ja też wolę sie spocić jak ćwiczę.Wydaje mi się wtedy,że bardziej działa;-) Wiecie to tak jak z domestosem: jak poleję tym śmierdzacym to prawie widzę naocznie jak bakterie uciekają a jak zapachowym jakimś to wydaje mi sie że nie działa.A przecież to wszystko jedno jest:-)
co do poczty to ja jestem tam codziennie.Wysyłam mnóstwo przesyłek dziennie.I powiem wam troszkę może z innej perspektywy.Włażę na tą pocztę z moimi przesyłkami i staję w kolejce gdzieś koło drzwi wejściowych.I grzecznie stoję.Za chwilę słyszę sapanie jakiejś pani mi nad uchem,że tak jej ciężko.No ok. Potem pojawiają się 2 panie z wózkami,no i dzieci nie chca czekać.No ok. Potem ktoś spieszy się na autobus.No ok.W międzyczasie 5 osób,tylko chce koperete,10 tylko coś zapytać,10 sam znaczek itd. Zamiast czekać 20 minn czekam 40min,bo cholera zawsze wszystkich przepuszczam.I nie ważne,że ja po to żebym mogła wysłać też muszę podrzucić gdzieś dziecko,albo siedzi z kimś w aucie i je demoluje i ryczy,albo że spóźnię się odebrać dziecko do szkoły. Ja wyglądam jakbym zawsze miała czas
Tylko sie nie obraźcie czasami.
Dzisiaj tyle tam stałam,że obiecałam sobie że następnym razem będę głucha i ślepa.Jak idzię się tam raz na jakiś czas to można być bardzo grzecznym,ale jak codziennie to krew cię zalewa.
i jeszcze jedno jest fajne na poczcie: jak wywalę 15 przesyłek na ladę i pani to 15 min załatwia to nie raz dostałam pitol od ludzi,że przeze mnie muszą czekać

tak jakbym ja gazetkę pani dała do czytania a nie przesyłki.
tak sobie ulżyłam,bo właśnie wróciłam z poczty i stałam 40min


auto mi śnieg zawalił,2 razy odwalałam,mała wlazła do kałuży,nogi całe mokre,ukopała cały samochód w środku tymi buciorami.Wkurza mnie ten dzień