reklama

Kącik małego smakosza

Pawel dzis sprobowal deserku banan+owoce lesne i po raz pierwszy sie nie skrzywil przy wzieciu do buzi. Natomiast zjadl tylko jakies 3 lyzeczki bo...przysnal :-) Nie moglam uwierzyc wlasnym oczom :-)
Jutro sloiczka ciag dalszy.

super! oby tak dalej! My też musimy spróbować tego deserku bo smakowicie wygląda :laugh2:

dawidowe gratulacje dla małej :-) :-) ach ciekawe kiedy z naszych się mięsożercy zrobią :-p:-p

a ja zauważyłam że moja po kleiku o wiele dłużej śpi niż po kaszce :tak: sypię 3 i pół miarki na 200 ml (jak robiłam 180ml to potrafiła zakwilić jak sie skończyło!) i potrafi wciągnąć niemal wszystko :szok: ! zasypia o 20.00 budzi się o 7.00 i nie dojada całej butli - zawsze 180 ml teraz 150 ml max.

dziś premiera ziemniak + dynia i ciąg dalszy gruszek :rofl2:
 
reklama
Natolin ja uważam że dobrze robisz że czekasz jak alergolog kazał, dziecko dziecku nierówne, i różne dzieci mają alergie o różnym nasileniu, poza tym lekarze też są w różnym stopniu ostrożni, widzi Tobie kazał czekać jeszcze miesiąc, innym mamom pozwalają wprowadzać, to jest kwestia indywidualna to nie jest tak że skończenie 4 miesiąca nagle jest jakimś magicznym momentem w kwestii żywienia i że można wtedy bez oporu dawać bo przecież 4 miesiąc jest skończony. To jak dziecko bedzie tolerowało nowy produkt zalezy w dużym stopniu od dojrzałości przewodu pokarmowego - jedno jest gotowe na nowości już w wieku 2 miesiący, inne nie będzie nawet w 6-ym i będą problemy brzuszkowe.

To co jest napisane na słoikach to inna bajka, bo to dużo zależy od producenta i skąd pochodzi-jakie w jego kraju zalecenia, np gerber wszystko z miesem ma po 5 miesiacu a niemiecki babydream daje mięso od 4 miesiąca bo w niemczech wprowadzają szybciej, wiec pytanie czym sie różni przewód pokarmowy dziecka polskiego od niemieckiego?
Ja uważam że we wszystkim trzeba zachować zdrowy rozsądek, sa np rodzice którzy po 4 miesiacu serwuja dziecku nagle jednego dnia koktajl: soczek, obiadek, deserek - bo przecież skończyło 4 miesiace więc może bo tak jest na słoiku a potem zdziwko że dziecko płacze pół dnia i cała noc. To co jest napisane na słoikach trzeba dzielić na 12 i ufac tez swojej intuicji, np w wielu produktach po 4 miesiącu jest kasza manna więc i gluten, więc jak to sie ma do wprowadzania glutenu który u dzieci na mm wprowadza sie w 6 miesiącu a to przecież dzieci butelkowe wg tych samych schematów zaczynają jeść słoiki szybciej? Zdrowy rozsądek i intuicja a schematy i opisy na słoikach to ja traktuje poglądowo.

Aha, czytając o cielęcince, którą jadła Laura przypomniało mi sie że u alergików trzeba własnie być ostrożnym z wołowiną/cielęciną bo tam jest jaks specyficzny rodzaj białek, który może nasilić alergie.

Dawidowe ale dzieciaki sa różne, Laura lubi gerbery, hippy babydream nie, za to Franek gerbera nie chce ruszyć, babydream je chetnie a hippy wcina jak szalony - co jest średnio ekonomiczne bo te słoiki sa chyba najdroższe...
 
onesmile oby tak dalej!
Mój nadal pięknie je, ale tylko kaszki i owoce. Niestety z obiadkami zapowiada się nieciekawie. Próbowałam dać samego ziemniaka- fuj, ziemniak + dynia- fuj. Zobaczymy czy to samo będzie po innych "przysmakach". Owoce mają bardziej wyrazisty smak, są albo kwaśne albo słodkie a te wszystkie obiadki smakują jak trociny i na dodatek czasami śmierdzą. Oby mu coś zasmakowało.
 
Natolin ja uważam że dobrze robisz że czekasz jak alergolog kazał, dziecko dziecku nierówne, i różne dzieci mają alergie o różnym nasileniu, poza tym lekarze też są w różnym stopniu ostrożni, widzi Tobie kazał czekać jeszcze miesiąc, innym mamom pozwalają wprowadzać, to jest kwestia indywidualna to nie jest tak że skończenie 4 miesiąca nagle jest jakimś magicznym momentem w kwestii żywienia i że można wtedy bez oporu dawać bo przecież 4 miesiąc jest skończony. To jak dziecko bedzie tolerowało nowy produkt zalezy w dużym stopniu od dojrzałości przewodu pokarmowego - jedno jest gotowe na nowości już w wieku 2 miesiący, inne nie będzie nawet w 6-ym i będą problemy brzuszkowe.

To co jest napisane na słoikach to inna bajka, bo to dużo zależy od producenta i skąd pochodzi-jakie w jego kraju zalecenia, np gerber wszystko z miesem ma po 5 miesiacu a niemiecki babydream daje mięso od 4 miesiąca bo w niemczech wprowadzają szybciej, wiec pytanie czym sie różni przewód pokarmowy dziecka polskiego od niemieckiego?
Ja uważam że we wszystkim trzeba zachować zdrowy rozsądek, sa np rodzice którzy po 4 miesiacu serwuja dziecku nagle jednego dnia koktajl: soczek, obiadek, deserek - bo przecież skończyło 4 miesiace więc może bo tak jest na słoiku a potem zdziwko że dziecko płacze pół dnia i cała noc. To co jest napisane na słoikach trzeba dzielić na 12 i ufac tez swojej intuicji, np w wielu produktach po 4 miesiącu jest kasza manna więc i gluten, więc jak to sie ma do wprowadzania glutenu który u dzieci na mm wprowadza sie w 6 miesiącu a to przecież dzieci butelkowe wg tych samych schematów zaczynają jeść słoiki szybciej? Zdrowy rozsądek i intuicja a schematy i opisy na słoikach to ja traktuje poglądowo.

Aha, czytając o cielęcince, którą jadła Laura przypomniało mi sie że u alergików trzeba własnie być ostrożnym z wołowiną/cielęciną bo tam jest jaks specyficzny rodzaj białek, który może nasilić alergie.

Dawidowe ale dzieciaki sa różne, Laura lubi gerbery, hippy babydream nie, za to Franek gerbera nie chce ruszyć, babydream je chetnie a hippy wcina jak szalony - co jest średnio ekonomiczne bo te słoiki sa chyba najdroższe...
Moja siostra pracuje w przedszkolu w Niemczech- uczy tam dzieci jęz.polskiego- taki projekt unijny.No i przy tm przedszkolu jest od razu taki jakby żłobek,dla dzieci od 10go mca.Nie mają swojej kuchni,tylko catering przywozi.Żebyście wiedziały,co tym dzieciom dają do jedzenia-włos sie na głowie jeży!Makaron z ketchupem,smażona kiełbasa,jakieś klopsy w sosie pomidorowym,który smakuje jak podgrzany ketchup,jajka w sosie z mąki i octu...:szok:.U nas,w Polsce,nie do pomyslenia,taka dieta u dzieci w tym wieku.Zawsze się z niej nabijaliśmy,bo takie obrzydlistwa musiała jeśćz nimi- pytaliśmy"co dzis dobrego miałaś na obiad?":-D.Charakterystyczna rzecz- do tego przedszkola chodzi tez kilkoro polskich dzieci i one zdecydowanie odmawiały jedzenia tego typu "przysmaków".
 
Od dzis daje malej juz soczek z marcheweczki ;) pila go smacznie,mam nadzieje ze nic jej po nim nie bedzie:/
 
nice masz rację, może źle robię, ale chcę przez ten miesiąc zastosować się do zaleceń tego alergologa i zobaczyć co on powie


Natolin - ale ja absolutnie nie mówię, że źle robisz. Mi tylko chodziło o to co napisałaś że jedni lekarze tak, ainni inaczej i że mnie to denerwuje, bo weź tu bądź człowieku mądry. U mnie np w przychodni jest tak że co lekarz to inna opinia i jeden mi coś mówi żebym np jakiś kosmetyk używała, a potem np na kolejnym szczepieniu bada dzieci inny lekarz i on że to złe co używał i że coś innego powinnam i mnie to strasznie drażni... No bo skąd ja mam teraz wiedzieć który ma rację... Tak samo było jak w ciąży miałam cukrzycę i też co lekarz to opinia... Szkoda gadać. A Ty dobrze robisz skoro się zdecydowałaś u niego leczyć. Ja się znowu sama porządziłam bez pytania lekarza, więc to mi, jakby co, oper się należy ;-) No ale rozszerzam bardzo ostrożnie i wnikliwie obserwuje małego i na razie wszystko ok :-) Wizyte u alergologa mam dopiero 21 marca i z nią mam zamiar skonsultować wprowadzanie glutenu i mięsa, bo sama to się już takie rzeczy boję. Ja sama to tylko produkty niskiego ryzyka :-)
No i zgadzam się z Loliszą - każde dziecko jest inne i trzeba dostosowywać dietę indywidualnie.


Lolisza - dzięki za informacjeodnośnie mięsa.

Aniawa - na pewno traficie wreszcie na jakiś obiadek który posmakuje :-) Dla Przemka znowu dynia+ziemniak jest ok, a jak dla mnie to ohyda i śmierdzi, no ale o gustach się nie dyskutuje ;-) Tzn mały je ten obiadek z mniejszym entuzjazmem niż jabłko,ale jakoś mu wchodzi :-)
 
Ostatnia edycja:
nice nie napisałam tego tak jakby z pretensją do Ciebie :-* i cieszę się, że wszystko dobrze się przyjmuje u Przemka. mam tylko nadzieję, że nasze dzieci będą tolerować gluten, bo unikać powiedzmy pomidorów czy truskawek to nie problem, ale glutenu...
 
U nas banan spowodował niezłe sensacje. Tzn tak myślę, że to jego wina bo pierwszy raz dałam i miałam w nocy taki cyrk jak nigdy.
Więc narazie go odpuszczam. Dziś wyczytałam, że może być silnie alergizujący więc ostrzegam aczkolwiek to pewnie od osobnika zależy i jego wrażliwości.
Dziś zjedliśmy cały słoiczek marchewki z ziemniakiem :-) Czyli ziemniak jest cacy, ale dynia do ziemniaka jest beee
 
Mój synek dzisiaj jadł nowość- deserek jabłko+gruszka i wiecie co? On to jednak woli warzywne dania niż deserki,ale w sumie nie ma się co martwić- niech je chętniej warzywka a deserki mogę ja dokańczać (haha!)
Dałam też dzisiaj jedną miarę kleiku kukurydzianego na noc, potem zwiększę do dwóch ale na razie nie chciałam przedawkować w razie jakiegoś niepodpasowania Łukaszkowi tego kleiku.
Mały już tak ładnie zajada łyżeczką że jestem z dnia na dzień w coraz większym szoku :D
 
reklama
Oj tak tak, szybko się uczą.
Mój już jak sadzam go w foteliku i widzi, że idę z talerzykiem to cieszy się jak wściekły. I tylko w ten talerzyk wpatrzony, buziaka otwiera. Ech, sama słodycz.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry