba na żywo sprawdzić bo można trafić na model z usterką... trzy dni prosiłam żebyśmy ten wózek jeszcze przed porodem kupili, że mi bardzo zalezy, że się przez to denerwuję bo nie wiem gdzie, nie wiem jaki, nie wiem kiedy, nie wiem nic... Spadł śnieg, jest coraz zimniej i ślisko, ja się już w kurtce nie dopinam, kasę jak teściowa chciała dać przed wyjazdem to powiedział że się nie spieszy, dzisiaj cały dzień w domu siedział a umawialiśmy się od tygodnia że pojedziemy przynajmniej obejrzeć, wybrać jaki chcemy... i jaki efekt? Taki, że ja się w końcu wkurzyłam i rozbeczałam z bezsilności to zaczął się wydzierać że on nie rozumie z czego ja taki problem w ogóle robię!
I tylko tyle. Zero jakiejś propozycji na rozwiązanie, próby załagodzenia, czegokolwiek... ręce normalnie opadają.
Choć ostatnio, szczerze mówiac, to zaczynam już na to wszystko obojętnieć.
Bo nie będę za parę dni ze skurczami i rozwarciem na kilka centów na gwałt szukała byle czego, albo i lepiej... z poszytym tyłkiem po porodzie, byle szybciej bo mała w domu czeka... no kompletny brak wyobraźni!
Gadam i gadam do niego o dziecku od samego początku, ciagnę go ze sobą na wszystkie wizyty u lekarza i usg, ale jak proszę o jakąś rzecz związaną z dzidziusiem od wielu tygodni i ciągle słyszę "jutro" to naprawdę mi się już odechciewa

Widzę,ze nie tylko ja mam problem z zaangażowaniem męża...ale ja już o tym pisałam od dawna i nadal się nic nie zmieniło...wiec zupełnie Cię rozumiem, bo to samo mnie boli...Ale faceci to chyba taka prosta konstrukcja,ze aż za prosta....

moj byla niby od poczatku zaangazowany, ale tez o jakis ogromny entuzjazm nie moglabym go oskarzyc. szkola rodzenia bardzo go uswiadomila rodzicielsko
a teraz kiedy juz kilka dni zostalo to dostaje sniadanka do lozka, dzis na kolacje pyszne nalesniczki i mleko goroce
poleczke tez dzis zamontowal nad komoda z przewijakiem. i O NIC NIE MUSZE PROSIC!! a tez tak bylo ze wszystko "jutro". a to wszystko dlatego ze to juz naprawde kilka dni do terminu (wyslalam mu linka z suwaczkiem na sluzbowego maila to ma wglad codziennie
)
Wisienka jak będziesz swojego na ten księżyc wysyłać to daj znać... ja chętnie swojego dorzucę żeby Twojemu nudno nie było![]()



gości sobie zaprosił no a ja tu ledwie dycham wrrrrrrr będę gryźć